Według Forbesa – obecny majątek Durowa szacowany jest na 15,1 miliarda dolarów. Na światowej liście miliarderów Durow zajmuje 123. miejsce.
W ubiegłym roku fortuna przedsiębiorcy przekroczyła 17 miliardów dolarów. W 2020 roku była 8 razy mniejsza -sięgnęła 2,4 miliarda dolarów, rok wcześniej - 2,7 miliarda dolarów, w 2018 roku - 1,7 miliarda dolarów.
Durow ma cztery obywatelstwa - Rosji, Saint Kitts i Nevis, Francji i ZEA. Obywatelem Zjednoczonych Emiratów Arabskich został dopiero w lutym tego roku. Od 2017 roku przedsiębiorca mieszkał w Dubaju. W lutym 2021 roku Durow spotkał się z następcą tronu Dubaju, szejkiem Hamdanem bin Mohammedem bin Rashidem Al Maktoumem.
Wiosną 2021 roku znalazł się w pierwszej dziesiątce rosyjskich miliarderów według rosyjskiego wydania Forbesa. W rankingu uplasował się na 9 miejscu.
Czytaj więcej
Urodzony w Rosji miliarder Paweł Durow, współzałożyciel aplikacji do przesyłania wiadomości Telegram, zapewnił ukraińskich użytkowników, że ich dan...
Durow przez wiele lat wojował z Kremlem o swobodny dostęp dla użytkowników i brak kontroli rosyjskich służb. 9 maja 2012 roku, w Dzień Zwycięstwa - jedno z największych świąt Rosji a wcześniej ZSRR, Durow napisał na swoim Twitterze: „Ludzie świętują. A jeszcze - 67 lat temu Stalin bronił prawa Hitlera do represjonowania ludności ZSRR”.
Jego rosyjskie firmy były kontrolowane i nękane przez rosyjskie służby. Sam Durow krytykował publicznie brak wolności w rosyjskim internecie Na znak protestu Durow - jeden z najmłodszych rosyjskich geniuszy informatycznych, opuścił Rosję. Jednak po agresji rosyjskiego reżimu na Ukrainę to właśnie Telegram pozostał jedynym dostępnym komunikatorem w Rosji. Korzystają z niego państwowe giganty jak Gazprom i państwowe instytucje.
Stawia to pod znakiem zapytania wszystkie wcześniejsze wypowiedzi Durowa o wolności, swobodzie i braku kontroli państwowej w internecie. Godząc się na używanie Telegramu na terenie Rosji, Durow musiał się bowiem zgodzić, że będzie to zgodne z reżimowym prawem, które zakłada m.in. kontrolę państwa nad użytkownikami sieci.
Otwartym więc pozostaje pytanie - na jaki więc kompromis z Kremlem poszedł Paweł Durow?