Nie tylko Netflix i Disney. Już 200 firm walczy z zakazami aborcji

Protesty w stanie Georgia przeciw zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego
Bloomberg

Kontrowersyjne przepisy w kolejnych stanach USA wzbudzają opór środowisk biznesowych. Protestują m.in. znane firmy medialne i technologiczne.

W ostatnich miesiącach kilka amerykańskich stanów wprowadziło kontrowersyjne przepisy (tzw. ustawy o biciu serca – heartbeat bills) w praktyce zakazujące jakiejkolwiek formy aborcji. Wzbudziło to protesty nie tylko środowisk kobiecych i liberalnych, ale także środowisk biznesowych. Uchwalenie zakazu aborcji w Georgii spowodowało, na przykład, publiczne oświadczenie niektórych gigantów medialnych, w których firmy poinformowały, że jeżeli zakaz wejdzie w życie, to zastanowią się nad bojkotem stanu. Wśród korporacji zastanawiających się nad wycofaniem się z kręcenia filmów w tym stanie jest znany z przywiązania do rodzinnych wartości Disney.

CZYTAJ TAKŻE: Disney rusza na Netfliksa. Wiemy, kiedy wprowadzi serwis streamingowy

Netflix, Disney i WarnerMedia kręciły filmy i seriale w Georgii zachęcane ulgami podatkowymi, które obniżały koszty produkcji. W efekcie zostawiały w tym stanie setki milionów dolarów w zakupionych usługach. Przemysł filmowy przyciągnął też do tego stanu setki doświadczonych profesjonalistów, którzy opuszczą Georgię wraz z Netfliksem czy Disneyem.

Nie tylko medialni giganci czują się oburzeni kontrowersyjnymi zakazami. W „New York Times” opublikowany został list otwarty podpisany przez blisko 200 prezesów znaczących amerykańskich firm, którzy protestują przeciwko ograniczaniu praw kobiet. Przedstawiciele biznesu twierdzą w liście, że „ograniczanie prawa do aborcji stwarza zagrożenie dla zdrowia ich pracowników i klientów”.

CZYTAJ TAKŻE: Konserwatyści ostro atakują: Apple uderza w religię

Sądzą oni również, że zakazy upośledzają zarówno ich możliwości zatrudniania w stanach dotkniętych zakazami zróżnicowanej i utalentowanej siły roboczej, jak i naruszają możliwości osiągania dobrobytu przez klientów „którzy sprawiają, że nasze interesy kwitną”.

„Mówiąc wprost, to przeciwko naszym wartościom i jest złe dla biznesu” – podsumowują list przedsiębiorcy.

Kontrowersyjność zakazów wprowadzanych w niektórych stanach (Georgia, Alabama) polega na tym, że zakazują one aborcji z jakichkolwiek przyczyn od momentu, w którym można wykryć bicie serca płodu. W większości przypadków oznacza to okolice szóstego tygodnia ciąży, czyli w czasie, gdy wiele kobiet jeszcze nawet nie wie, że jest w ciąży. Stwarza to zagrożenie dla zdrowia kobiet, gdy np. utrzymanie ciąży zagraża życiu matki.

List podpisali prezesi takich firm jak Slack, Bloomberg czy Tinder. Firmy dołączyły tym samym do kampanii „Nie zakazujcie równości” prowadzonej przez organizacje takie jak Planned Parenthood.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Niedzielny zakaz napędza widzów. Na co chodzimy do kina?

Pierwszy kwartał 2019 r. przyniósł zarówno wzrost widowni, jak i przychodów z biletów. Najpopularniejsze ...

Boom na rynku gier. To będzie rekordowy rok

Wysyp topowych premier w ostatnich miesiącach sprawia, że fani coraz więcej wydają na ulubione ...

W polski rower przyszłości zainwestował b. wiceprezes Tesli

Firma JIVR idzie jak burza. A raczej jedzie. Jej elektryczny jednoślad zagrał już w ...

Nowy król trawników: robot, który oszczędzi kwiatka

iRobot, producent autonomicznych odkurzaczy Roomba, po ich sukcesie wprowadza na rynek robota koszącego. Jest ...

Chiński Alibaba idzie po 20 mld dol. W obawie przed Trumpem

Największa chińska platforma sprzedaży detalicznej, Alibaba Group Holdings, planuje przeprowadzić w drugiej połowie roku ...

Rekordowe zakupy w sklepach internetowych

Branża przyzwyczaiła do szybkiego rozwoju, ale w tym roku tempo jest wyjątkowe. W październiku ...