W ciągu ostatnich trzech miesięcy wycena tych spółek sięgnęła pułapu 1,2-2,5 mld dol. Tym samym podmioty te wystunęły się na czoło globalnej "grupy pościgowej" za OpenaAI, która liczy przeszło 260 przedsiębiorstw - podaje "Financial Times".
Chińskie jednorożce, dzięki znaczącemu wsparciu ze strony głównie krajowych inwestorów, przyciągnęły talenty AI i mają ochotę rzucić wyzwanie finansowanym przez Microsoft projektom, jak ChatGPT, czy Midjourney. Eksperci podkreślają, że - w odróżnieniu od rynku amerykańskiego, gdzie dominuje OpenAI, czy europejskiego, na którym królują MistralAI i AlephAlpha, w Chinach nie ma jednego wiodącego w tej branży podmiotu. - Na rynku chińskim nie ma jeszcze zwycięzcy w kategorii tzw. modeli fundamentalnych – potwierdza cytowany przez "FT" Charlie Dai, wiceprezes firmy konsultingowej Forrester.
Chiny kontratakują w AI
Jak tłumaczy, genAI ze Stanów Zjednoczonych nadal przewyższa projekty chińskich start-upów zarówno pod względem rozwoju technologicznego, jak i ilości pozyskiwanych funduszy. Ale Pekin zatwierdził już do tzw. użytku publicznego ponad 40 dużych modeli językowych i powiązanych aplikacji AI. Opracował również sprzyjające otoczenie regulacyjne - to zachęca do rozwoju sektora poprzez ulgi podatkowe i dotacje.
Czytaj więcej
Meta, właściciel m.in. Facebook i Instagrama, ogłosiła właśnie, że udostępnia nową generację swojego najnowocześniejszego dużego modelu językowego...
Na takim gruncie wyrósł choćby wspomniany Zhipu, czyli największy pod względem liczby pracowników start-up genAI w Chinach. Pracuje tam ponad 800 osób, których trzon to absolwenci prestiżowego Uniwersytetu Tsinghua, uznawanego za wylęgarnię talentów w dziedzinie sztucznej inteligencji. Firm ta, podobnie jak Moonshot, wyceniana jest na 2,5 mld dol. Ten drugi start-up, założony przez Yanga Zhilina, który pracował w Google Brain i Meta AI, opracował opracował Kimi - chatbota dla pracowników biurowych i studentów. Jego zaletą jest analiza długich tekstów i optymalizacja wyników wyszukiwania.
Prywatne chińskie boty podbijają rynek
Pamiętać należy, że poza technologiami AI tworzonymi przez start-upy w Chinach swoje modele opracowują też potężne koncerny. Zaawansowany projekt ma m.in. Baidu. Internetowy gigant stworzył Ernie Bota. Tylko w marcu jego stronę odwiedzono prawie 15 mln razy (w przypadku Kimi było to niemal 13 mln wizyt). Z pewnością Microsoft nie może spać spokojnie. Tym bardziej, że Chińczycy idą dalej niż OpenAI i oferują nie tylko wirtualnego asystenta, ale również inteligentne awatary. Takie rozwiązanie ma np. MiniMax. Z takim boty można chatować w zupełnie inny sposób, nawiązując bliższe relacje. Stojąca za nim spółka z Szanghaju pozyskała niedawno od inwestorów 600 mln dol. Z kolei firma 01.ai skupiła się na tworzeniu chatbota, który ma poprawiać produktywność. To projekt, który należy obserwować szczególnie uważnie, gdyż jego autorem jest pionier branży AI - Kai-Fu Lee.