Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zagrożenia dla prywatności mogą stwarzać luki w zabezpieczeniach robotów sprzątających?
- W jaki sposób odkrycie programisty ujawniło globalną lukę w systemach bezpieczeństwa urządzeń DJI?
- Jakie dane są zbierane przez model DJI Romo i jakie są potencjalne ryzyka z tym związane?
Podczas tworzenia własnej aplikacji do zdalnego sterowania robotem sprzątającym za pomocą joysticka Sammy Azdoufal – specjalista od AI z Barcelony – skorzystał z asystenta kodowania opartego na AI, aby odtworzyć sposób, w jaki robot komunikuje się z chmurowymi serwerami DJI. Wkrótce odkrył jednak, że te same dane uwierzytelniające, które pozwalały mu podglądać i kontrolować jego własne urządzenie, dawały także dostęp do transmisji na żywo z kamer, dźwięku z mikrofonów, map oraz danych o stanie pracy niemal 7 tys. innych odkurzaczy w 24 krajach na całym świecie.
Odkrycie, które ujawniło globalną lukę w zabezpieczeniach
Luka w zabezpieczeniach systemu sprawiła, że cała armia podłączonych do internetu robotów mogłaby – w niepowołanych rękach – stać się narzędziem inwigilacji, bez wiedzy ich właścicieli.
Czytaj więcej
Z chińskich dronów w USA od lat korzystają nie tylko prywatni właściciele, ale także policja oraz...
Na szczęście Azdoufal nie zdecydował się tego wykorzystać. Zamiast tego przekazał swoje ustalenia redakcji „The Verge”, która szybko skontaktowała się z DJI, informując o błędzie. DJI przekazało magazynowi „Popular Science”, że problem został „rozwiązany”, jednak całe zdarzenie jest potwierdzeniem ostrzeżeń ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa, którzy od dawna zwracają uwagę, że roboty podłączone do internetu i inne urządzenia typu smart home są atrakcyjnym celem dla hakerów. Wraz z rosnącą popularnością domowych robotów (w tym nowszych, bardziej interaktywnych modeli humanoidalnych) podobne luki mogą być coraz trudniejsze do wykrycia.