– Rozmawiałem z naszymi liderami technologicznymi, by znaleźć rozwiązania, w których Izrael jest dobry. Takie rozwiązania jak czujniki. Na przykład, każda osoba, każde dziecko – chcę, by dzieci miały to jako pierwsze – miałoby sensor, który uruchamiałby alarm, gdyby było zbyt blisko. Tak jak sensory, które mamy w samochodach – powiedział Netanyahu.

CZYTAJ TAKŻE: Izrael użyje służb i technologii szpiegowskich przeciwko epidemii

Jego wypowiedź wywołała sporą konsternację wśród ekspertów. Wskazują oni, że budowa takiego systemu nadzoru byłaby pozbawiona sensu technicznego. Na przykład czujniki włączałyby się w klasach szkolnych, jeśli dzieci siedziałby oddalone od siebie o mniej niż dwa metry. Ten system rodziłby też poważne problemy prawne.

– Jeśli informacja o lokalizacji dziecka znalazłaby się w internecie, to pedofil z pewną znajomością spraw cyfrowych, mógłby włamać się do systemu i nękać dzieci poza ich szkołami, śledzić je i rozprzestrzeniać informacje na innych platformach. Czy państwo wzięłoby za to odpowiedzialność? – stwierdził w rozmowie z portalem Ynet Einat Meron, izraelski ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

CZYTAJ TAKŻE: Pekin ma nowy problem. Jak nadzorować miliony zamaskowanych ludzi

Kancelaria Premiera, pytana o kwestię tego systemu, wyjaśniła, że nie będzie on powiązany z bazą danych. Czujniki mają po prostu ostrzegać ludzi przed zbyt małym dystansem od innych a ich noszenie ma być dobrowolne.