Rząd chce sięgnąć do kieszeni Ubera

Uber to najbardziej znienawidzona przez taksówkarzy firma na świecie. Na zdjęciu ubiegłoroczny protest przeciw Uberowi w Berlinie.
Bloomberg

Wkrótce do Sejmu ma trafić projekt ustawy, która zmusi operatorów aplikacji łączących pasażerów z kierowcami do płacenia podatków w Polsce. W efekcie noweli ceny tych usług mogą zdrożeć. Może też dojść do kolejnego starcia z UE.

Chodzi o nowelizację ustawy o transporcie, która obliguje pośredników w przewozie osób do wpisu w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej lub w KRS. Takie firmy jak amerykański Uber czy estońsko-chińskie Taxify, które mają centra billingowe w innych krajach UE, będą musiały od 2020 r. płacić podatki nad Wisłą.

CZYTAJ TAKŻE: Taksówkarze mają dość Ubera. Będzie potężny protest

W ciągu najbliższych tygodni Rada Ministrów ma przyjąć projekt nowelizacji ustawy, która ureguluje działalność pośredników przy przewozach osób. Na antenie RMF FM zapowiedział to szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Ósma już wersja przepisów w poniedziałek została wysłana przez Ministerstwo Infrastruktury (MI) do Rządowego Centrum Legislacji.

Projekt zakłada, że takie firmy, jak Uber czy Taxify, aby dostać licencję, zobligowane będą do wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej lub posiadania numeru w Krajowym Rejestrze Sądowym. W ten sposób rząd chce zmusić amerykańskiego Ubera i estońsko-chińskiego Taxify do płacenia podatków od prowizji w Polsce. Tymczasem obie firmy mają centra bilingowe w innych krajach UE: Uber w Holandii, a Taxify – w Estonii. Ustawa ma wejść w życie w styczniu przyszłego roku.

Potrzebny okrągły stół

MI nad nowelizacją pracowało dwa lata. Po konsultacjach społecznych projekt przez parę miesięcy leżał w szufladzie. Prace nad przepisami przyspieszyły pod koniec ub.r., a resort niespodziewanie zmienił treść noweli, dopisując obowiązek rejestracji działalności w CEIDG lub KRS. Teraz minister Dworczyk daje sygnał, że ósma już wersja projektu ustawy o transporcie będzie tą, którą zatwierdzi rząd i skieruje do Sejmu. W radiu przyznał, iż te rozwiązania legislacyjne doprowadzą do tego, że Uber zacznie płacić podatki w Polsce. – Do tej pory płacił wyłącznie w Holandii – podkreślił.

A to nie do końca prawda. Już w październiku 2018 r. pisaliśmy, że – jak wyliczyło Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej – w 2017 r. zysk netto Ubera raportowany w Polsce, będący podstawą opodatkowania, wyniósł 8,8 mln zł. Dla porównania w przypadku korporacji Ele Taxi czy Sawa Taxi było to odpowiednio ledwie 0,1 oraz 1,1 mln zł. – Dane wskazują, że Uber odprowadza najwięcej podatku korporacyjnego do budżetu państwa, znacznie więcej niż kluczowe korporacje taxi – komentował Arkadiusz Pączka, zastępca dyrektora Pracodawców RP.

Mimo niekorzystnych dla siebie regulacji Uber nie zamierza wycofywać się z naszego rynku. Co więcej, firma już planuje rozwój o nową usługę Uber Black, w ramach której będzie można zamawiać przejazd luksusowym autem

Przedstawiciele Ubera są oburzeni i nieoficjalnie w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wskazują, że przejrzystość procesu powstawania projektu nowelizacji budzi zastrzeżenia. Zresztą wątpliwości co do tego, jak przygotowywano przyszłe regulacje, mają również niektórzy przedstawiciele wewnętrznie skonfliktowanej i mocno podzielonej branży taxi. – Wyniki uzgodnień społecznych i ustalenia z resortem infrastruktury nie zostały uwzględnione w projekcie. Ministerstwo nie próbowało nawet doprowadzić do zwołania szerokiego okrągłego stołu wszystkich zainteresowanych stron, działając niemal wyłącznie w konsultacji z nielicznymi związkami zawodowymi taksówkarzy, pomijając duże firmy taxi – mówi jeden z przedstawicieli tego środowiska.

Uber się nie wycofa

Z naszych informacji wynika, że mimo niekorzystnych dla siebie regulacji Uber nie zamierza wycofywać się z naszego rynku. Co więcej, firma już planuje rozwój o nową usługę Uber Black, w ramach której będzie można zamawiać przejazd luksusowym autem.

