W poście opublikowanym na Truth Social Trump napisał, że Monaco – która wcześniej była doradczynią ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Baracka Obamy, a później zastępczynią prokuratora generalnego w gabinecie Joe Bidena – ma obecnie dostęp do „wysoce poufnych informacji”, co jego zdaniem jest „nieakceptowalne”.
„Moim zdaniem Microsoft powinien natychmiast zakończyć zatrudnienie Lisy Monaco” – napisał Trump.
Trump krytykuje Microsoft za zatrudnienie byłej doradczyni Obamy
W swoim wpisie prezydent przypomniał, że Monaco pracowała zarówno z Barackiem Obamą, jak i Joe Bidenem, właśnie jako zastępczyni prokuratora generalnego w administracji Bidena. Trump cofnął jej certyfikat bezpieczeństwa w marcu tego roku, w tym samym rozporządzeniu, które pozbawiło dostępu do informacji niejawnych również Joe Bidena, Kamalę Harris, Hillary Clinton oraz członków jego rodziny.
Czytaj więcej
Czy Donald Trump jednym ruchem palca wyłączy Europie dowolną usługę cyfrową? Dziś nasze uzależnienie od big techów jest gigantyczne. A taki scenari...
Trump atakuje Monaco, którą już wcześniej obwiniał za federalne śledztwa w sprawie niewłaściwego obchodzenia się przez byłego prezydenta z tajnymi dokumentami oraz domniemanej ingerencji w wybory – przypomina portal Politico.
Lisa Monaco w centrum sporu politycznego o bezpieczeństwo danych
Lisa Monaco dołączyła do Microsoftu w maju, gdzie odpowiada za politykę cyberbezpieczeństwa oraz relacje z rządami na całym świecie.
Skrajnie prawicowa aktywistka i sojuszniczka Trumpa Laura Loomer wielokrotnie krytykowała Microsoft za zatrudnienie Monaco w swoich postach na platformie X (dawniej Twitter). W jednym z nich skarżyła się, że dyrektor generalny Microsoftu, Satya Nadella, „urodził się w Indiach” i oskarżyła go o „haniebne, oszukańcze zachowanie”. W piątek Loomer z zadowoleniem udostępniła wpis Trumpa i ponownie wezwała prezydenta do „anulowania wszystkich kontraktów rządowych Microsoftu” – pisze portal TechCrunch.
To nie pierwszy raz, gdy Trump atakuje szefa firmy technologicznej. Wcześniej zażądał, by prezes Intela, Lip-Bu Tan, „natychmiast zrezygnował” z powodu domniemanych konfliktów interesów. Jednak po tym, jak Intel przekazał rządowi 10-proc. udział w zamian za finansowanie wcześniej zatwierdzone przez administrację Bidena, Trump określił Tana jako „wysoce szanowanego dyrektora generalnego”.