Naukowcy wierzyli, że odebrali sygnały obcych. Zaskakujący finał poszukiwań

Profesor z Uniwersytetu Harvarda i znany tropiciel UFO Avi Loeb szukał pozostałości tajemniczego obiektu kosmicznego na podstawie sygnałów, które okazały się dudnieniem poruszającej się po drodze ciężarówki. Znalazł, ale coś zupełnie innego.

Publikacja: 09.03.2024 12:50

Obiekt poruszał się też znacznie szybciej niż wszystkie inne zaobserwowane dotychczas

Obiekt poruszał się też znacznie szybciej niż wszystkie inne zaobserwowane dotychczas

Foto: Stock Adobe

Nazywany „złym chłopcem astronomii” Avi Loeb zainteresował się tajemniczym obiektem nazwanym przez astronomów IM1, który spadł na ziemię w 2014 roku. Naukowiec analizując dostępne dane doszedł do wniosku, że prędkość uderzenia obiektu i jego niezwykły kąt wejścia w atmosferę sugerują, że może pochodzić spoza naszego Układu Słonecznego. Ustalenia naukowca potwierdził amerykański Departament Obrony, który poinformował, że na 99,999 proc. IM1 pochodził spoza naszego układu.

Meteoryt lub statek obcych

Avi Loeb uznał, że ponieważ obiekt rozpadł się dopiero w niższych warstwach ziemskiej atmosfery, został wykonany z czegoś znacznie mocniejszego niż dotychczas zbadane meteoryty. Zdaniem profesora obiekt poruszał się też znacznie szybciej niż wszystkie inne zaobserwowane dotychczas obiekty może wskazywać na to, że nie był to wcale meteoryt, ale „statek kosmiczny innej cywilizacji, albo jakiś gadżet technologiczny”.

Czytaj więcej

Uczony z Harvardu: kosmici już są na Ziemi

W ubiegłym roku Avi Loeb i zespół związanych z nim naukowców przeczesał dno oceanu w pobliżu Papui Nowej Gwinei za pomocą statku, do którego dna przymocowano silne magnesy. I faktycznie udało się znaleźć pozostałości obiektu, który spadł do oceanu, w tym metalowe fragmenty przypominające druty i odłamki metalu o niezwykłych właściwościach i pochodzeniu. Naukowcom udało się również znaleźć kilkadziesiąt maleńkich żelaznych fragmentów w kształcie kuli, nazywanych sferulami. Powstają one na skutek stopienia się meteorytu oraz skał, w które ten meteoryt uderzył. - Znaleźliśmy kilkadziesiąt kulek. Są to prawie idealne sfery – wyjaśniał wówczas Avi Loeb CBS News. – Mają kolory złota, błękitu, brązu i niektóre z nich przypominają miniaturę Ziemi — dodał.

Znalezione materiały trafiły do badań na Harvardzie, a kontrowersyjny naukowiec — na pierwsze strony gazet. Jednak właśnie pojawiły się informacje kwestionujące odkrycie przez Loeba pozostałości IM1.

Ciężarówka oszukała naukowców

Zespół naukowców pod kierownictwem sejsmologa planetarnego Beniamina Fernando z Johns Hopkins University w Baltimore w USA przeanalizował sygnał, na podstawie którego ekspedycja Loeba miała ustalić miejsce uderzenia meteorytu lub statku obcych. I doszedł do wniosku, że fale dźwiękowe nie pochodziły wcale od niego, ale od przejeżdżającej obok stacji sejsmicznej na wyspie Manus w Papui Nowej Gwinei… ciężarówki. - Sygnał zmieniał kierunek, dokładnie odwzorowując drogę, która mija stację - powiedział Beniamin Fernando.

Czytaj więcej

NASA bierze się za UFO. Raport, utajniony dyrektor i groźby wobec badaczy

Co więc znalazł Loeb? Zdaniem prof. Fernando to pozostałości „zwykłych” meteorytów zmieszane z materiałami ziemskiego pochodzenia. - Cokolwiek znaleziono na dnie morskim, nie jest związane z tym meteorytem, niezależnie od tego, czy była to naturalna skała kosmiczna, czy kawałek obcego statku kosmicznego, nawet jeśli podejrzewamy, że nie są to kosmici. Nie tylko użyli niewłaściwego sygnału, ale szukali w niewłaściwym miejscu – przekonuje w komunikacie prasowym.

Co więcej, sejsmolog ustalił w przybliżeniu faktyczne miejsce uderzenia meteorytu z 2014 roku, jest oddalone o blisko 200 km od obszaru poszukiwań Avi Loeba.

Cała ta historia przytrafiła się w czasie, gdy Ameryka bierze się na serio za poszukiwania UFO. NASA ma zbierać dane od „obserwatorów obywatelskich z całego świata" m.in. za pomocą technik crowdsourcingu i aplikacji na smartfony typu open source. Bazę danych stworzy nowy dyrektor ds. badań nad UFO, a wesprze go sztuczna inteligencja.

Nazywany „złym chłopcem astronomii” Avi Loeb zainteresował się tajemniczym obiektem nazwanym przez astronomów IM1, który spadł na ziemię w 2014 roku. Naukowiec analizując dostępne dane doszedł do wniosku, że prędkość uderzenia obiektu i jego niezwykły kąt wejścia w atmosferę sugerują, że może pochodzić spoza naszego Układu Słonecznego. Ustalenia naukowca potwierdził amerykański Departament Obrony, który poinformował, że na 99,999 proc. IM1 pochodził spoza naszego układu.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Globalne Interesy
Sukces misji nowej rakiety Ariane 6. Niezwykły świetlisty krąg widziany z Polski
Globalne Interesy
Apple dyskryminuje i zdziera z polskich użytkowników? Może go to słono kosztować
Globalne Interesy
ChatGPT zablokowany w Chinach. To już technologiczna wojna na całego
Globalne Interesy
Powtórka z internetowej bańki i krachu? „AI washing” przybiera szokujące rozmiary
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Globalne Interesy
Inauguracyjny lot giganta w kosmos. Ma polskie oczy
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą