– Użytkownicy, szczególnie młodsi, starają się ograniczać władzę Facebooka nad swoimi danymi, nie tylko usuwając aplikację, ale również uważniej zarządzając ustawieniami prywatności oraz po prostu rzadziej korzystając z tego medium. Uciekają między innymi na YouTube’a, Pinteresta, Twittera i Snapchata, ale też na WhatsAppa i Instagram, których właścicielem jest Facebook. Innymi słowy, wybierają obrazy – zwłaszcza ruchome – i rozmowy w ograniczonym gronie – mówi dr Helena Chmielewska-Szlajfer, socjolożka z Akademii Leona Koźmińskiego.

– Mimo to i mimo spadającej wartości akcji Facebooka firmy nadal opierają się na tej platformie, ponieważ pozostaje ona najpotężniejszym narzędziem do mikrotargetowania. Zmienią zdanie zapewne wtedy, kiedy użytkowników do targetowania zacznie wyraźnie brakować. Na razie nadal jest ich pod dostatkiem – dodaje.

Facebook potwierdza potęgę obrazu. – Popularność relacji to również objaw stale rosnącego znaczenia formatu wideo, który także bierzemy pod uwagę, rozwijając takie usługi jak Watch oraz Instagram TV – mówi Robert Bednarski.

Cisco przewiduje, że w 2020 r. wideo będzie stanowiło 75 proc. całego ruchu w internecie. – Dotyczy to zarówno małych i średnich przedsiębiorstw, jak i dużych brandów, które wykorzystują nasze platformy równolegle do swoich działań w TV, bo znajdują tam dużą grupę nowych potencjalnych klientów nieobecnych w tradycyjnych kanałach reklamowych – dodaje.

Facebook także na tym trendzie chce zarabiać, uruchamiając platformę ze streamingiem, alternatywę choćby dla oferty Netflixa czy Hulu. Facebook Watch działa od sierpnia 2017 r. i już widać, że odniósł wielki sukces. Firma podaje, że 75 mln osób korzysta z tej usługi codziennie przynajmniej przez minutę. Ogólna zaś liczba użytkowników tej platformy to 400 mln. Oferta serwisu systematycznie rośnie: to filmy różnych gatunków, ale też sport i wiadomości w spersonalizowanym „kanale obserwacyjnym”, który zawiera kolekcję najnowszych filmów z obserwowanych stron. „2018 był wielkim rokiem dla Facebooka Watch. Usługa ruszyła w każdym kraju na świecie, zadebiutowaliśmy też dziesiątkami oryginalnych serwisów” – napisał na firmowym blogu Fidji Simo, dyrektor ds. wideo w Facebooku.

Na amerykańskim rynku VoD widać nasilającą się konkurencję. Nie wiadomo, co się stanie, gdy własny serwis uruchomi Disney, co jest już od dawna zapowiadane. To o tyle zaskoczenie, że firma jest także udziałowcem Hulu. Jej własna oferta spowoduje, że produkcje Disneya znikną z innych serwisów, co może być dla nich sporym problemem.

CZYTAJ TAKŻE: Afery nie zatrzymają rozwoju socjali

W Polsce konkurencja też rośnie, z naszego rynku wycofał się już Showmax, a liczba płatnych subskrybentów Netflixa zbliża się do 0,8 mln. To duży sukces, biorąc pod uwagę, że polscy użytkownicy serwisu płacili za dostęp proporcjonalnie więcej niż w innych krajach. Amerykanie dopiero po ostatniej podwyżce opłat w przypadku najtańszego abonamentu płacą podobne kwoty jak Polacy.

CZYTAJ TAKŻESerwisy społecznościowe: kto rozdaje karty

Na zwolenników streamingu stawia też HBO, które także oferuje chętnym wyłącznie internetowy dostęp do swoich treści. Dotychczas platforma HBO Go była dostępna tylko dla posiadaczy abonamentu telewizyjnego.

Platformy streamingowe chcą korzystać na tym, że w kraju powszechnego korzystania z pirackich treści jest także duża grupa chętnych do płacenia za legalny dostęp do rozrywki na wysokim poziomie.