Dzięki pandemii pomysł stworzenia platformy do organizacji wirtualnych wydarzeń, która pozwoli organizatorom i uczestnikom na nawiązywanie kontaktów, zdobywanie wiedzy i przeżywanie emocji zupełnie tak, jak w realnym świecie, jest strzałem w dziesiątkę. Ambicją twórcy Veventy jest, by stworzyć bardziej zaawansowane rozwiązanie niż Twitch, jeden z najpopularniejszych internetowych serwisów udostępniających wideo strumieniowe (przeznaczony w głównej mierze do transmisji gier oraz e-sportowych rozgrywek).

Pomysł na walkę z coraz większą izolacją

Polska platforma wierzy, że online można również skutecznie, jak na tradycyjnym wydarzeniu, czy to targach, czy konferencji, poznawać ludzi i prowadzić tzw. networking. Stąd jak w realu cyfrowa usługa Veventy ma agendę eventu, zaproszenia, rejestrację, wydarzenia na scenie głównej, ale i mniejsze pokoje na sesje poboczne. Założyciel startupu zaznacza, że platforma skupia wszystkie funkcje, które pozwalają twórcom eventów na organizację angażujących wydarzeń. – Najważniejsza dla nas jest możliwość interakcji na żywo między twórcami wydarzeń i uczestnikami. Udostępniamy narzędzie, które w prosty i bezpieczny sposób pozwala organizować grupowe spotkania dowolnego rodzaju. W dobie restrykcji i obostrzeń chcemy pomóc w walce z coraz większym odizolowaniem i odwoływaniem wydarzeń praktycznie w każdej możliwej dziedzinie, od edukacji, po rozrywkę i kulturę – tłumaczy Michał Marciniak, pomysłodawca platformy Veventy.

Czytaj więcej

Prawnik jak Uber. Startuje nowa aplikacja na smartfony

Jego startup do tej pory odrzucił wszystkie propozycje funduszy VC. Michał za własne pieniądze buduje platformę do komunikacji. Postawił na jedną kartę i włożył w projekt ponad 2 mln zł. Obecnie Veventy to zespół 17 ludzi. Sama usługa ma być dostępna dla pierwszych użytkowników w ciągu miesiąca. Marciniak zdaje sobie sprawę z potężnej konkurencji – o rynek wirtualnych wydarzeń, który w 2027 r. ma być wart aż 400 mld dol. – walczą Zoom, Microsoft Teams, Google, Facebook Live czy wspomniany Twitch. Przekonuje jednak, że mimo zalet te rozwiązania mają swoje wady. A Veventy chce zintegrować w jednym miejscu najbardziej lubiane przez użytkowników funkcje.

– Brakuje miejsca w internecie, które byłoby jedną, wspólną przestrzenią dla wszystkich twórców i uczestników przeróżnych wydarzeń – w pełni interaktywną, pozwalającą na dialog i dwukierunkową komunikację w trakcie transmisji – twierdzi założyciel warszawskiego startupu.

Konferencja jak apka do zamawiania jedzenia

Przed otworzeniem Veventy Michał organizował wydarzenia dla kilkunastu ze 100 najbogatszych Polaków według „Forbesa” oraz największych polskich projektantów mody. Doskonale zna świat gwiazd i celebrytów. Był nawet dyrektorem generalnym i organizatorem Miss Polonia. W końcu jednak zostawił agencję marketingu i eventów Black Tie i wyjechał do klasztoru buddyjskiego. Teraz wraca do biznesu, tworząc od podstaw firmę technologiczną. Jak zaznacza, digitalizacja świata eventów to kolejny krok rewolucji cyfrowej, która dzieje się na naszych oczach.

Czytaj więcej

Polska firma rewolucjonizuje pranie. Maszyny stają na stacjach benzynowych

– Dziś dzięki wielu aplikacjom możemy zamówić jedzenie prawie z każdej restauracji. Aplikacje food delivery dają nam prawo wyboru czy zjemy w domu, czy wybierzemy się osobiście do ulubionej knajpki. Z eventami powinno być dokładnie tak samo. Oferta organizatorów wydarzeń powinna mieć opcję wyboru formy udziału. Jeśli mam ochotę, dotrę na dany event, jeśli jednak nie mogę lub nie chcę dojechać – mogę wziąć w nim udział zdalnie, nie tracąc przywilejów. Każdy powinien mieć prawo wyboru formy uczestnictwa i z Veventy jest to możliwe – wskazuje Michał Marciniak.

Jak podkreśla, nowe technologie pozwalają dziś uczestniczyć w spotkaniach bez większych strat, a nawet z zyskiem. – Udział w eventach online to oszczędność na dojazdach, lotach, hotelach, a to pozwala nam zyskać cenny czas – dodaje założyciel warszawskiego startupu.