Po doświadczeniach z 2016 roku, gdy wyborcze bazy danych zostały zaatakowane przez rosyjski wywiad wojskowy, Waszyngton obawia się powtórki i działań hakerów, którzy będą celować w bazy danych, manipulować wyborcami, zakłócać ciszę wyborczą lub niszczyć gromadzone dane – podaje Agencja Reuters. Dlatego Amerykanie planują wprowadzić program, który ochroni bazy danych i systemy rejestracji wyborców przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Hakerzy mogą w banalny sposób sparaliżować Nowy Jork

Planowane są testy systemu komputerowego oraz sieci pod kątem luk w zabezpieczeniach, które mogą wykorzystać hakerzy. CISA obawia się ataku za pomocą oprogramowania ransomware, które blokuje dostęp do komputera i uniemożliwia odczyt przechowywanych danych.

To obecnie częsta praktyka, a za przywrócenie dostępu hakerzy zwykle żądają okupu, np. w bitcoinach. W ostatnim czasie miało miejsce wiele takich incydentów w całych Stanach Zjednoczonych, m.in. w Teksasie, Baltimore i Atlancie. Portal The Verge podaje, że firma Recorded Future, zajmująca się analizą zagrożeń, wykryła co najmniej 169 ataków od 2013 roku. Aż 21 z nich miało miejsce w pierwszych czterech miesiącach 2019 roku.

CZYTAJ TAKŻE: To już plaga. Hakerzy wymuszają okupy od miast

W oświadczeniu popierającym inicjatywę CISA, rzecznik FBI powiedział, że organy administracji państwowej muszą koniecznie ograniczyć dostępność informacji o systemach wyborczych i procesach administracyjnych. Dodatkowo muszą dokładnie skontrolować zabezpieczenia stron internetowych.