W ciągu kilku tygodni automatycznie dostęp do asystenta głosowego otrzymają wszyscy posiadacze smartfonów z systemem Android w wersji Lollipop lub nowszej. Z tego rozwiązania będą mogli korzystać również użytkownicy iPhone’ów, o ile ściągną odpowiednią aplikację, oraz specjalnych słuchawek (tzw. assistant ready), zsynchronizowanych z telefonem. Na razie Asystent Google nie wyjdzie poza smartfony.

Szkoda, bo za granicą, głównie w USA, furorę robią tzw. inteligentne głośniki. Te urządzenia, będące elementem smart home, mają „zaszytego” w sobie właśnie asystenta głosowego. Równie popularna jest obsługa głosowa instalowana w samochodach. Na razie w Polsce głośniki Google Home nie będą jednak dostępne, a asystent w wersji na Android Auto nie będzie oficjalnie wspierał języka polskiego. W polskiej centrali Google tłumaczą, że przyzwyczajenie użytkowników do funkcji głosowych wymaga czasu, dlatego udostępnienie asystenta wyłącznie na telefonach traktować należy jako pierwszy krok. Rozwiązanie z czasem ma być rozbudowywane i będzie pojawiać się na kolejnych urządzeniach.

CZYTAJ TAKŻE: Porozmawiasz ze smartfonem po polsku

Szacuje się, że do końca stycznia w takiego wirtualnego pomocnika wyposażonych będzie na świecie aż 1 mld urządzeń – od smartfonów, przez głośniki, telewizory, lodówki, po samochody. Można mówić już o boomie. W ciągu minionego roku liczba użytkowników Google Assistanta wzrosła czterokrotnie.

CZYTAJ TAKŻE: Nadchodzi era „OK, Google”

Na początku polski asystent ma mieć wyłącznie męski głos. Użytkownicy smartfonów mają jednak z czasem dostać również żeńską wersję pomocnika. Większy wybór będą miały firmy integrujące się z platformą Actions on Google. Dostaną do wyboru sześć głosów, z którymi będzie można się komunikować za pośrednictwem Asystenta Google.