KOMENTARZ: Koniec złotej legendy

Publikacja: 09.11.2012 09:00

Przez ostatnich kilka lat Netia energicznie i konsekwentnie realizowała politykę sprzedaży usług w sieci TP, co – razem z przejęciem Dialogu – dało jej niekwestionowaną pozycję drugiego operatora stacjonarnego w kraju. Co dalej?

Wczoraj największy operator alternatywny opublikował wyniki finansowe i operacyjne. Kolejny kwartał z rzędu cyferki dotyczące bazy abonenckiej wyglądały nieciekawie, i już nikt nie twierdzi, że to przejściowe trudności. Zarząd spółki przyznaje to, co i tak widzą wszyscy: głos systematycznie spada a szybkie wzrosty na rynku szerokopasmowym się wyczerpały.

Netia liczy na rynek telewizyjny, ale jak na razie idzie jej tam nie nadzwyczajnie, co zarząd spółki sam przyznaje. Ja z kolei zwracam uwagę, że Telekomunikacja Polska mości się na rynku TV już od sześciu lat i jej osiągnięć – zwłaszcza w perspektywie tego okresu – są nie imponujące. A do tego TP zasadniczy wolumen przyłączeń robi na platformie satelitarnej, od której Netia stanowczo się dystansuje. Życzę zatem Netii zdrowia w nadziejach na rynek TV.

Ja tam nawet myślę, żeby telekomy robiły jakieś błędy. One po prostu nie kojarzą się abonentom z usługami telewizyjnymi. Ten towar „pierwszej potrzeby” odruchowo kupuje się od sieci kablowych i platform satelitarnych. A potem dokupuje internet i telefon.

Rynek komórkowy? Ja podpytuję o to zarząd Netii od kilku kwartałów, a reakcją nieodmniennie była kwaśna mina szefa zarządu Mirosława Godlewskiego: „trudne warunki dla MVNO”, „niska marża na usłudze” itp. Coś się zdało zmieniać po przejęciu Dialogu, kiedy przedstawiciele Netii zakomunikowali, że tutaj to nieźle szło, że Netia chce rozwijać ten segment, i że wychodzi z usługami mobilnymi poza własną bazę abonencką. Wczoraj usłyszeliśmy jednak, że to była skucha. Netia dalej chce rozwijać usługi mobilne, negocjuje nową umowę MVNO i zaintwestuje we własną infrastrukturę mobilną (w modelu full MVNO). No, ale celem znowu jest własna baza abonencka. To samo robią kablówki.

Mnie się osobiście wydaje, że na rynku mobilnym, na którym działa przenośność numerów, gdzie co roku umowy abonenckie kończą się kilku milionom osób każdy operator może szukać wzrostu. Choćby na poziomie liczby RGU i przychodów, jeżeli już nie na poziomie marży. No bo gdzie, jeżeli nie tu?

Gdyby Netia miała właściciela branżowego, to wielkiego problemu by pewnie nie było. Jej pozycja na rynku jest mocna, a wyniki finansowe – zwłaszcza po przejęciu Dialogu – bardziej niż przyzwoite. Ale Netia ma udziałowców, którzy liczą nie na stabilność, ale na korzyści z faktu posiadania akcji: wzrost kursu albo sutą dywidendy. Na dobrą dywidendę z Netii, to chyba jeszcze nie pora. Wzrost kursu zaś wymaga zaprezentowania rynkowi wiarygodnej perspektywy wzrostu na najbliższe lata. I nad nią zarząd spółki będzie się musiał nieźle nagłowić. Obawiam się poczyniona do 2020 roku projekcja była przedwczesna i trzeba ją będzie jeszcze wieeeele razy skorygować.

Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Telekomunikacja
Polski internet mobilny właśnie mocno przyspieszył. Efekt nowego pasma 5G
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Telekomunikacja
Nowy lider wyścigu internetowych grup w Polsce. Przełomowy moment dla Polsatu