Parlament Europejski zrobił właśnie krok, by rozwiązanie to było powszechnie stosowane na terenie UE. Unifikacja ma doprowadzić do ograniczenia problemu elektrośmieci.

Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów PE w środę przegłosowała zdecydowaną większością głosów poprawkę do dyrektywy ujednolicającej standard ładowania. Teraz zmiany legislacyjne musi zatwierdzić na sesji plenarnej PE. Jeśli to się uda na producentach elektroniki wymuszone zostanie przyjęcie tego standardu. Większość z nich i tak już stosuje takie łącze, odchodząc m.in. od USB mini czy micro.

Zmiana portu może być natomiast wyzwaniem dla Apple. Koncern przekonuje, że odgórne ograniczenia doprowadzą do zahamowania innowacyjności. I choć gigant przeszedł w części swoich produktów na złącze USB-C (m.in. w przypadku iPadów, czy przenośnych komputerów), to wciąż iPhone, myszki, pilot do Apple TV, czy słuchawki AirPods wyposażane są w autorskie gniazdo Lightning. I wiele wskazuje, że szybko to się nie zmieni. Już bowiem wiadomo, że w najnowszym iPhonie 14, który ma mieć premierę za kilka miesięcy, postulowany przez UE port nie zostanie zaimplementowany.

Czytaj więcej

Ceny oszalały. Rosjanie rzucili się na używane laptopy i smartfony

Z obowiązku stosowania się do standardu USB-C mają być wyłączone niewielkie urządzenia elektroniczne (np. smartwatche), czy też sprzęt, w którym ze względów bezpieczeństwa używane są inne porty (m.in. szczoteczki elektryczne).

Co roku w UE pojawia się około 0,5 mld nowych ładowarek do sprzętów elektronicznych. To przyczynia się do wytwarzania góry elektroodpadów – te szacowane są na poziomie 11-13 tys. ton. Ujednolicenie standardu ładowania zminimalizuje problem e-śmieci, gdyż jedną ładowarką typu USB-C będzie można zasilić kilka urządzeń. Taka pełna unifikacja mogłaby zacząć obowiązywać od 2026 r.