Na jeden z wiodących nad Wisłą medtechów, czyli start-upów rozwjających innowacje w sektorze medycznym, wyrasta Holo4Med. Spółka, która jest tzw. spin-offem technologicznej grupy ThunderHut, opracowała autorską platformę telemedyczną. MediHelp, bo o niej mowa, od roku działa w ramach pilotażu. Rozwiązanie umożliwiające zdalną teleporadę z wykorzystaniem wideorozmowy i tzw. urządzeń wspierających, którą są w stanie zdalnie dostarczyć lekarzowi informacje o stanie pacjenta. Projekt okazał się sukcesem. – Możliwość kontaktu z pacjentem w formie wideo jest zupełnie inną jakością pracy dla lekarza, ale także daje ogromny komfort pacjentowi w porównaniu z rozmową głosową. Projektując platformę MediHelp na pierwszym miejscu stawialiśmy na prostotę użytkowania i bezpieczeństwo przesyłanych danych – mówi Robert Król, prezes Holo4Med. I dodaje, że dotychczas na całym kontynencie z platformy białostockiej spółki skorzystało kilkaset tysięcy użytkowników.

Startup przyciąga też inwestorów. W ub.r. w ramach kampanii cowdfundingowej firma została zasilona kwotą ponad 1,7 mln zł. Z kolei 1,8 mln zł wyłożył m.in. fundusz Augebit FIZ oraz inwestor prywatny. Na tym jednak nie koniec – w br. start-up planuje bowiem wejść na giełdę. Chce wykorzystać w ten sposób sprzyjający medtechom okres.

Start-up poza platformą telemedyczną, rozwija również projekt HoloMIAI. Chodzi o rozwiązanie zakresu nawigacji obrazowej, wykorzystywane w zabiegach termoablacji stosowanej m.in. w walce z nowotworami. Jak podają w białostockiej spółce, zostało ono już zastosowane podczas kilkudziesięciu zabiegów przeprowadzanych przez czołowe medyczne jednostki akademickie w Polsce. Teraz firma ma ambicję, by jej technologia HoloMIAI rozwinęła skrzydła na świecie. Stąd Holo4Med rozpoczął poszukiwania partnerów na terenie Europy Zachodniej, ale także Emiratów Arabskich, Singapuru oraz Stanów Zjednoczonych.

Czytaj więcej

Robot-ślimak może być przyszłością chirurgii

Wartość rynku telemedycyny w Europie szacuje się na blisko 11,5 mld dol. Według prognoz, do 2026 r. ma on przekroczyć pułap 21,80 mld dol. Sektor ten będzie zatem rósł w tym czasie o średnio 14 proc. rocznie. Eksperci nie ukrywają, że to zasługa pandemii – stanowiła ona swoisty katalizator rozwoju rynku usług telemedycznych. Zastrzegają jednak, że u podłoża sukcesu różnorodnych rozwiązań z zakresu zdalnego monitorowania stanu pacjentów leży rozwój sieci 5G. Ta technologiczna zmiana pozwoliła na tworzenie urządzeń peryferyjnych, które w czasie rzeczywistym mogą przesyłać duże porcje danych medycznych. Covid-19 jedynie przyspieszył proces oswajania się społeczeństw z tą formą pomocy medycznej.

– Wykluczenie cyfrowe jest znanym i przebadanym zjawiskiem, często nie wynika ono z braku dostępu do urządzeń czy sieci, a raczej lęku przed samą technologią. Bariera ta rośnie wraz z wiekiem pacjentów, którzy paradoksalnie mogą być największymi beneficjentami takich rozwiązań. Jednak pandemia oswoiła nas z taką formą wsparcia medycznego – przyznaje Martyna Matusik, psycholog i terapeuta pracująca razem z pacjentami, także w formule teleporad.

Jak podkreśla, jako społeczeństwo staliśmy się bardziej otwarci nie tylko na teleporady, ale także na możliwość korzystania z urządzeń monitorujących nasz stan zdrowia (w początkowej fazie pandemii zdalne wizyty lekarskie odbywały się wyłącznie w formie rozmowy telefonicznej, ale już przy drugiej fali pandemii medycy mieli do dyspozycji więcej zaawansowanych narzędzi – od wideorozmów, po wsparcie w postaci wspomnianych urządzeń peryferyjnych, takich jak zdalne ciśnieniomierze, glukometry, pulsoksymetry, a nawet cyfrowe stetoskopy.