Wiceminister cyfryzacji: 5G da impuls gospodarce

Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji

Bez 5G nie będzie rozwoju branż oferujących rozwiązania smart – mówi Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji.

Jakie korzyści polskiej gospodarce może przynieść 5G?

Bez telekomunikacji nie ma dziś rozwoju. Tak jak kiedyś filarem nowoczesnej gospodarki były drogi, potem dostęp do sieci energetycznej, tak dziś jest nim dostęp do sieci telekomunikacyjnej, także do sieci najnowszej generacji.

To będzie silny impuls rozwojowy?

Tak, warto podkreślić, że bez dostępu do tak wydajnej sieci jak 5G i pozwalającej na funkcjonowanie wielu rozwiązań i usług jednocześnie, nie będzie rozwoju gospodarczego w poszczególnych branżach oferujących rozwiązania „smart” – sieć LTE ma dużo bardziej ograniczoną wydajność. Ważne są również parametry, maksymalne prędkości nawet do 10 GB/s i minimalne opóźnienia pozwolą na wprowadzenie rozwiązań, które przy obecnym standardzie nie mogłyby funkcjonować, najczęściej podawanym przykładem są tu autonomiczne samochody, które dziś wydają się być bajką o żelaznym wilku, ale całkiem niedługo pojawią się na naszych drogach.

Kiedy technologia 5G zacznie działać w Polsce?

Zgodnie z założeniami i celami wynikającymi z Europejskiej Agendy Cyfrowej do końca 2020 roku każdy kraj członkowski UE musi zapewnić działanie komercyjne sieci 5G przynajmniej w jednym mieście. Do końca 2025 roku musimy pokryć zasięgiem tej sieci wszystkie szlaki komunikacyjne i wszystkie większe miasta. Zamierzamy tych terminów dotrzymać. Wszystko zmierza w dobrym kierunku i w przyszłym roku pierwszym takim miastem będziemy się cieszyć, a może nawet i większą liczbą – wszystko zależy od warunków przyznania operatorom częstotliwości.

Czy możemy podać, które to będą miasta?

Najbardziej rozsądne wydaje się założenie, że to jednak operator telekomunikacyjny, który będzie aplikował o dostęp do danych częstotliwości, będzie mógł wybrać takie miasto, w którym rozpocznie usługi. Dziś funkcjonuje u nas czterech operatorów mobilnych. Jeżeli nic się nie zmieni w tym obszarze – a nie spodziewam się – to może takie miasta pokryte siecią 5G będą nawet cztery już w 2020 r.

Na jakim etapie jesteśmy, jeśli chodzi o stan przygotowań?

Mamy tu kilka strumieni. Jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji w kwestii sieci światłowodowych, które są co prawda stacjonarne, ale i niezbędne, by sieć 5G funkcjonowała. Polska w porównaniu z innymi krajami UE pokryta jest gęstą siatką światłowodów. W trakcie są też ogromne inwestycje sięgające 7 mld zł współfinansowane również ze środków publicznych.

Kolejnym elementem, który musimy wziąć pod uwagę, jest rozdysponowanie częstotliwości. Zgodnie z naszymi założeniami powinno do niego dojść najpóźniej do połowy przyszłego roku. To oznacza, że poszczególne postępowania selekcyjne na rezerwację pasm powinny rozpocząć się jeszcze w tym roku albo na początku przyszłego. Zajmuje się tym Urząd Komunikacji Elektronicznej.

I trzeci element, kluczowy, to kwestia zharmonizowania limitów natężenia pola elektromagnetycznego. Tu jesteśmy w trudnej sytuacji. Obecny stan może nam uniemożliwić wprowadzenie nowego standardu sieci, dlatego, że Polska jest jednym z trzech krajów UE, w których obowiązują jeszcze normy radzieckie z 1984 roku. Są one 100-krotnie bardziej restrykcyjne niż w innych krajach Unii. Jeżeli nie uda nam się zharmonizować, sieć nie będzie mogła działać. Mało tego, będziemy mieć problem z obecną siecią 4G, czyli LTE, z której dziś korzystamy. Zaczyna się nam ona po prostu zapychać.

Czy to wszystko znajdzie się w tzw. megaustawie, o której dużo się ostatnio mówi?

Jest dużo przekłamań w kwestii megaustawy, czyli ustawy o wspieraniu rozwoju sieci i usług telekomunikacyjnych, której nowelizację akurat prowadzimy i mamy nadzieję, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu odbędzie się jej pierwsze czytanie. Jest dedykowana rozwojowi sieci stacjonarnych, czyli głównie światłowodom. Tu nie ma elementu sieci mobilnej. Natomiast regulacje, które były nam niezbędne, by uregulować sieć 5G, to były regulacje, które już przeprowadziliśmy na początku II kwartału tego roku w ramach prawa telekomunikacyjnego – pozwoliły one na uporządkowanie częstotliwości, które będziemy rozdysponowywać.

