Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie działania chcą podjąć Amerykanie w ramach cyfrowej wojny informacyjnej?
  • Co znalazło się w depeszy sekretarza stanu Marco Rubio, wysłanej do ambasad?
  • Jakie zagrożenia informacyjne skłoniły Waszyngton do zintensyfikowania działań propagandowych?
  • W jaki sposób platforma X ma pomóc w realizacji nowej strategii administracji Trumpa?

Stany Zjednoczone wytaczają najcięższe działa w „wojnie o umysły”. Z dokumentu, do którego dotarł brytyjski dziennik „The Guardian”, wynika, że Waszyngton skierował do wszystkich amerykańskich ambasad i konsulatów szczegółowe wytyczne dotyczące koordynacji potężnej kampanii cyfrowej. Dokument, pod którym podpisał się sekretarz stanu Marco Rubio, nakazuje łączenie klasycznej dyplomacji z wojskowymi operacjami psychologicznymi (tzw. PsyOp) oraz nowymi technologiami.

Wojsko pomoże dyplomatom walczyć o umysły

Nie jest tajemnicą, że ruch Departamentu Stanu to efekt wojny z Iranem, który od dekad dysponuje jednym z najbardziej zaawansowanych aparatów dezinformacyjnych na świecie, a także licznych tzw. operacji wpływu prowadzone przez Rosję i Chiny, wymierzone w sojuszników USA w Europie, Azji oraz Ameryce Łacińskiej. Jak wynika z depeszy, placówki dyplomatyczne mają realizować pięć kluczowych celów: przeciwdziałanie wrogim narracjom, rozszerzanie dostępu do informacji, demaskowanie działań przeciwników, promowanie lokalnych głosów popierających interesy USA oraz propagowanie inicjatywy „opowiadania amerykańskiej historii”.

Największe kontrowersje budzi instrukcja nakazująca ambasadom ścisłe koordynowanie działań informacyjnych z jednostkami operacji psychologicznych amerykańskiego wojska. Mowa o komórce znanej powszechnie jako MISO (Military Information Support Operations). Otwarte łączenie cywilnej amerykańskiej dyplomacji z działaniami wojskowymi PsyOp to sytuacja nietypowa, ale eksperci wskazują, iż najwyraźniej, zdaniem administracji prezydenta Donalda Trumpa, wymaga tego obecna sytuacja geopolityczna.

Dokument zachęca dyplomatów m.in. do rekrutowania lokalnych influencerów, liderów społeczności i naukowców w celu „szerzenia kontrpropagandy”. Chodzi o to, aby finansowane przez Amerykanów narracje w cyfrowych kanałach wydawały się organiczne i autentyczne dla zagranicznego odbiorcy, a nie centralnie sterowane z Waszyngtonu.

Czytaj więcej

Widzisz wojnę, której nie ma. AI zalewa sieć fałszywymi nagraniami z Iranu

X ze wsparciem Departamentu Stanu

Zmiany te następują tuż po tym, jak poprzednie, cywilne mechanizmy walki z dezinformacją uległy drastycznemu osłabieniu – fundusze straciło m.in. Global Engagement Center, rozwiązano ponadto działającą w FBI specjalną grupę zadaniową ds. wpływów zagranicznych.

Istotnym elementem nowej strategii cywilno-wojskowej jest oficjalne poparcie dla platformy X, należącej do Elona Muska. W depeszy amerykańskiego MSZ serwis ten został wprost wymieniony z nazwy i określony mianem „innowacyjnego” narzędzia społecznościowego. Amerykańscy dyplomaci zostali wprost poinstruowani, aby wykorzystywać wbudowaną na platformie funkcję „Notatek Społeczności” (Community Notes) jako optymalny, crowdsourcingowy instrument do walki z propagandą. Tyle że X w Europie jest na cenzurowanym. Unia Europejska ukarała niedawno serwis X historyczną grzywną w wysokości 120 mln euro za praktyki niezgodne z Aktem o Usługach Cyfrowych (DSA). Bruksela prowadzi także dochodzenia w sprawie algorytmów rekomendacji i narzędzi sztucznej inteligencji.