Reklama

Pensja w AI zamiast pieniędzy? Nowy trend z Doliny Krzemowej, promuje go szef Nvidii

Dolina Krzemowa wyznacza nowy, rewolucyjny trend w wynagradzaniu pracowników. Jensen Huang, szef Nvidii, otwarcie zapowiada, że najlepsi specjaliści obok tradycyjnej pensji powinni otrzymywać dostęp do mocy obliczeniowej AI.
Jensen Huang, dyrektor generalny Nvidii, nakreślił właśnie bezkompromisową wizję nowoczesnego miejsc

Jensen Huang, dyrektor generalny Nvidii, nakreślił właśnie bezkompromisową wizję nowoczesnego miejsca pracy

Foto: Bloomberg

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób zmienia się podejście do wynagradzania pracowników w branży technologicznej?
  • Czym są tokeny AI i jaką mogą mieć rolę w przyszłych systemach wynagrodzeń?
  • Na ile koncepcja „Powszechnego Dochodu Obliczeniowego” może stać się realną alternatywą dla tradycyjnych pensji?
  • Jakie zagadnienia społeczne i polityczne staną się priorytetowe w obliczu tych zmian?

Możliwość korzystania z narzędzi sztucznej inteligencji staje się dobrem, które zyskuje na wartości. I to na tyle, że pojawiają się koncepcje wskazujące na to, że tzw. tokeny, a więc jednostki, w których rozliczane jest użycie mocy obliczeniowej, mogą wyrosnąć na niezwykle cenną walutę. Czy token AI stanie się równy pieniądzu?

Ta dość futurystyczna wizja w pewien sposób zaczyna się krystalizować. W Dolinie Krzemowej coraz głośniej mówi się już nie tylko o dochodzie podstawowym, ale i „Powszechnym Dochodzie Obliczeniowym”.

Dostęp do AI zamiast pensji

Token AI stanie się walutą? Wizjonerzy tacy jak Sam Altman z OpenAI mówią już o „Powszechnym Dochodzie Obliczeniowym”, koncepcji ekonomicznej, w której każdy obywatel otrzymuje gwarantowany, darmowy przydział mocy obliczeniowej zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji zamiast tradycyjnych pieniędzy. Otrzymane w ten sposób zasoby można wykorzystać do automatyzacji własnych zadań, odsprzedać z zyskiem na wolnym rynku korporacjom lub przekazać na szczytne cele, takie jak skomplikowane badania naukowe.

Czytaj więcej

Elon Musk wieszczy koniec emerytur. „Pieniądze nie będą miały znaczenia”
Reklama
Reklama

Brzmi abstrakcyjnie, ale głównym założeniem idei określanej jako Universal Basic Compute jest zapewnienie ludziom bezpośredniego udziału w „bogactwie i produktywności generowanej przez maszyny”, co ma stanowić remedium na utratę tradycyjnych miejsc pracy. Część ekspertów uważa, że zmiana paradygmatu ma wywindować naszą produktywność do poziomu, w którym tradycyjny, pięciodniowy tydzień pracy przejdzie do historii. Czy zatem jesteśmy świadkami momentu, w którym sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie narzędziem, a staje się fundamentem nowego systemu ekonomicznego?

Jensen Huang, dyrektor generalny Nvidii, nakreślił właśnie bezkompromisową wizję nowoczesnego miejsca pracy. Podczas niedawnego wystąpienia w podcaście „All-In” stwierdził, że byłby „głęboko zaniepokojony”, gdyby jego czołowy inżynier, zarabiający 500 tys. dol. rocznie, nie zużył w tym samym czasie tokenów AI (jednostek rozliczeniowych za operacje sztucznej inteligencji) o wartości co najmniej 250 tys. dol. Huang przyznał, że gdyby na koniec roku okazało się, że taki pracownik wydał na wsparcie AI zaledwie 5 tysięcy dol., wpadłby w furię. Dlaczego o tym mówił? Ponieważ według niego ignorowanie AI jako cyfrowych asystentów jest równoznaczne z sytuacją, w której projektant najnowocześniejszych procesorów nagle decyduje się na pracę przy użyciu kartki i ołówka. Stąd Nvidia dąży do przeznaczenia nawet 2 mld dol. na budżet tokenowy dla swojej kadry.

Czytaj więcej

Elon Musk: praca stanie się hobby, a bieda zniknie. Wystarczy dekada

Wstrząs na rynku pracy

Huang już wcześniej zapowiadał, że tokeny staną się kluczowym narzędziem rekrutacyjnym: pracownik zyskuje dostęp do „floty cyfrowych agentów”, którzy potęgują jego wydajność nawet dziesięciokrotnie. W efekcie firma zatrudniająca 42 tys. „biologicznych” pracowników docelowo będzie wspierana przez setki tysięcy pracowników cyfrowych.

