Polska AI wykryje ogień z kosmosu. Robi furorę w USA

Polskie czujniki, wspierane sztuczną inteligencją, chronią już mieszkańców Kalifornii przed pożarami. Firma SmokeD planuje dalszą ekspansję
SmokeD

Jeden z największych dostawców prądu w Arizonie sięga po sztuczną inteligencję z Białegostoku – ta pomoże w monitoringu linii energetycznej, detekcji przechylających się na nią drzew i pożarów.

Firma SmokeD tworzy autorskie oprogramowanie wykorzystywane do wczesnej, automatycznej detekcji pożarów – ma już klientów w Polsce i na świecie. System działa w niemal 80 nadleśnictwach Lasów Państwowych. Ale staje się coraz bardziej popularny za granicą, m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie jest testowany przez agencje federalne i stanowe. Teraz do tego grona dołącza Salt River Project (SRP) – operator energetyczny ze Arizony.

Stojący za projektem Artur Matuszczak i Rafał Łapczyński mają ambitne plany rozwoju.

Teraz czas na drony

Białostocki SmokeD został założony wraz ze startem pandemii – w marcu ub.r. Ale Artur i Rafał zajmują się takimi projektami opartymi na technologii AI od lat. – Niemal dziesięć lat tworzymy system do automatycznej detekcji pożarów oparty na sztucznej inteligencji – mówi Matuszczak, prezes SmokeD. – Pomysł zrodził się podczas symulacji dużego pożaru. Kilka lat temu strażacy oraz polscy leśnicy zorganizowali wspólne ćwiczenia. Byliśmy uczestnikami tego wydarzenia. Mieliśmy okazję widzieć, jakiego rodzaju narzędzia wykorzystywane są podczas akcji gaśniczej. Wówczas zrozumieliśmy, że ważne jest to, co dzieje się przed gaszeniem. Do tej pory pierwsza informacja o pożarze w wielu sytuacjach pochodzi od przypadkowych świadków – wspomina.

CZYTAJ TAKŻE: Strażacy ugaszą pożar dźwiękiem. Polski wynalazek

Stworzyli własny system detekcji, który składa się z autorskiego oprogramowania, czujników z wbudowaną sztuczną inteligencją oraz aplikacji dla profesjonalnych użytkowników zajmujących się ochroną przeciwpożarową. – W tym roku zrobiliśmy duży krok naprzód, umożliwiając prowadzenie monitoringu z dronów – jest to jedyne na świecie takie rozwiązanie – dodaje Rafał Łapczyński.

Detekcja pożarów odbywa się w dzień i w nocy. Czujniki zainstalowane na wysokich masztach lub budynkach monitorują obszar w promieniu 15 km w poszukiwaniu dymu lub ognia. Kiedy system wykryje zagrożenie, wysyła alert z lokalizacją zdarzenia do użytkowników aplikacji – pożar może zostać wykryty w ciągu kilku minut od powstania. – Ma to ogromne znaczenie, szczególnie gdy jest sucho i wietrznie – wtedy pożary bardzo szybko osiągają duże rozmiary, przez co są trudne do kontrolowania – tłumaczą nasi rozmówcy.

Z rozwiązań polskiego startupu korzystają leśnicy, energetycy, ale na liście jest też np. firma mediowa NBC Universal

Teraz po ich rozwiązanie sięgnął SRP – jeden z największych dostawców prądu w Arizonie. Detektory zainstalowane na słupach energetycznych będą wykrywały pożary, a także monitorowały stan linii energetycznej oraz analizowały, czy pobliskie drzewa nie przechylają się niebezpiecznie w stronę przewodów elektrycznych, co mogłoby prowadzić do groźnych incydentów.

W planach nadzór z satelitów

Startup w ub.r. pozyskał 4 mln zł od funduszu KnowledgeHub Starter. – Zebrane środki przeznaczamy na usprawnienie inteligentnych detektorów oraz testy np. w USA, Australii i Indonezji – wylicza Artur Matuszczak.

Spółka przymierza się do organizowania następnej rundy finansowania. – Posiadamy już listę potencjalnych inwestorów z UE i USA, którzy wyrazili chęć współpracy. W ciągu kilku tygodni wejdziemy w etap rozmów – dodaje prezes SmokeD.

CZYTAJ TAKŻE: Pożar w firmie Polaka uderzył w internet na całym świecie

Białostocka firma poza Polską i Stanami Zjednoczonymi działa też w Gwatemali, Australii i Indonezji. Z jej rozwiązań korzystają leśnicy, energetycy, ale na liście jest też np. firma mediowa NBC Universal. – Rozpoczęliśmy współpracę z firmą Suzano z Brazylii, jednym z największych producentów papieru na świecie. Ponadto zainstalowaliśmy nasze rozwiązanie dla Forest Carbon – w ten sposób uczestniczymy w ochronie torfowisk w Indonezji i krajach sąsiednich – wskazuje wiceprezes Łapczyński.

Co więcej, polskie detektory dbają o bezpieczeństwo pożarowe w mieście Hidden Hills i Paradise w Kalifornii.

Ale SmokeD na tym nie poprzestaje. – Plany mamy ambitne, ponieważ chcemy zwiększyć skalę działalności naszej firmy. Zamierzamy doprowadzić do zawiązania współpracy z bardzo dużymi przedsiębiorstwami globalnymi, o których na razie nie możemy wspominać – wyjaśniają założyciele startupu.

CZYTAJ TAKŻE: Amerykanie znaleźli sposób na katastrofalne pożary

Planują rozszerzyć system, by mógł współpracować z kamerami innych producentów, co ma znacząco zwiększyć skalę działalności firmy. – Skupimy się na współpracy z rozwiązaniami satelitarnymi. Krok po kroku dążymy do automatycznego wykrywania pożarów z ziemi, powietrza i kosmosu – dodaje Matuszczak.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Po zamachu w Christchurch portale społecznościowe w poważnych opałach

Australia chce wsadzać do więzienia szefów mediów społecznościowych za materiały ekstremistyczne na ich portalach. ...

Szef TikToka rezygnuje. Serwis może przejąć… handlowy gigant

Już w przyszłym tygodniu może być ogłoszona decyzja o sprzedaży operacji serwisu w USA, ...

Elektryczne samoloty szykują się do startu

Samochody i autobusy elektryczne stają się codziennością. Po chodnikach ludzie poruszają się na elektrycznych ...

Fala fałszywych recenzji zalewa Facebooka

Portal nie jest w stanie w pełni poradzić sobie z fake recenzjami produktów na ...

Niedzielny zakaz napędza widzów. Na co chodzimy do kina?

Pierwszy kwartał 2019 r. przyniósł zarówno wzrost widowni, jak i przychodów z biletów. Najpopularniejsze ...

Michał Boni: Monitoring czy inwigilacja?

Pandemia wypełniła obecnie całe nasze życie. Począwszy od czasu spędzanego w domu w skali, ...