Uber, który jest operatorem najbardziej popularnej aplikacji łączącej kierowców z pasażerami, ma teraz płacić 10 tys. euro grzywny za każdą nielegalną jazdę.

Skarga do sądu została wniesiona przez brukselskie stowarzyszenie taksówkarzy. Twierdzili, że Uber nieuczciwie konkuruje z członkami stowarzyszenia, którzy zobowiązani są do spełniania licznych wymagań i posiadania licencji.

Uber takich wymagań nie spełnia, chociaż wielu jego kierowców to taksówkarze jeżdżący po godzinach.

Uber bronił się w sądzie, że nie jest usługą taksówkową, tylko car-sharingową. Tego samego argumentu używał w innych jurysdykcjach i krajach z różnym skutkiem. Sąd w Brukseli nie zgodził się z tą argumentacją i uznał działania Ubera za nielegalne. Wcześniej, już trzy lata temu w Brukseli zakazano najtańszej oferty firmy – Uberpop.

CZYTAJ TAKŻE: Uber wybiera się na giełdę. Oferta może być warta nawet 120 mld dol.

Uber coraz częściej musi się zmagać z próbami ograniczenia jego ekspansji w USA i Europie. W 2017 roku musiał wycofać się z Londynu za „brak odpowiedniej kontroli kierowców i uchybienia związane ze zgłaszaniem przestępstw z ich udziałem”. W efekcie zmienia swoją strategię i stara się dostosować do lokalnych przepisów.