W producentów wirus uderzył podwójnie, najpierw niszcząc łańcuchy dostaw i blokując produkcję, potem zaś doprowadził do spadku popytu. Potencjalni nabywcy często wstrzymują się z zakupami w tych niepewnych czasach. Tymczasem rynek ten słabł już w ubiegłym roku.

Jak wynika z danych firmy analitycznej Canalys, liczbowa sprzedaż urządzeń Samsunga i Huawei w I kwartale spadła o 17 proc., Apple – o 8 proc. Niespodziewanie zwyżki zanotowały za to Xiaomi i Vivo – odpowiednio 9 i 3 proc. Szczególnie ucierpiał największy na świecie rynek chiński, gdzie spadek sprzedaży sięgnął 18 proc. do 72,6 mln sztuk.

CZYTAJ TAKŻE: Rzeź na rynku smartfonów. Takiego spadku jeszcze nie było

Per Stanton z Canalys twierdzi, że dopiero II kwartał pokaże prawdziwy wpływ pandemii na sprzedaż smartfonów.

Mimo kurczenia się sprzedaży udział w światowym rynku zwiększyły Apple, Xiaomi i Vivo. Obecnie (dane sprzedażowe za I kw.) największe udziały w rynku mają: Samsung (21,9 proc.), Huawei (18 proc.), Apple (13,6), Xiaomi (11,1) i Vivo (8,9 proc.).

CZYTAJ TAKŻE: Do lasu bez smartfona? Naukowcy: Może przyciągać kleszcze

Apple nie dość, że znacząco zwiększył udziały w rynku, to jeszcze mógł sobie zrekompensować gorsze wyniki w tym segmencie świetną sprzedażą w kategorii urządzeń ubieralnych (wearables) i usług w Apple Music, Apple TV+ i w nowym kanale informacyjnym Apple News, który – jak ujawnił prezes koncernu Tim Cook – ma już 125 mln aktywnych użytkowników miesięcznie.