Özil, Dembele i inne gwiazdy mają poważny problem. Uzależnienie od „Fortnite’a”

Pomocnik Arsenalu Mesut Özil to chyba najbardziej znana ofiara uzależnienia od gry stworzonej przez Epic Games
AFP

Grający w gry typu battle royal zatracają się w cyfrowej zabawie, tracąc kontakt z rzeczywistością i często rujnując sobie kariery. A firmy zarabiają krocie.

Powstanie gry „Fortnite” amerykańskiego studia Epic Games, które stało wcześniej za serią takich tytułów, jak „Unreal”, a sławę zyskało dzięki popularnemu silnikowi do cyfrowych produkcji rozrywkowych, to w branży wydarzenie wręcz epokowe. „Fortnite” w krótkim czasie wywrócił świat fanów gier do góry nogami. Tytuł, który rozpropagował nowy tryb zabawy, czyli format battle royal (internauci walczą ze sobą online do momentu, aż na placu boju pozostanie tylko zwycięzca), stał się jedną z najpopularniejszych gier w historii.

Prognozuje się, że rynek gier typu battle royal w przyszłym roku wart będzie ponad 20 mld dol. To grubo ponad dziesięć razy więcej niż jeszcze w 2017 r. Królem tego segmentu jest „Fortnite” – gra w niego 200 mln graczy na całym świecie, głównie nastolatków. Jeszcze w czerwcu tego roku zarejestrowanych było 125 mln kont.

Ciemna strona hitu

Sukces studia z Karoliny Północnej ma też drugą, ciemną stronę. Niebezpiecznie rosnące grono nie tyle fanów, ile fanatyków tej produkcji.

To wciągająca zabawa – rywalizacja z innymi graczami jest na tyle emocjonująca, że wielu fanów zatraca się w rozgrywce, tracąc rachubę czasu, a często i duże pieniądze, wydawane na różnego rodzaju ulepszenia postaci (tzw. karnety bojowe).

Zobacz reakcje dzieci, którym rodzice przerwali grę w w Fortnite`a (program Jimmy Kimmel Live)

Wśród „ofiar” tego hitowego tytułu są nie tylko przeciętni gracze, ale również liczni celebryci, w tym głównie piłkarze, znani z zamiłowania do cyfrowej rozrywki. Kilka gwiazd futbolu jest wręcz od „Fortnite’a” uzależnionych.

Na forach Arsenalu Londyn pojawiło się takie oskarżenie pod adresem Mesuta Özila. Budzący kontrowersje reprezentant Niemiec, mający tureckie korzenie (szerokim echem odbiła się jego sesja zdjęciowa z krytykowanym przez kraje zachodnie prezydentem Recepem Tayyipem Erdoganem), nabawił się ostrego bólu pleców. Wiele wskazuje, że nie jest to kontuzja boiskowa, ale właśnie wynik wielogodzinnego grania na komputerze.

Özil nie ukrywa, że jest fanem „Fortnite’a”. Gra doprowadziła jednak do tego, że pomocnik Arsenalu przestał występować w oficjalnych meczach swojej drużyny. „Daily Star” przeanalizowało profil piłkarza w grze – okazało się, że rozegrał on ponad 5,2 tys. partii. Tej cyfrowej zabawie poświęcił ponad 100 tys. minut. Średnio przed monitorem spędzał pięć godzin dziennie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tencent: Dzieci będą mogły grać tylko przez godzinę dziennie

Ale zawodnik Arsenalu nie jest wyjątkiem w świecie gwiazd piłki nożnej. „Fortnite” może zniszczyć karierę również Ousmane’owi Dembele. Młody napastnik, kupiony przez FC Barcelona za rekordową w tym klubie sumę ponad 100 mln euro, zachowuje się całkowicie nieprofesjonalnie. Nie dość, że stracił formę i nie występuje w drużynie, to jeszcze spóźnia się na treningi. Ostatnio w ogóle nie pojawił się na zajęciach, za co otrzymał 100 tys. euro kary. Mówi się, że zachowanie reprezentanta Francji to efekt zarwanych na grze w „Fortnite’a” nocy.

