Cyfrowe giganty stają się jeszcze większe

Jeff Williams, dyrektor operacyjny Apple przemawia w siedzibie firmy w Cupertino. Wartość Apple sięga biliona dolarów.
Photographer: David Paul Morris/Bloomberg

Spółki technologiczne, w tym przede wszystkim internetowe zdetronizowały pod względem wartości rynkowej korporacyjnych gigantów z bardziej tradycyjnych branż. Supremacja w tej branży należy do Ameryki i trudno będzie to zmienić.

Na amerykańskiej giełdzie coraz mocniej zaznaczają swoją dominację spółki technologiczne. Przez ostatnich kilkanaście miesięcy hossy w USA to one w dużej mierze napędzały zwyżki indeksów. Podczas październikowej przeceny często jednak ciągnęły one w dół cały amerykański rynek – a w ślad za nim największe światowe giełdy. To jeden ze skutków niesamowitego rozwoju spółek z grupy FAANG, czyli Facebooka, Apple’a, Amazonu, Netflixa i Alphabet (spółki matki Google’a). Ich łączna waga w indeksie S&P 500 sięga 12,4 proc. Od 2013 r., czyli odkąd do indeksu wszedł Facebook, zwiększyła się ona ponaddwukrotnie. Te spółki zdetronizowały pod względem wartości rynkowej korporacyjnych gigantów z bardziej tradycyjnych branż. W 2008 r. największą spółką pod względem kapitalizacji i wagi w indeksie S&P 500 był koncern naftowy Exxon Mobil. Za nim plasowały się na kolejnych miejscach: sieć hipermarketów Wal-Mart Stores oraz koncern Procter & Gamble. W pierwszej dziesiątce była tylko jedna firma z branży IT: Microsoft, i znajdowała się na czwartej pozycji pod względem kapitalizacji. W 2018 r. aż sześć miejsc z pierwszej dziesiątki przypada spółkom technologicznym. Pierwsze trzy pozycje zajmują: Apple, Microsoft i Amazon.

 

Globalna liga

Nawet jeśli bierzemy pod uwagę to, że w ostatnich kilku miesiącach część spółek z grupy FAANG doznała silnej przeceny, to i tak ich kapitalizacja jest imponująca. W przypadku Apple’a sięgała ona na koniec października 1,03 bln dol., czyli była wyższa niż np. PKB Indonezji. Amazon z kapitalizacją wynoszącą 748 mld dol. był większy niż gospodarka Arabii Saudyjskiej, a Facebook z kapitalizacją wynoszącą 422 mld dol. większy niż PKB Iranu. Najmniejsza spółka z tej grupy – Netflix, miała na koniec października kapitalizację wynoszącą 125 mld dol., czyli większą niż PKB Angoli.

CZYTAJ TAKŻE: Bruksela na wojennej ścieżce z gigantami internetu

– Jest mało prawdopodobne, by wpływ sektora technologicznego na społeczeństwo oraz inwestowanie pasywne osłabł. Jaka może być waga tego sektora za pięć lat? Wątpię, by była mniejsza niż teraz – prognozuje Nick Colas, analityk DataTrek Research.

Swoimi gigantami technologicznymi mogą się pochwalić również w Chiny. Największy z nich Alibaba Group (chiński odpowiednik Amazonu) miał na koniec października kapitalizację 353 mld dol., czyli nieco więcej niż PKB Izraela. Na drugim miejscu znajdowała się spółka Tencent z kapitalizacją wynoszącą 324 mld dol., czyli tyle co PKB Danii. Część chińskich potentatów technologicznych (np. koncern Huawei) nie jest jednak notowana na giełdach, a mogłaby mieć na nich sporą kapitalizację.

CZYTAJ TAKŻE: Polskie firmy mocne w sieci

Jak na tym tle prezentuje się Europa? Największa europejska spółka internetowa – holenderski serwis Booking.com, ma 84,9 mld dol. kapitalizacji, czyli prawie tyle co PKB Sri Lanki. Na drugim miejscu znajduje się szwedzki serwis Spotify z 25,5 mld dol. kapitalizacji, czyli nieco więcej niż PKB Nepalu. Za nim plasuje się niemiecki serwis sklepowy Zalando z kapitalizacją wynoszącą 8,5 mld dol., czyli tyle co PKB Haiti. W pierwszej dwudziestce największych pod względem przychodów spółek internetowych z całego świata znajdują się tylko dwie firmy z Europy, gdy jest tam dziewięć mających siedziby w USA i sześć chińskich. Europa nie ma więc swoich cyfrowych potentatów podobnych do tych, którzy powstali w USA czy Chinach.

Wyścig o dominację

Silna pozycja firm z USA i Chin w globalnym sektorze cyfrowym wywołuje uzasadniony niepokój słabszych graczy, takich jak UE czy Rosja. Świadoma zapóźnień w tej kwestii jest np. niemiecka kanclerz Angela Merkel.

– Dane będą surowcem XXI wieku. Pojawia się więc pytanie: kto kontroluje dane? (…) W Chinach istnieje bardzo ścisła współpraca pomiędzy tymi, którzy zbierają dane, a państwem. Są oni jednym i tym samym – mówiła Merkel na ostatniej konferencji w Davos.

CZYTAJ TAKŻE: Administracja Trumpa przygląda się cyfrowym potentatom

Układ sił w globalnym sektorze cyfrowym może się oczywiście w nadchodzących latach wielokrotnie zmieniać, ale obecni liderzy mocno inwestują w badania nad przełomowymi technologiami (m.in. nad sztuczną inteligencją), by swoją dominację jeszcze powiększyć w przyszłości.

– Sztuczna inteligencja jest przyszłością nie tylko dla Rosji, ale również dla całego świata. Idą za nią nie tylko kolosalne możliwości, ale też zagrożenia, które trudno przewidzieć. Kto zostanie liderem w tej sferze, ten będzie władcą świata – stwierdził na jesieni zeszłego roku rosyjski prezydent Władimir Putin. Odrabianie zapóźnień będzie trudne, lecz w branży cyfrowej jedna innowacja może wszystko wywrócić do góry nogami.

Mogą Ci się również spodobać

Skrzynie z łupami zakazane? Chodzi o miliardy dolarów

Mikropłatności dokonywane w grach to dla producentów żyła złota. Część takich rozwiązań ma jednak ...

Prosiak z Polski sieje postrach na całym świecie

Komputery na całym świecie bezustannie bombardowane są coraz to nowymi wersjami złośliwego oprogramowania. Teraz ...

Współzałożyciel Apple odwiedzi we wtorek Polskę. Jaki jest Steve Wozniak?

Człowiek, któremu zawdzięczamy komputery osobiste z klawiaturą i ekranem, to obecnie rozchwytywany komentator branży ...

Amerykańskie drony z polskimi korzeniami robią światową karierę

Kalifornijski startup Zipline jest bliski pozyskania od inwestorów 120 mln dol. na rozwój projektu ...

Andrzej Sowiński: Komputery stacjonarne też mają przyszłość

Są miejsca, gdzie taki komputer spisuje się lepiej niż przenośny – mówił Andrzej Sowiński, ...

Hotel za gościa wrzuci zdjęcia na Instagrama

W kilkunastu hotelach sieci ibis turysta nie musi się już martwić o relacjonowanie swojego ...