Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego współzałożyciel Ubera nawiązał współpracę ze swoją dawną firmą
  • Czym jest Atoms, nowa firma Travisa Kalanicka, i jak może ona zmienić układ sił w branży robo-taksówek.
  • Jakie znaczenie dla planów Kalanicka i Ubera ma jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci w Dolinie Krzemowej.

Słowa, które padły z ust Dary Khosrowshahiego podczas wizyty w Indiach, wywołały spore poruszenie. Dyrektor generalny Ubera w rozmowie z „Economic Times” po raz pierwszy publicznie przyznał, że gigant jest otwarty na współpracę z Travisem Kalanickiem przy pojazdach autonomicznych. „Już współpracujemy z Travisem. Jeśli pojawią się możliwości w innych obszarach, z pewnością przyjrzymy się im poważnie, bo niewielu przedsiębiorców darzę takim zaufaniem jak jego” – zadeklarował Khosrowshahi.

Czytaj więcej

Koniec ery kierowców. Robotaxi wjeżdżają do Europy

Od skandalu do nowego sojuszu

Ta deklaracja oznacza radykalny zwrot w relacjach, które przez lata uchodziły za lodowate. Kalanick został zmuszony do odejścia ze stanowiska szefa Ubera w 2017 r. Był to wynik fali korporacyjnych skandali. Khosrowshahi został wtedy zatrudniony, by posprzątać po poprzedniku i zmienić wizerunek firmy. Teraz twórca Ubera, wyrzucony z własnej firmy, wraca. Jego start-up CloudKitchens już kooperuje z Uber Eats w sektorze restauracyjnym. Ale biznes Kalanicka zajmujący się wirtualnymi kuchniami to nie wszystko. Dlaczego Kalanick wraca do gry właśnie teraz, po niemal ośmiu latach nieobecności? Odpowiedzią jest Atoms.

W marcu Kalanick zaprezentował nową firmę z obszaru robotyki i pojazdów autonomicznych, zbudowaną na bazie jego holdingu City Storage Systems. Atoms wchłonął CloudKitchens i ogłosił plany ekspansji w sektorach spożywczym, górniczym oraz transportowym.

Czytaj więcej

Koniec kierowców? Uber ujawnia rewolucyjne zmiany i stawia na roboty już w 2026 r.

Dla Ubera odnowienie relacji z dawnym liderem to element głębszej rekonstrukcji modelu biznesowego. Po sprzedaży własnego działu autonomicznego firmie Aurora w 2020 r., spółka postawiła na model platformowy. Obecnie integruje robo-taksówki zewnętrznych graczy, takich jak Waymo, Motional czy May Mobility, ze swoją globalną siecią. Jak donosił „Financial Times”, Uber zobowiązał się przeznaczyć ponad 10 mld dol. na zakup autonomicznych pojazdów i obejmowanie udziałów w spółkach technologicznych.

Levandowski wraca do gry

Gotowość do ponownego nawiązania relacji z Kalanickiem pokazuje, jak mocno rynek pojazdów autonomicznych redefiniuje kalkulacje giganta. Khosrowshahi, który określa technologię samojezdną jako „szansę wartą bilion dolarów”, buduje jak najszerszą koalicję partnerów. W walce o globalną dominację dawne personalne animozje tracą na znaczeniu.

Czytaj więcej

Stworzył religię na bazie sztucznej inteligencji. Levandowski powraca

Kalanick dla Ubera może być kluczową postacią. Tym bardziej, że przejął właśnie Pronto – start-up rozwijający autonomiczne pojazdy dla przemysłu. Co ciekawe, biznes ten założył jego były współpracownik z Ubera. Chodzi o Anthony'ego Levandowskiego. To jeden z najbardziej kontrowersyjnych i zarazem uznanych ekspertów od rozwoju pojazdów autonomicznych. Będąc jednym z pionierów projektu Waymo w Google, inżynier został oskarżony o kradzież ponad 14 tys. poufnych plików technologicznych (tuż przed odejściem z firmy w 2016 r.). Pozyskane sekrety handlowe posłużyły mu do założenia start-upu Otto, który niemal natychmiast został kupiony przez Ubera, zarządzanego wówczas przez Travisa Kalanicka. Sprawa doprowadziła do głośnego procesu sądowego i wielomilionowych kar, a sam Levandowski został skazany na 18 miesięcy więzienia. Przed odsiadką uratowało go ułaskawienie prezydenta Donalda Trumpa w 2021 r. Po wyjściu na prostą inżynier skupił się na rozwoju swojego kolejnego start-upu – Pronto.ai, koncentrującego się na autonomizacji pojazdów przemysłowych i górniczych.

Kalanick liczy, że Atoms i Pronto, przy wsparciu Ubera, rzucą wyzwanie rynkowym liderom, takim jak należące do Alphabetu Waymo.