Przedstawiciele amerykańskiej firmy twierdzą jednak, że nowelizacja doprowadzi do podwyżek cen. – Z takich rozwiązań jak Uber w Polsce korzystają przede wszystkim setki tysięcy młodych ludzi, którzy cenią dostęp do bezpiecznej, niedrogiej i rzetelnej opcji transportu. Obawiamy się, że najbardziej dotkliwą konsekwencją obecnej propozycji prawa będą wyższe ceny przejazdów, a wielu konsumentów nie będzie zwyczajnie stać na to, by skorzystać z takiej alternatywy – tłumaczy nam Ilona Lartigue z warszawskiego oddziału Ubera.

Przedstawiciele amerykańskiej firmy twierdzą, że nowelizacja doprowadzi do podwyżek cen

A to niejedyny problem. Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), twierdzi, że wymóg posiadania wpisu do CEIDG lub KRS od podmiotu świadczącego usługi pośrednictwa w przewozie osób może stać w sprzeczności z unijnym prawem.

CZYTAJ TAKŻE: Uber traci rozpęd, a straty wciąż wysokie

Ogranicza on możliwość konkurowania podmiotom zarejestrowanym na terenie UE, a świadczącym usługi poza granicami państwa, w którym są zarejestrowani. Państwo wykazuje się zatem wyjątkową niekonsekwencją. Z jednej strony oczekuje ochrony naszych przedsiębiorców świadczących usługi za granicą, z drugiej stara się ograniczyć to firmom z pozostałych państw UE – podkreśla szef FPP. I dodaje, że projekt będzie miał problem z notyfikacją w Komisji Europejskiej.

Branża taxi w kiepskiej kondycji

Taksówkarze zmagający się z – jak twierdzą – nieuczciwą konkurencją w postaci aplikacji przewozowych, takich jak Uber, toną w długach. Branża taxi jest winna swoim wierzycielom ponad 29 mln zł, czyli o 10 mln zł więcej niż jeszcze dwa lata temu – wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów BIG. Zadłużenie przyrasta z każdym rokiem. Ponad 17 mln zł to długi wobec firm windykacyjnych i funduszy sekurytyzacyjnych. Nieco ponad 6 mln zł taksówkarze są winni firmom z branży finansowej: bankom, spółkom faktoringowym i leasingowym oraz firmom pożyczkowym. W sierpniu ub.r. GUS podał, że w ciągu roku usługi transportowe podrożały o 8,5 proc. „Tymczasem jak grzyby po deszczu wyrastają przewoźnicy, którzy mimo podwyżki wciąż oferują pasażerom dumpingowe stawki. Takich nielegalnych firm w samej Warszawie działa 30–40” – czytamy w raporcie KRD BIG

OPINIA

Jarosław Grabowski
prezes zarządzający iTaxi

W naszym przekonaniu projektowana ustawa zmierza częściowo w kierunku wprowadzenia regulacji poprawiających konkurencyjność na rynku przewozów taksówkarskich.
Zamiar zdefiniowania pośrednika usług przewozowych stwarza prawdopodobieństwo, że każdy będzie zobowiązany do prowadzenia działalności zgodnie z prawem, a w przeciwnym wypadku – ponoszenia pełnej odpowiedzialności. Niestety, sporo jest wątpliwości co do tej definicji i tego, jakie obejmie podmioty na rynku. Podobnie jest w kwestii zapisów uniemożliwiających zacieranie różnic pomiędzy usługami taksówkarskimi a przewozami okazjonalnymi. Dopiero w praktyce interpretacje i egzekucje pozwolą na zweryfikowanie tego, jak projektowane zapisy wpłyną na los taksówkarzy.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Przełom w cyfryzacji służby zdrowia

Rządowy projekt e-zdrowie, a także inwestycje firm prywatnych nabierają tempa. Asseco zaczyna oferować m.in. ...

Ikea chce otworzyć e-sklep, także z meblami innych producentów

Szwedzki koncern pracuje nad własną platformą typu marketplace. Będzie na niej sprzedawać nie tylko ...

Gigantyczna kara dla Google`a

Komisja Europejska nałożyła 1,49 mld euro kary na Google za praktyki ograniczające konkurencję w ...

Rzecz o Innowacjach: Start do pracy z AKE

„Nowa szansa, lepsze jutro”, „Nowe horyzonty” czy „Ścieżka sukcesu” – te optymistycznie brzmiące hasła ...

Producenci gier ratują giełdę

Warszawska giełda od dawna w marazmie, ale jej nadzieją są producenci gier, którzy jeden ...

Głośniki z asystentem to hit. Tylko nie w Polsce

Asystenci głosowi przestali być wyłącznie ciekawostką i podbijają rynek. W 2018 r. popyt na ...