Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do wycieku danych medycznych niemal 19 milionów Polaków i dlaczego wielu z nich nie wiedziało, że ich dane przetwarza prywatna firma.
- Dlaczego sektor ochrony zdrowia stał się jednym z głównych celów dla cyberprzestępców w Polsce i na świecie.
- Z jakimi systemowymi problemami w zakresie cyberbezpieczeństwa borykają się polskie placówki medyczne.
Dopiero dzisiaj spółka MyDr potwierdziła cyberatak. W oświadczeniu przekazała, że są to archiwalne zasoby; pochodzą głównie z 2024 r. i wcześniejszych okresów. Dodatkowo podała, że zespoły bezpieczeństwa, inżynierii i infrastruktury, wspierane przez zewnętrznych ekspertów cyberbezpieczeństwa, analizują dokładny charakter ataku, jego chronologię, ewentualne alerty systemowe oraz potencjalny zakres incydentu.
Skradziona baza ma ponad 2 TB. To ogromny zbiór informacji dotyczących pacjentów. Problemem jest nie tylko liczba potencjalnie poszkodowanych, ale też charakter danych. Systemy MyDr mogą zawierać m.in. numery PESEL, dane kontaktowe, informacje o wizytach, receptach i leczeniu. Dokładny zakres informacji, które zostały przejęte, jest nadal ustalany.
Miliony pacjentów w zaatakowanym systemie
MyDr to platforma należąca do grupy ZnanyLekarz, jedna z głównych polskich dostawczyń systemu Elektronicznej Dokumentacji Medycznej. Obsługuje punkty ochrony zdrowia, gromadząc dane o pacjentach. MyDr informuje, że jej system obsługuje ponad 10 tys. przychodni, zarówno komercyjnych, jak i tych z kontraktem z NFZ. Z kolei według informacji ministra cyfryzacji z oprogramowania firmy korzysta ok. 12 tys. przychodni.
Spółka MyDr znalazła się w grupie ZnanyLekarz (Docplanner) w 2023 r. Wówczas podawała, że współpracuje z 47 tys. lekarzy. ZnanyLekarz świadczył wtedy z kolei usługi dla ponad 25 tys. lekarzy, platformę odwiedzało każdego miesiąca ponad 6 mln pacjentów, którzy umawiali ponad 1 mln wizyt. Było to pierwsze przejęcie w historii Docplannera na polskim rynku. Wcześniej właściciel ZnanegoLekarza skupiał się na ekspansji globalnej. Inne jego zakupy to brazylijska firma Feegow, która rozwija oprogramowanie do zarządzania placówkami medycznymi. W 2021 r. rozpoczął działalność w Niemczech, przejmując firmę Jameda, największą lokalną platformę cyfrowych usług medycznych. Docplanner jest liderem na sześciu rynkach, m.in. we Włoszech, Hiszpanii, Meksyku czy w Turcji i ma największy zasięg geograficzny w przestrzeni cyfrowej opieki zdrowotnej na świecie.
Czytaj więcej
DocPlanner, pierwszy polski start-up, którego wycena przebiła pułap 1 mld dol., przejął właśnie firmę MyDr z sektora oprogramowania do zarządzania...
Już jako globalna platforma DocPlanner szykuje się także na giełdę. W ciągu 14 lat pozyskał od inwestorów około 500 mln dol., a jej wycena jako pierwszego startupu z Polski przekroczyła 1 mld dol.
Eksperci podkreślają, że osoba odwiedzająca przychodnię nawet nie wie, czy dana placówka korzysta z systemów MyDr. Jeżeli faktycznie tak jest, lekarz może prowadzić w nim dokumentację medyczną, robić notatki podczas wizyty pacjenta czy wystawiać receptę. Dlatego wielu pacjentów nawet nie wie, że w wyniku ataku ich dane mogły trafić do cyberprzestępców.