Nieoficjalnie wśród uzależnionych od tego tytułu wskazuje się również innego Francuza – Antoine’a Griezmanna. Napastnik Atletico Madryt wielokrotnie wykorzystywał znane motywy taneczne z gry do celebrowania strzelonego gola w trakcie meczu.

Eksperci twierdzą, że wciągająca zabawa może być niebezpieczna, bo część graczy traci kontakt z rzeczywistością – zachowują się niczym zombi, dla których liczy się jeszcze jedna partia. Przykładem może być historia australijskiego streamera, który przez „Fortnite’a” zaniedbywał obowiązku domowe. Gdy podczas transmisji online jego ciężarna żona zwróciła mu uwagę, by skończył grać, pobił ją na oczach internautów.

Świetny biznes

O przyczynach globalnego sukcesu „Fortnite” będzie można pisać prace naukowe. Jedno jest pewne – Epic Studio umiejętnie wykorzystało popularność gier typu free-to-play (tzw. F2P), a więc tytułów teoretycznie darmowych, oferujących jednak znacznie większe możliwości rozwoju w trakcie rozgrywki za odpowiednią zapłatą. Przy tym sięgnęło do uwielbianego od kilku lat przez graczy trybu multiplayer (wieloosobowe rozgrywki online). Choć „Fortnite” nie był pierwszy, bo wcześniej sukcesy święcił „PUBG” („PlayerUnknown’s Battlegrounds”) koreańskiego studia Bluehole, który rozpropagował battle royal, to Epic Games konkurencję szybko zdystansował.

Sieciowa strzelanka stała się już kultowa. Dziennie gra w nią ok. 80 mln fanów (w jednym momencie na serwerach gry pojawia się ok. 8 mln użytkowników). Ale jej miłośnicy nie tylko grają, ale również oglądają, jak robią to inni. To fenomen. Na serwisie Twitch, który specjalizuje się w takich transmisjach, przed ekranami gromadzi się ponad 30 mln widzów miesięcznie. To trzy razy więcej niż w przypadku takich przebojów, jak „CS: GO”, „Hearthstone”, „Overwatch” czy „PUBG”.

Tylko z mobilnej wersji gry dzienne przychody to 2 mln dol. A tytuł dostępny jest też na konsolach i pecetach. Według prognoz w tym roku zarobi 2 mld dol. Dzięki temu wartość Epic Games skoczy do 8 mld dol. – szacuje Bloomberg. Choć mówi się nawet o 14 mld dol. A wystarczy wspomnieć, że jeszcze w 2012 r. (gdy 40 proc. studia przejmował chiński Tencent) firmę wyceniano na 825 mln dol.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kurier dostarczy żywność prosto do lodówki

Sieć Walmart wprowadza zaskakującą usługę. Klienci nie tylko mogą zamówić produkty spożywcze pod same ...

Apple zaoferuje streaming filmów i gier

Koncern z Cupertino do kwietnia ma uruchomić swoje serwisy streamingowe. Jeden ma oferować treści ...

W Australii jedzenie będzie spadać z nieba

Działająca w Australii spółka Wing rozpoczyna za pomocą dronów usługi błyskawicznej dostawy jedzenia i ...

Facebook chce przepowiadać przyszłość

Największa platforma społecznościowa dziś wie, gdzie przebywasz w danej chwili, ale chce wiedzieć też, ...

Nadchodzi era „OK, Google”

Wirtualni pomocnicy opanują nasze smartfony, domy i samochody. I przemówią po polsku. Gigant stojący ...

Są pierwsze polskie ofiary wojny handlowej USA z Chinami

Rośnie niepokój inwestorów giełdowych. Na wartości tracą akcje producentów gier komputerowych. Kiepskie nastawienie inwestorów ...