Firma, która przez dekady była symbolem amerykańskiej dominacji technologicznej, w ubiegłym roku niemal otarła się o bankructwo. Dla Ameryki Intel to więcej niż korporacja – to fundament Doliny Krzemowej, firma, która w 1971 r. wypuściła pierwszy na świecie komercyjny mikroprocesor. Kryzys, który narastał latami, osiągnął apogeum w połowie 2024 r., gdy kapitalizacja rynkowa Intela spadła poniżej 100 mld dol. – kwoty, która w porównaniu z bilionowymi wycenami Nvidii czy Apple, czyniła z giganta z Santa Clara potencjalny łup dla konkurencji. Spekulowano nawet o przejęciu części firmy przez Qualcomm lub całkowitym podziale giganta. Problemy finansowe były tak dotkliwe, że zmusiły koncern do bolesnych cięć, w tym do zwolnienia 15 proc. pracowników i rezygnacji z budowy fabryk w Niemczech i w Polsce pod Wrocławiem.

„Trup” wraca do gry. Sensacja na Wall Street

W czwartek firma zaskoczyła wynikami. Zamiast oczekiwanego przez rynek 2-proc. spadku przychodów, odnotowała ich wzrost o 7 proc. rok do roku, osiągając poziom 13,6 mld dol.. To jednak nie koniec dobrych wiadomości. W bieżącym kwartale Intel prognozuje wyższe od oczekiwanych przychody na poziomie 13,8–14,8 mld dol. Firma poinformowała, że popyt na jej procesory (CPU), oparte na architekturze x86, gwałtownie rośnie. Architektura x86 to standard, na którym opiera się większość dzisiejszych komputerów i serwerów na świecie, gwarantujący im kompatybilność z niemal każdym oprogramowaniem stworzonym w ciągu ostatnich trzech dekad. W rzeczywistości przychody mogłyby być jeszcze wyższe, gdyby Intel był w stanie wyprodukować więcej układów – moce produkcyjne są obecnie wykorzystane do granic możliwości.

Czytaj więcej

Gigantyczne zwolnienia w Intelu. Co dalej z koncernem?

W efekcie tych informacji akcje Intela rosły o ponad 24 proc. w piątek. A już wcześniej, od początku tego roku zyskały na wartości ponad 80 proc., po imponującym wzroście o 84 proc. w 2025 r..

Mimo że firma wciąż przynosi straty, lepszymi wynikami i prognozami wysłała rynkowi mocny sygnał: nie ma nic złego w byciu 58-letnim producentem mikroprocesorów do komputerów osobistych i serwerów. – Wracamy do naszych korzeni jako firmy opartej na danych, „paranoicznej” i zorientowanej na inżynierię – powiedział prezes Lip Bu Tan na konferencji wynikowej za I kwartał, nawiązując do słynnej maksymy „tylko paranoicy przetrwają” Andy’ego Grove’a, zmarłego współzałożyciela Intela, który przeprowadził firmę przez największe burze lat 80. i 90.

Lip Bu Tan: Inżynier, który przywrócił wiarę w Intela

Kim jest Lip Bu Tan, człowiek, który w zaledwie rok dokonał niemożliwego i wyciągnął Intela znad przepaści? To weteran branży chipów i legendarny inwestor technologiczny, który wcześniej wsławił się uratowaniem firmy Cadence Design Systems. Nie jest teoretykiem zarządzania ani typowym „menedżerem w garniturze” – to praktyk, który zna architekturę procesorów od podszewki i potrafi rozmawiać z inżynierami ich własnym językiem.

Udaje mu się, bo w przeciwieństwie do swoich poprzedników, całkowicie przestał gonić za mrzonkami o „pokonaniu Nvidii w jej własnej grze” (czyli w sektorze GPU). Zamiast tego skupił się na bezwzględnej optymalizacji produkcji i odzyskaniu zaufania własnych zespołów projektowych. Pod jego wodzą pracownicy Intela przestali czuć się trybikami w ociężałej, biurokratycznej maszynie, a znów stali się twórcami innowacji. Tan osobiście nadzorował proces „sprzątania” portfolio produktowego, usuwając z niego dziesiątki projektów, które pochłaniały miliony dolarów, nie dając szans na rynkowy sukces.

Czytaj więcej

Gigant przegapił AI, teraz chce się ratować. „To jak przesuwanie leżaków na Titanicu”

Tymczasem Intel pod wodzą poprzedniego CEO, Pata Gelsingera, próbował realizować zbyt ambitną strategię „wszystko naraz”. Firma chciała jednocześnie budować najnowocześniejsze fabryki dla zewnętrznych klientów (foundry), doganiać Nvidię na polu akceleratorów AI, walczyć z Apple na polu energooszczędności i ratować słabnący rynek PC. Efektem tej rozproszonej uwagi był paraliż decyzyjny, opóźnienia w kluczowych premierach i gigantyczne straty. Lip Bu Tan, obejmując stery w marcu 2025 r., musiał przeprowadzić brutalną restrukturyzację, tnąc wydatki tam, gdzie nie było to konieczne dla przetrwania rdzenia firmy.

– Rok temu rozmowy o Intelu dotyczyły tego, czy przetrwamy jako samodzielny podmiot. Dziś dyskutujemy o tym, jak szybko zwiększyć moce produkcyjne i skalę dostaw, by sprostać ogromnemu popytowi, którego nie przewidzieli najwięksi optymiści – powiedział Tan. Nie była to przesada. Kilka miesięcy po objęciu stanowiska przez Tana rząd USA zdecydował się na bezprecedensowy krok i kupił 10 proc. udziałów w Intelu. Transakcja ta, uznana przez administrację Donalda Trumpa za istotną dla bezpieczeństwa narodowego, wzmocniła pozycję firmy na arenie międzynarodowej. Interwencja Waszyngtonu była punktem zwrotnym, podobnie jak program „CHIPS Act 2.0” pod szyldem „America First”, który miał za zadanie sprowadzenie produkcji chipów z powrotem do USA. W obliczu napięć z Chinami i rosnącego zagrożenia dla tajwańskich fabryk TSMC, Biały Dom nie mógł pozwolić na upadek jedynej amerykańskiej firmy, która posiada zarówno unikalne projekty, jak i własne moce produkcyjne na terenie USA. Intel stał się „zbyt wielki i zbyt ważny, by upaść”. Miliardy dolarów w Intela zainwestowały również firmy Nvidia oraz SoftBank.

Odrodzenie CPU pomaga Intelowi

Odrodzenie popytu na procesory Intela jest ogromnym zaskoczeniem po latach, w których to układy graficzne (GPU) Nvidii wydawały się jedyną przyszłością technologii. – W ostatnich miesiącach widzimy wyraźne sygnały, że CPU ponownie stają się niezbędnym fundamentem ery AI – powiedział Tan podczas spotkania z inwestorami. Wyjaśnił przy tym, że procesory lepiej sprawdzają się w obsłudze usług AI (tzw. inferencji), podczas gdy GPU dominują w procesie trenowania modeli.

Lip Bu Tan, obejmując stery w marcu 2025 r., musiał przeprowadzić brutalną restrukturyzację, tnąc wydatki tam, gdzie nie było to konieczne dla przetrwania rdzenia firmy

To kluczowa zmiana rynkowa. W latach 2023–2024 świat oszalał na punkcie trenowania potężnych modeli językowych (Large Language Models), do czego jednostki GPU są bezkonkurencyjne ze względu na swoją architekturę równoległą. Jednak w 2026 r. rynek przeszedł do fazy masowego wdrażania technologii. Okazało się, że miliardy zapytań do AI, które codziennie generują użytkownicy w swoich telefonach, tabletach i laptopach, są znacznie bardziej efektywne kosztowo, gdy obsługują je nowoczesne jednostki CPU z wbudowanymi dedykowanymi akceleratorami AI. W tym obszarze Intel – dzięki nowym seriom procesorów – błyskawicznie odzyskał palmę pierwszeństwa, oferując lepszy stosunek wydajności do ceny przy masowym wykorzystaniu algorytmów.

Czytaj więcej

Elon Musk chce zbudować imperium chipów. Stawia 25 mld dol. i rzuca wyzwanie gigantom

Dyrektor finansowy Intela Dave Zinsner wskazał na twarde dane: zmienia się proporcja GPU do CPU w centrach danych AI. Podczas gdy trenowanie modelu wymaga zazwyczaj siedmiu–ośmiu procesorów GPU na jeden CPU, to przy ich komercyjnym wykorzystaniu (inferencji) proporcja ta spada do zaledwie trzech–czterech GPU na jeden CPU. Wraz z rozwojem tzw. agentowej AI (systemów autonomicznie wykonujących zadania) proporcje te mogą się jeszcze bardziej wyrównać, co jest wodą na młyn dla biznesu Intela.

Wielkie nadzieje i cienie przeszłości

Mimo spektakularnego odbicia, firma wciąż mierzy się z licznymi wyzwaniami, które mogą pokrzyżować plany Tana. Nvidia nie zamierza oddawać pola i wprowadziła niedawno własny procesor CPU oparty na architekturze ARM, który ma rzucić wyzwanie dominacji x86 w serwerach. Intel musi także odpierać ataki AMD oraz rosnącą popularność układów opartych na architekturze ARM w laptopach, co udowodnił sukces procesorów Apple Silicon. Intel musi też zacząć odbierać klientów tajwańskiemu TSMC, który nie zamierza się temu przyglądać bezczynnie. Kluczowym klientem może być Elon Musk, choć szczegóły pozostają niejasne. Intel ogłosił na początku tego miesiąca, że dołączy do kompleksu Terafab Muska w Austin w Teksasie, aby pomóc w „projektowaniu, produkcji i pakowaniu ultrawydajnych chipów na wielką skalę” dla firm SpaceX, xAI oraz Tesla. Firma pokłada wielkie nadzieje w nowej generacji chipów 14A planowanej na 2028 r..

Historia Intela w ostatnich latach to przede wszystkim historia zmarnowanych szans, błędnych prognoz i problemów z jakością. Firma przez niemal dekadę ignorowała rynek mobilny, co pozwoliło urosnąć architekturze ARM, a później całkowicie przespała rewolucję akceleratorów AI, oddając pole Nvidii bez walki. Inwestorzy wciąż mają w pamięci bolesne opóźnienia w przechodzeniu na procesy technologiczne 7 nm i 10 nm, które uderzyły boleśnie w reputację firmy.

Lip Bu Tan musi teraz udowodnić, że obecna inżynieryjna dyscyplina i powrót do korzeni nie są tylko chwilowym zrywem wywołanym strachem przed bankructwem, ale trwałą poprawą kondycji i zmianą kultury korporacyjnej. Tym bardziej że koncern korzysta z boomu inwestycyjnego w infrastrukturę AI, który kiedyś może wygasnąć.