Jak trafił pan do Huawei?
Zawsze szukałem ambitnych wyzwań. Rynek zaczął traktować mnie trochę jak człowieka do zadań niewykonalnych, a mnie pociągało udowadnianie sobie i światu, „że się da”. Z zyskiem dla wszystkich. Tak było i wtedy, gdy podjąłem decyzję, by zająć się projektem uszczelnienia podatków, pracując dla Aplikacji Krytycznych, jednocześnie będąc pełnomocnikiem ministra finansów ds. IT, i podobnie jest teraz z pracą dla Huawei. Jest ona dla mnie szansą na udział w projekcie, który może zmienić kierunek rozwoju cywilizacji. Czy jest ciekawsze miejsce pracy niż światowy lider technologii 5G? Z punktu widzenia funkcjonowania społeczeństwa, modeli biznesowych, nowych zastosowań sieci mobilnych 5G będzie rewolucją. Polska nie może po raz kolejny przegapić swojego momentu. Z tego punktu widzenia uważam, że moja praca tutaj jest także korzystna dla kraju. W taki sposób myślałem, decydując się na nią. A technicznie: zadzwonił do mnie przyjaciel, człowiek, którego znam od ponad 20 lat, mój mentor, i zapytał, czy nie miałbym ochoty spotkać się z szefem Huawei w Polsce.