Traktowanie tokenów jako formy wynagrodzenia to zjawisko, które szybko zyskuje na popularności. Tomasz Tunguz z Theory Ventures zauważa, że w branży technologicznej krystalizuje się właśnie czwarty filar kompensacji – obok pensji bazowej, premii gotówkowej i pakietu akcji, pracownicy będą negocjować dostęp do mocy obliczeniowej (compute). Eksperci sugerują wręcz, że wkrótce na portalach ogłoszeniowych zaczną pojawiać się dedykowane budżety tokenowe przypisane do konkretnego stanowiska. Już teraz inżynierowie z zespołu Codex w OpenAI przyznają, że kandydaci do pracy coraz częściej pytają o to, jakimi zasobami obliczeniowymi będą dysponować. To właśnie ten trend skłonił Altmana do sformułowania koncepcji Universal Basic Compute, która miałaby zastąpić dyskusje o tradycyjnym dochodzie podstawowym wypłacanym w gotówce.

W tej futurystycznej wizji każdy obywatel otrzymywałby gwarantowany przydział mocy obliczeniowej przyszłych, potężnych modeli AI. Użytkownik mógłby z tą „walutą” zrobić, co zechce: wykorzystać do automatyzacji własnych zadań zarobkowych, odsprzedać, przekazać na cele charytatywne, np. na badania medyczne. Ale jest druga strona medalu. Przejście na gospodarkę opartą na tokeny AI wywołałoby z pewnością potężne wstrząsy na rynku pracy.

Reklama
Reklama

AI już zmienia rynek pracy. Z jednej strony firmy borykają się z „paradoksem talentów” – jak zauważa firma doradcza Mercer Asia, 54 proc. dyrektorów narzeka na brak odpowiednich specjalistów, a jednocześnie 98 proc. z nich spodziewa się redukcji etatów w związku z wdrożeniem AI. Z kolei Goldman Sachs szacuje, że sztuczna inteligencja może zautomatyzować zadania odpowiadające za 25 proc. wszystkich roboczogodzin w USA.

Czytaj więcej

„Ojciec chrzestny AI” zdradza, kto przetrwa. „Świetny moment, by zostać hydraulikiem”

To będzie główny temat wśród polityków

Jednak ta gigantyczna, napędzana tokenami produktywność ma również swój pozytywny, wręcz utopijny wymiar, o którym coraz głośniej mówią liderzy technologiczni. Konsekwencją wdrożenia cyfrowych asystentów będzie drastyczne uwolnienie naszego czasu. Lei Jun, założyciel chińskiego giganta Xiaomi, traktuje pięciodniowy tydzień pracy jako relikt przeszłości i przewiduje, że w dobie inteligentnych algorytmów będziemy pracować zaledwie trzy dni w tygodniu, po dwie godziny dziennie. Wtórują mu inne ikony biznesu – Bill Gates uważa, że w ciągu najbliższej dekady standardem może stać się dwudniowy tydzień pracy, a podobne prognozy snuje Jamie Dimon z JPMorgan Chase.

Być może w świecie, w którym moc obliczeniowa stanie się główną walutą, obowiązki zawodowe ludzi będą sprowadzać się jedynie do krótkiego, kilkugodzinnego nadzorowania algorytmów w ciągu tygodnia. Kto wie?

Rafał Brzoska, prezes InPostu, przekonuje, że tzw. minimalny dochód rozporządzalny może stać się już w przyszłym roku, a najpóźniej za dwa lata najważniejszym tematem, o którym będą mówić wszyscy politycy.

– Możemy tego nie chcieć, możemy się tego bać, ale era AI kompletnie zredefiniuje sposób, w jaki myślimy, pracujemy i żyjemy. Znikną zawody, trochę powstanie nowych, ale my dzisiaj musimy zacząć myśleć o tym, jak stanąć w obliczu tego, że 25 proc. społeczeństwa światowego być może nie będzie miało pracy – przestrzega.

AI
AI nie odróżnia prawdy od fałszu? Wyniki badania zaskakują
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
AI
Chatbot AI przeanalizuje wyniki badań użytkownika. Eksperci ostrzegają przed ryzykiem
AI
AI i roboty wchodzą na okręty wojenne. Rewolucja w marynarce USA
AI
InPost wchodzi w AI. Asystent zakupowy i darmowe dostawy mają namieszać na rynku
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama