Biohacking, czyli początek ery cyborgów

bloomberg

Futurystyczna wizja staje się realna. W Szwecji, która przewodzi trendowi cyfrowego „ulepszania” ludzi, specjalne chipy wszczepiło sobie blisko 4 tys. osób.

Biohacking – to hasło, które zyskuje na świecie coraz większą popularność. Idea, która się za nim kryje, w praktyce sprowadza się do traktowania ludzkiego ciała niczym urządzenia. „Ulepszanie” człowieka przez wszczepiane chipy, cyfrowe tatuaże, bioniczne protezy, a nawet modyfikację DNA, ma prowadzić do zwiększania naszego komfortu, poprawy ludzkich możliwości, usuwania cielesnych defektów, a nawet do długowieczności.

CZYTAJ TAKŻE: Pół-ludzie, pół-roboty trafią na taśmy produkcyjne Boeinga

Już dziś – choć niektórzy wskazują na wątpliwą etykę takich działań – modyfikacja organizmu człowieka pozwala mu posiadać nadludzką siłę, wyjątkowe zdolności, np. widzenia w ciemności (na początku br. naukowcy opracowali zastrzyk z nanocząsteczek, który daje takie możliwości), czy choćby umożliwia płacenie lub otwieranie cyfrowych zamków jedynie po zbliżeniu dłoni.

Subkultura Grinderów

Takie tzw. hakowanie ciał w wielu miejscach na świecie jest zabronione – nie wolno wprowadzać tego typu modyfikacji ludzkich organizmów choćby w niektórych stanach USA. W Chinach jednak prowadzone są zaawansowane prace, a w Szwecji już tysiące osób wszczepiło sobie chipy, które są w stanie łączyć się z różnego rodzaju czytnikami RFID (z ang. radio-frequency identification – identyfikacja radiowa). Do tej pory takie rozwiązanie wykorzystywano do znakowania towarów i zwierząt oraz wyposażano w nie urządzenia.

Już dziś modyfikacja organizmu człowieka pozwala mu posiadać nadludzką siłę, wyjątkowe zdolności, np. widzenia w ciemności

Dziś sięgają po nie ludzie do tworzenia elektronicznych identyfikatorów otwierających drzwi, będących wirtualnymi biletami komunikacji czy środkami płatniczymi. Już w 2004 r. niektóre hiszpańskie dyskoteki umożliwiały płatność za pomocą podskórnych chipów. W 2015 r. firma Epicenter ze Sztokholmu rozpoczęła wszczepianie pracownikom nadajników RFID, a rok później na podobny ruch zdecydował się argentyński klub piłkarski Atletico Tigre, wdrażając „cyfrowe bilety” wszywane w ramiona kibiców.

CZYTAJ TAKŻE: Żołnierze będą jak Hulk. Zyskają na sile już od 2020 r.

Wszystko to brzmi jak science fiction, ale to rzeczywistość. Jak podkreśla dr inż. Sławomir Dąbrowski, kierownik badań i rozwoju w gdyńskiej firmie A&A Biotechnology, która opracowuje i wytwarza innowacyjne produkty dla branży life science, taka jest ludzka natura. Przekonuje, że zawsze jest w człowieku chęć dążenia do doskonałości.

Choć takie wszczepianie implantów, nie mówiąc już o ingerencjach w kod DNA, może budzić wątpliwości moralne, to coraz więcej osób przekonuje się do biohackingu. Tym bardziej że koszty takiego zabiegu nie stanowią bariery. Dwa lata temu głośno było o akcji chipowania pracowników przez belgijską firmę Newfusion. Ochotnikom, którzy zgodzili się na implant zastępujący cyfrowe klucze do bramek wejściowych, między kciuk a palec wskazujący wszczepiono nadajnik wielkości ziarnka ryżu. Takie „ulepszenie” kosztowało 100 euro od osoby.