Jedynymi rzeczami, które są dedykowane sieci mobilnej, jest wprost umocowanie legislacyjne systemu informacji o natężeniu pola elektromagnetycznego SI2PEM. Uważamy, że natężenie pola wymaga odpowiedniego systemu kontroli i monitorowania. W ramach nowelizacji megaustawy proponujemy taki system, który już dziś jest budowany przez Instytut Łączności. Dzięki niemu będziemy mogli na bieżąco i skrupulatnie monitorować natężenie pola elektromagnetycznego. To pozwoli nam domknąć system, który wymaga poprawy. Mówił o tym niedawno opublikowany raport NIK. Dane z tego systemu będą publicznie dostępne dla wszystkich i osoby obawiające się pola elektromagnetycznego będą mogły wejść na stronę, zlokalizować się na mapie i sprawdzić, gdzie w pobliżu jest stacja bazowa i z jaką mocą emituje pole elektromagnetyczne. Drugą zmianą w tym zakresie jest zmiana resortu właściwego do ustalenia limitów, o których wspominałam. Dotychczas był to minister środowiska, po zmianie będzie to minister zdrowia – jest to odpowiedź na obawy niektórych grup, które uważają, że kwestie zdrowia nie są odpowiednio adresowane przy planowaniu rozwoju sieci komórkowej, co jest zresztą oczywistą nieprawdą.

Jak będzie wyglądał podział pasma?

W całej Europie odbywają się postępowania selekcyjne na zakres pasma 5G i w zależności od danego rynku regulator – u nas jest to Urząd Komunikacji Elektronicznej – podejmuje decyzję, czy bardziej właściwy byłby przetarg, czy też aukcja. Ministerstwo Cyfryzacji nie ma ambicji ani podstaw do tego, by regulatorowi tego typu rekomendacji udzielać. Mając najwięcej danych i wiedzy na ten temat, może najlepiej określić, co jest właściwe. Dla nas najważniejsze jest, by to postępowanie selekcyjne w odpowiednim momencie się zaczęło i zakończyło. Mam nadzieję, że zakończy się w połowie przyszłego roku. To pozwoli operatorom ubiegającym się o częstotliwości wprowadzić nowe rozwiązania technologiczne.

A nie jesteśmy już trochę spóźnieni? W Szwajcarii sieć 5G ruszyła komercyjnie już z początkiem kwietnia.

Jeśli chodzi o cyfryzację, ktoś kto nie biegnie szybko, ten się cofa. Jeśli chodzi o nasze zobowiązania europejskie, mieścimy się w terminie i ten cel zrealizujemy.

Czy konflikt handlowy amerykańsko-chiński i silna presja Waszyngtonu na wykluczenie Huawei z przetargów 5G, mogą zaszkodzić naszym planom wprowadzania tej technologii?

Mogę powiedzieć tyle, że im więcej graczy na danym rynku – w tym przypadku dostawców sprzętu dla 5G – tym zwykle dynamika rynku jest wyższa. Z drugiej strony są też inni dostawcy sprzętu. Polska nie wydała jeszcze oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Mamy czas do czerwca, by przekazać Komisji Europejskiej nasze założenia. Wtedy będziemy mogli o tym porozmawiać. Choć widzimy w kontekście tego, co dzieje się w ostatnich dniach, że to bardzo ważny temat i coraz agresywniej poszczególni gracze, podmioty na scenie międzynarodowej zaczynają się w niego angażować.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wyścig po gotówkę na centra badawcze

Ruszył konkurs na pozyskanie dotacji na centra badawczo-rozwojowe. Do podziału jest 350 mln zł. ...

Comarch może nie być w stanie połknąć całego ZUS

Firma ma problemy z przejęciem największego kontraktu w branży IT od Asseco. Decyzje o ...

Alexa pokonała Cortanę Microsoftu

Microsoft najwyraźniej przyznaje się do porażki na kolejnym polu i stawia na promocję asystenta ...

Koniec z piciem i seksem. Uber pozbędzie się niesfornych pasażerów

Amerykańska aplikacja łącząca pasażerów z kierowcami wprowadza nowe zasady. Teraz z przejazdu samochodem Ubera ...

Elon Musk kasuje konto na Twitterze. Miał przez nie tylko kłopoty

Założyciel Tesli i SpaceX poinformował na Twitterze, że kasuje swoje konto z tego serwisu ...

Allegro zarabia krocie. Głównie dzięki prowizjom

Gigant e-handlu przy ponad 1,7 mld zł przychodów w 2018 r. miał ponad 230 ...