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekazał, że zostały podjęte już działania w związku z atakiem. Nad częścią operacyjną kontrolę sprawuje Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, które jest w kontakcie z prokuraturą. – Wszystkie służby zostały postawione w stan gotowości, aby wsparły obywateli, których dane mogły znaleźć się w przestrzeni informacyjnej — przekazał minister cyfryzacji.
Z przekazanych przez niego informacji wynika, że nic nie wskazuje dzisiaj, że to atak ze strony rosyjskiej lub innego państwa. – Z dużą dozą pewności można powiedzieć, że jest to działanie cyberprzestępców, którzy mają określone chęci pozyskiwania środków finansowych – poinformował Krzysztof Gawkowski. Przychodnie korzystające z zaatakowanego systemu pracują normalnie.
Dane medyczne coraz cenniejszym łupem
W poniedziałek 10 sierpnia minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekazał na platformie X pierwsze informacje dotyczące incydentu w MyDr. Jak poinformował, o zdarzeniu zostały powiadomione odpowiednie służby, które prowadzą działania mające ustalić wszystkie okoliczności ataku i wspierają firmę w zabezpieczeniu systemów.
Klienci MyDr – placówki medyczne oraz lekarze – zostali poinformowani o identyfikacji potencjalnego nieuprawnionego dostępu do systemów. Incydent w MyDr wpisuje się w znacznie szerszy trend. Dane Centrum e-Zdrowia pokazują, że w Polsce liczba incydentów cyberbezpieczeństwa w sektorze ochrony zdrowia rośnie w zawrotnym tempie. Według raportu CSIRT CeZ w 2025 r. odnotowano już 1441 incydentów, czyli ponad 60 proc. więcej niż rok wcześniej. Wśród najczęstszych zdarzeń znalazły się oszustwa komputerowe, podatne usługi, wycieki poświadczeń oraz złośliwe oprogramowanie. Niemal codziennie słyszymy o nowych atakach, niedawno doszło nawet do niego w przypadku wiceministra Arkadiusza Myrcha.
Problem nie dotyczy wyłącznie Polski. Według analiz Check Point Research sektor ochrony zdrowia należy dziś do najbardziej atrakcyjnych celów dla cyberprzestępców. Raport The State of Cyber Security 2025 Check Point wskazuje, że organizacje medyczne odpowiadały za około 10 proc. wszystkich publicznie ujawnionych ofiar ransomware w 2024 r., co uczyniło ochronę zdrowia drugim najbardziej atakowanym sektorem, za przemysłem wytwórczym.
Czytaj więcej
Coraz częściej hakerzy uderzają w placówki służby zdrowia. Nową grupą celów ataków stały się pompy insulinowe, implanty ślimakowe czy rozruszniki s...
Powód jest prosty: placówki medyczne dysponują ogromną ilością niezwykle wartościowych informacji – od danych osobowych i kontaktowych, przez historię chorób i wyniki badań, aż po informacje dotyczące leczenia. – Cyfryzacja przynosi rewolucję w ochronie zdrowia, umożliwiając lepszą obsługę pacjentów dzięki innowacjom takim jak elektroniczne bazy danych i teczki zdrowotne pacjentów, telemedycyna i diagnostyka oparta na sztucznej inteligencji. Jednak cyberataki mogą opóźniać procedury medyczne, powodować zatory w izbach przyjęć oraz zakłócać usługi niezbędne do życia, co w skrajnych przypadkach może mieć bezpośredni wpływ na życie pacjentów – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor zarządzający Check Point Polska.
Badanie Centrum e-Zdrowia przeprowadzone wśród ponad 11 tys. podmiotów wykazało, że 72,34 proc. placówek nie posiada zespołu oddelegowanego do zadań związanych z cyberbezpieczeństwem. Nawet wśród szpitali odsetek ten wynosił 58,78 proc. Problemem są również podstawowe mechanizmy ochrony. Analizy CSIRT CeZ wskazują m.in., że 60 proc. podmiotów nie monitoruje pojawiających się podatności, a niecałe 60 proc. regularnie testuje kopie zapasowe i możliwość ich odtworzenia.