Reklama

Największe wpadki sztucznej inteligencji. Kto zdobędzie AI Darwin Award 2025?

Mieliśmy się bać, że AI przejmie władzę nad światem, wywoła wojnę nuklearną albo przynajmniej zabierze nam wszystkim pracę. Ale zamiast terminatora dostaliśmy boty, które kłamią w sądzie i doradzają… jedzenie kamieni.

Aktualizacja: 31.12.2025 17:59 Publikacja: 31.12.2025 00:40

Karol Darwin, twórca teorii ewolucji, został patronem konkursu, który nagradza najbardziej spektakul

Karol Darwin, twórca teorii ewolucji, został patronem konkursu, który nagradza najbardziej spektakularne porażki, błędy i absurdy w branży sztucznej inteligencji.

Foto: AdobeStock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Na czym polega konkurs AI Darwin Awards i jacy są kandydaci do "nagrody"?
  • Jakie kontrowersje wokół chatbotów ilustrują przypadki zgłoszone do AI Darwin Awards?
  • Jak organizatorzy AI Darwin Awards wykorzystują ten konkurs do edukacji na temat ryzyk związanych z AI?

Już na początku stycznia 2026 r. poznamy laureatów drugiej edycji AI Darwin Awards – konkursu, który nagradza najbardziej spektakularne porażki, błędy i absurdy w branży sztucznej inteligencji. Oryginalne Nagrody Darwina to czarny humor w czystej postaci – przyznawane są ludziom, którzy w wyniku własnej bezmyślności „eliminują się z puli genowej”. Wersja dla sztucznej inteligencji ma podobny cel, choć raczej nikt tu nie ginie, chodzi o cyfrowe wpadki. Organizatorzy plebiscytu (grupa anonimowych entuzjastów i ekspertów od bezpieczeństwa AI) chcą w ten sposób piętnować projekty wydmuszki, nieodpowiedzialne wdrożenia i ślepe zachłyśnięcie się technologią.

Faworytem kłamczuch z Air Canada?

Tegoroczna lista nominowanych to prawdziwa galeria osobliwości, która powinna być przestrogą dla każdego dyrektora ds. innowacji. W gronie tym o tytuł największej wpadki roku walczy Google ze swoim modułem AI Overviews. Gigant z Mountain View chciał zrewolucjonizować wyszukiwanie, dając użytkownikom gotowe odpowiedzi generowane przez AI zamiast listy linków. Efekt? Algorytm, nie potrafiąc odróżnić rzetelnej wiedzy od internetowych żartów, doradzał użytkownikom dodanie nietoksycznego kleju do sosu do pizzy (żeby ser nie spadał) oraz sugerował jedzenie jednego małego kamienia dziennie dla poprawy trawienia. To, co brzmi jak żart, w rzeczywistości obnażyło problem tzw. halucynacji modeli językowych.

Wśród faworytów jest chatbot linii Air Canada. Powód? Pasażer Jake Moffatt zapytał wirtualnego asystenta o zniżkę dla osób podróżujących z powodu śmierci bliskiej osoby. Chatbot, chcąc być pomocnym, zmyślił politykę zwrotów, której w rzeczywistości nie było, a gdy pasażer domagał się pieniędzy, linia lotnicza odmówiła – sprawa trafiła do trybunału, prawnicy Air Canada argumentowali, że... chatbot jest „osobnym bytem prawnym” i firma nie odpowiada za jego słowa. Sąd ten absurdalny argument odrzucił, a sprawa stała się podręcznikowym przykładem tego, że firma odpowiada za to, co „wymyśli” jej AI.

Na liście nominowanych znalazł się też bot DPD. Narzędzie AI firmy kurierskiej to mocny kandydat. Chatbot sprowokowany przez sfrustrowanego klienta, nie tylko zaczął przeklinać, ale napisał nawet wiersz krytykujący własną firmę za fatalną obsługę.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

ChatGPT zrobił z Norwega mordercę własnych dzieci. Dlaczego AI halucynuje?

Nie dawaj AI portfela do ręki

Konkurs AI Darwin Awards ma już swoją krótką ale treściwą historię. Zwycięzcy pierwszej edycji (2024) do dziś są przytaczani na konferencjach jako „antyprzykłady” wdrażania innowacji. Wówczas bezkonkurencyjny okazał się nowojorski prawnik Steven Schwartz (sprawa Mata v. Avianca) – mecenas postanowił ułatwić sobie pracę i poprosił ChatGPT o przygotowanie pisma procesowego wraz z orzecznictwem. Problem w tym, że ChatGPT po prostu zmyślił wszystkie przytoczone wyroki, prawnik ich nie zweryfikował i przedstawił w sądzie fikcyjne prawo. Skończyło się to grzywną, kompromitacją i dyscyplinarką. To idealny przykład kategorii, którą organizatorzy konkursu nazywają „AI jako narzędzie bez nadzoru”.

Równie głośnym laureatem zeszłorocznej edycji był dealer Chevroleta z Watsonville w USA. Firma podpięła do swojej strony chatbota opartego na modelu GPT, dając mu dużą swobodę w negocjacjach. Internauci szybko odkryli, że bota można przekonać do wszystkiego. Jeden z użytkowników namówił go do sprzedaży nowego SUV-a za 1 dol., co bot potwierdził jako „prawnie wiążącą ofertę”. Choć transakcja nie doszła do skutku, dealer musiał wyłączyć system, a świat marketingu otrzymał bolesną lekcję: nie dawaj AI portfela do ręki.

Technologie
Narządy na zamówienie. Naukowcy stworzyli wątrobą 3D, powstaną kolejne organy
Technologie
Zagadka czerwonej kropki na zdjęciu z drona. AI widzi to, co umyka ludzkiemu oku
Technologie
Google wprowadza osobistą AI. Wie, czym jeździsz, gdzie lecisz, co masz na myśli
Technologie
Mikroroboty mniejsze niż ziarnko soli. To może być przełom w medycynie
Technologie
Chiny szykują broń jak z filmów sci-fi. Te supersamoloty mają latać także w kosmosie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama