Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego boom na sztuczną inteligencję podnosi ceny smartfonów.
- Który komponent po raz pierwszy w historii stanie się najdroższym elementem w budowie iPhone'a.
- Przed jakim wyzwaniem stanie nowy prezes Apple i jakie strategie firma rozważa, by chronić klientów.
Z najnowszego raportu firmy badawczej TrendForce wynika, że koszt materiałów w przypadku topowego smartfona z logo nadgryzionego jabłka, czyli iPhone’a 18 Pro z pamięcią 256 GB, wzrośnie w III kwartale br. aż o 38 proc. rok do roku. Powód? Gwałtownie rosnące ceny pamięci, napędzane potężnym popytem ze strony branży sztucznej inteligencji. To poważnie obciąża globalne łańcuchy dostaw.
Pamięć podbija koszty iPhone’a. Apple przed trudnym wyborem
Jeszcze rok temu komponenty pamięciowe odpowiadały za zaledwie ok. 10 proc. łącznych kosztów materiałowych iPhone’a, podczas gdy najważniejszymi czynnikami kosztotwórczymi pozostawały procesor aplikacyjny oraz wyświetlacz. Krajobraz ten uległ jednak dramatycznej zmianie. Według danych TrendForce, w III kwartale pamięć DRAM stanowi już około 34 proc. całkowitego kosztu materiałów iPhone’a 18 Pro, a w I połowie 2027 r. wskaźnik ten ma przekroczyć 40 proc. Sytuację dobrze obrazują szczegółowe wyliczenia serwisu WCCFTech: na początku 2027 r. pamięć RAM 12 GB LPDDR5X w iPhonie 18 Pro odpowiadać będzie za 42 proc. całkowitych kosztów materiałowych, z kolei główny układ SoC A20 Pro oraz ekran OLED pochłoną po zaledwie 9 proc. Z analiz Counterpoint Research wynika natomiast, że sam wariant pojemnościowy 1 TB z kością NAND kosztować będzie Apple aż 250 dol. To, w połączeniu z układami DRAM, podbije łączny koszt pamięci do gigantycznej kwoty 400 dol. na jedno urządzenie.
Od początku ubiegłego roku ceny pamięci wzrosły już od pięciu do siedmiu razy. Aby ograniczyć drastyczne podwyżki cen detalicznych i zachować dotychczasowy wolumen sprzedaży, Apple prawdopodobnie przyjmie strategię znaną z ostatnich premier komputerów MacBook – wchłonie część kosztów, godząc się na obniżenie marży brutto. Alternatywnie firma może podnieść ceny starszych generacji urządzeń. Dowiemy się tego zapewne już podczas wrześniowej prezentacji.
Czytaj więcej
Apple przygotowuje się do zaprezentowania urządzenia, które ma namieszać na półce premium. Pierwszy w historii składany smartfon z logo nadgryzione...
Zmiana warty w Apple w cieniu podwyżek
Z tym wyzwaniem zmierzy się już nowy dyrektor generalny Apple. John Ternus 1 września przejmie stery w korporacji po 15 latach rządów Tima Cooka, który przechodzi na stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej. Cook pozostawia spółkę, o wartości rynkowej bliskiej 4 bln dol., w dobrej kondycji, ale przekazanie władzy odbywa się jednak w atmosferze napięcia. Podczas lipcowej telekonferencji wynikowej Tim Cook bez ogródek nazwał rosnącą inflację cen kości pamięci „powodzią stulecia” (to właśnie te podwyżki wymusiły na gigancie podniesienie cen komputerów Mac, iPadów oraz gogli Vision Pro o kwoty od 150 do 300 dol.). W czerwcowej wypowiedzi dla „The Wall Street Journal” Cook podkreślał, że korekty cenników były „nieuniknione”, a dotychczasowa ochrona klientów stała się „nie do utrzymania”.
Ternus, który przepracował w Apple 25 lat, nadzorując sprzęt od iPhone’a po komputery Mac, daje inwestorom nadzieję na sprawne sterowanie technologią w trudnych czasach. Sam Cook chwalił swojego następcę mówiąc o nim, że „ma umysł inżyniera, duszę innowatora i serce, które prowadzi go ku uczciwości oraz honorowi”. Czy nowy szef przeprowadzi firmę z Cupertino przez tę „powódź stulecia”?
Czytaj więcej
Apple przekazuje stery nowemu pokoleniu menedżerów. John Ternus stanie na czele firmy w momencie, gdy konkurenci uciekają jej w rozwoju sztucznej i...
Drożejące pamięci to jednak problem nie tylko Apple. Producenci smartfonów z systemem Android, pracujący na znacznie niższych marżach, mają ten sam kłopot. Eksperci twierdzą, że będą zmuszeni przenieść podwyżki bezpośrednio na klientów. Analitycy TrendForce ostrzegają, że w ich przypadku wzrosty cen będą znacznie większe, a najbardziej zagrożona jest półka budżetowa i średnia. Sytuacja może nawet zmusić niektórych producentów do wycofania nierentownych linii. Prognozuje się, że globalna produkcja smartfonów pozostanie pod silną presją spadkową aż do 2027 r.