CZYTAJ TAKŻE: Robot stał się bóstwem. Będzie nauczał w buddyjskiej świątyni

W integrowaniu organizmu z technologią prym wiodą Szwedzi, których zaczęto już określać szwedzkimi cyborgami. Tam już ok. 4 tys. tzw. Grinderów (subkultura „ulepszających” swoje ciała rozwiązaniami cybernetycznymi) mikrochipem zastąpiło swoje dokumenty tożsamości, karty płatnicze i lojalnościowe, a nawet klucze do samochodu.

Wirus w DNA

– Z chipami wszystko staje się szybsze i prostsze – tak twierdzi Jowan Oesterlund z Biohax, firmy wszczepiającej takie urządzenia.

Jak pisał niedawno „Businessinsider”, nad wszczepianiem chipów pracownikom zastanawia się już kilka firm w Wielkiej Brytanii. Moda na biohacking zaczyna się więc rozlewać po świecie. Aleksandra Przegalińska, futurolożka, dr w Akademii Leona Koźmińskiego, zaznacza jednak, że nie jest to wcale nowe zjawisko. Jak wskazuje, ludzie na różne sposoby „hakowali” swoje ciała od dawna. – To zawsze było zjawisko niszowe, z kategorii eksperymentów. Zwykły człowiek ma opór przed takimi rozwiązaniami, które naruszają cielesną integralność. Z drugiej strony trzeba powiedzieć, że kiedy byłaby potrzeba, zagrożenie życia lub zdrowia, bylibyśmy skłonni wpuścić do naszego organizmu np. nanoroboty. A to realna perspektywa. Te mogą w przyszłości zastąpić chemioterapię i leczyć w sposób celowany wybrane narządy – argumentuje Przegalińska.

CZYTAJ TAKŻE: By stać się technologicznym dziełem sztuki, wszczepiła sobie 30 czipów

Najnowsze osiągnięcia pozwalają np. na edycję DNA. Sławomir Dąbrowski porównuje to do redakcji dokumentu, który możemy w każdej chwili zmienić, wymieniając litery, wstawiając przecinki. Taka technologia umożliwi modyfikację genów. Ale rodzi też liczne zagrożenia.

Przykład? Dwa lata temu naukowcy University of Washington w ramach eksperymentu zakodowali w nici DNA cyfrowego wirusa. W ten sposób włamali się do komputera, który analizował próbkę. W przypadku wszczepianych chipów rodzi się zaś pytanie o inwigilację takich osób oraz ich ochronę przed cyperprzestępcami. W przyszłości hakerzy będą mogli bowiem nie tylko wykradać dane z implantów, ale również wpływać na zachowanie ludzi, których mózgi czy mięśnie wspomagają takie wszczepiane technologie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Cyberataki: najbardziej boimy się wycieku i utraty danych

W 2018 roku aż 93 proc. amerykańskich firm zetknęło się z incydentem zakwalifikowanym jako ...

Dane klientów morele.net w sieci. Włamywacze spełnili groźbę

Włamywacze odpowiedzialni za kradzież bazy danych serwisu morele.net od wielu tygodni odgrażali się, że ...

Spryt rekina kontra algorytmy

Naukowcom badającym dno wód Australii z pomocą przychodzi sztuczna inteligencja. System AI w ciągu ...

Kto rządzi internetową reklamą w Polsce? To dwóch gigantów

Facebook i Google sięgnęły w 2018 roku po ponad połowę wydatków reklamodawców na promocję ...

Microsoft rzuca wyzwanie Facebookowi

Bitwa na hełmy wykorzystujące rozszerzoną i wirtualną rzeczywistość rozkręca się na dobre. Z przytupem ...

SoftBank przeprowadzi ofertę akcji wartą 21 mld dolarów

Japoński współwłaściciel Ubera i WeWork, ze sprzedaży akcji swojego biznesu telefonii mobilnej chce pozyskać 2,4 ...