Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co stoi za rozziewem między ogromnymi nadziejami a obecną, skromną sprzedażą robotów humanoidalnych.
  • Jakie prognozy dla rynku humanoidów przedstawiają analitycy i dlaczego tak mocno się różnią.
  • Które bariery technologiczne i biznesowe wciąż ograniczają powszechne zastosowanie tych maszyn.
  • W jakich sektorach, od logistyki po opiekę zdrowotną, roboty te mają największy potencjał wdrożeniowy.

– Jesteśmy obecnie w punkcie zwrotnym rozwoju robotów humanoidalnych – twierdzą szefowie Międzynarodowej Federacji Robotyki, którzy jednocześnie studzą entuzjazm co do aktualnej fazy tego rozwoju. Entuzjazm podbijają komunikatami z Chin, które mają ambicje stania się liderem rynku humanoidów.

Przykład? Choćby mocno nagłaśniane plany jednego z chińskich potentatów robotyki, firmy Ubtech, która latem uruchomiła nową fabrykę humanoidów o wydajności 10 tys. maszyn rocznie (w zwiększaniu tej masowej produkcji Ubtech blisko współpracuje z niemieckim Siemensem).

Pół biliona dolarów na horyzoncie

– Jest jednak duża różnica między zdolnością produkcyjną a faktyczną produkcją – zaznacza Christopher Müller, szef Departamentu Statystyki IFR. Według jej szacunków, w ubiegłym roku na świecie sprzedano ok. 7 tys. pełnowymiarowych robotów humanoidalnych (powyżej 140 cm wysokości). Zdaniem analityków IFR, humanoidy – choć bardzo obiecujące, nadal pozostają głównie na etapie próbnych rozwiązań i zastosowań. Jesteśmy wciąż jeszcze na progu przejścia z laboratoriów do fazy testów pilotażowych, nie wspominając o rzeczywistych wdrożeniach.

Ta sytuacja ma jednak wkrótce ulec zmianie. Firma Berg Insight, badająca rynek technologiczny, ocenia, że robotyka humanoidalna weszła obecnie we wczesną fazę komercyjnego rozwoju. Według jej prognoz, globalne zakupy humanoidów zwiększą się w tym roku do 16 tys. sztuk, zaś za 15 lat (w 2040) osiągną 26 mln sztuk. W tym czasie wartość rynku robotyki humanoidalnej ma wzrosnąć z 890 mln dol. do 544 mld dol. – Przemysł robotyki humanoidalnej osiągnął już punkt zwrotny w komercjalizacji – przekonuje Julia Wahlen, analityczka w Berg Insight. Firma przypomina, że rozwojem pełnowymiarowych humanoidów zajmuje się już ponad setka dużych firm na świecie (w tym Tesla, Agility Robotics, Boston Dynamics, Apptronik, Unitree Robotics, Ubtech Robotics), które pracują nad skalowaniem produkcji tych robotów, w tym przygotowaniem fabryk specjalnie pod jej potrzeby. Swoje zaangażowanie w ten biznes zwiększają inwestorzy strategiczni, wśród których są tak znane firmy jak Nvidia, Microsoft, Google, Amazon, Hyundai czy OpenAI.

W potencjał robotyki humanoidalnej wierzą też (choć nie bez zastrzeżeń) analitycy banku Goldman Sachs, który w opisanym ostatnio w „Rzeczpospolitej” raporcie aż czterokrotnie podniósł swoją prognozę rozwoju rynku humanoidów. (Choć i tak jest ona dużo bardziej ostrożna niż raport Berg Insight). Według Goldman Sachs, w perspektywie dekady (w 2035 r.) ten rynek będzie wart 138 mld dol., a Tesla, BMW, Mercedes czy Hyundai już szykują dla nich miejsca pracy. Analitycy banku zwracają jednocześnie uwagę na czynniki ograniczające rozwój humanoidów – w tym drogie siłowniki i zależność od chińskich metali ziem rzadkich.

Roboty wciąż za drogie i zawodne

W podobnym tonie wypowiada się Werner Kraus, przewodniczący Komitetu ds. Robotów Usługowych w IFR. Zaznacza, że pomimo wywołanego doniesieniami medialnymi wrażenia, że humanoidy są tuż za rogiem, ich powszechne zastosowanie ograniczają tak kluczowe wyzwania jak standardy bezpieczeństwa, wysokie koszty trenowania i utrzymania, nie wspominając o braku solidnego biznesowego uzasadnienia ich stosowania, zwłaszcza w warunkach przemysłowych.

Zdaniem Krausa (który jest też szefem Robotyki i Automatyzacji w niemieckim Fraunhofer IPA), aby roboty humanoidalne stały się narzędziami codziennego użytku, niezbędny jest dalszy postęp w zakresie intuicyjnego programowania, niezawodności, ekonomiki skalowania oraz standaryzacji ich bezpieczeństwa. Na razie dużym wyzwaniem jest też czas pracy robota na baterii.

Jednocześnie IFR docenia potencjał rozwoju rynku humanoidów, ich budowa, dopasowana do ludzkich warunków fizycznych, może przynosić korzyści szczególnie tam, gdzie istniejąca już infrastruktura, narzędzia i procesy pracy zostały opracowane pod kątem pracowników-ludzi. Tak jest np. w logistyce, w opiece zdrowotnej czy senioralnej (gdzie mogą wspierać salowe i pielęgniarki), a także w elastycznej produkcji. (IFR nie wspomina o testowanym już w praktyce zastosowaniu humanoidów na polu bitwy).

– Jednak roboty humanoidalne będą raczej uzupełniać, a nie zastępować szeroką gamę obecnie stosowanych typów robotów usługowych – przewidują analitycy IFR.