Żeby zrozumieć, z czym mamy do czynienia, wystarczy wpisać w internetowej wyszukiwarce „baby peacock”, aby znaleźć zdjęcie małego pawia. W wynikach pojawiają się realistyczne portrety słodkich miniaturowych ptaków, które jednak nie mają nic wspólnego z prawdziwym wyglądem pawiego pisklęcia. „Zdjęcia” to bowiem grafiki stworzone przez modele generatywnej AI, jak Midjourney, Stable Diffusion czy Dall-e.
– W bazie Adobe Stock znajduje się około 600 tys. zdjęć dla zapytania „lew”. Z tego około 130 tys. to grafiki generatywnej AI – podaje z kolei inny przykład Johan Cedmar-Brandstedt, ekspert ds. etycznej AI, który na platformie LinkedIn ostrzega, iż już wśród wszystkich 277 mln zdjęć na Adobe Stock 53 mln to „zdjęcia” wygenerowane. Tobias Ambs-Thomsen, dyrektor w Kunde & Co., ekspert w zakresie AI, przekonuje, że sztuczna inteligencja już przejmuje wyniki wyszukiwania Google’a. „Przyzwyczailiśmy się, że wyszukiwarki dostarczają odpowiedzi opartych na faktach. Ale nie możemy już na tym polegać” – napisał w mediach społecznościowych.