Robot Leoś oprowadza chore dzieci po zoo. Wzbudził zainteresowanie za granicą

Robot Leoś daje dzieciom przebywającym w szpitalu im. Degi w Poznaniu szansę na odwiedzenie ogrodu zoologicznego. Dzięki nowoczesnemu urządzeniu dzieciaki mogą oglądać zwierzęta i choć na chwilę zapomnieć o bólu i chorobie.

Robota skonstruował Łukasz Bodnarowski, którego syn Borys jest chory na dystrofię mięśniową Duchenne’a i również jest przykuty do szpitalnego łóżka. Leoś w ramach programu „Misie dzieciom” pomaga chorym i hospitalizowanym dzieciom w Poznaniu. To unikatowy na skalę europejska projekt.

mat. pras.

Robot znajduje się w poznańskim zoo. Zamiast głowy ma tablet, porusza się na dwóch kółkach i pozwala na łączenie się ze szpitalem przez internet. Dziecko samo może sterować robotem przez komputer, prosto ze szpitalnego łóżka. Na tablecie widać twarz sterującej osoby, co pozwala na interakcję z innymi zwiedzającymi poznańskie zoo.

Robot znajduje się w poznańskim zoo. Zamiast głowy ma tablet, porusza się na dwóch kółkach i pozwala na łączenie się ze szpitalem przez internet

Najważniejsze jest jednak to, że dziecko samo decyduje, co chce oglądać i w jaką stronę skierować Leosia. Władze poznańskiego zoo są zachwycone projektem i pozwoliły robotowi nawet na zajrzenie tam, gdzie goście nie mają wstępu. Choćby tam, gdzie kąpie się słonie czy karmi małe pandy.

Łukasz Bodnarowski z fundacji Don Vittorio Foundation for Wild Animals zapowiada, że chce uruchomić całą flotę robotów, dzięki którym chore dzieci będą mogły odwiedzać muzea, plaże i ogrody zoologiczne na całym świecie.

W rozmowie z “Rzeczpospolitą” Łukasz Bodnarowski, pomysłodawca całego projektu, mówi, że pierwsze testy robota w poznańskim zoo okazały dużym sukcesem, a dzieci były zachwycone cyberwycieczkami. W przyszłym tygodniu pacjenci w ramach takich „spacerów” będą mogli zobaczyć lwy, nosorożce oraz surykatki. Trwają rozmowy nad ustaleniem dokładnych planów dotyczących tego, gdzie Leoś będzie mógł wjechać i w jakich godzinach.

CZYTAJ TAKŻE: Lek na samotność. Robot przytuli, pogłaszcze, porozmawia

Twórca robota wspomniał o zainteresowaniu takim rozwiązaniem w innych zoo, ubolewa jednak, że są to ośrodki spoza Polski. – Możliwe, że polskie ogrody zoologiczne muszą dojrzeć do takich działań, wprowadzenie Leosia wiąże się dodatkowymi kosztami. Robot musi poruszać się w asyście opiekuna, a takowy jest niezbędny, gdy maszyna ma wjechać na teren wybiegu, gdzie przebywają zwierzęta – mówi Bodnarowski.

Cała akcja nie skupia się jedynie na stworzeniu urządzenia umożliwiającego wejście chorych dzieci w fascynujący świat dzikich zwierząt. Projekt przewiduje ciekawy aspekt socjalny, robot ma poruszać się również podczas godzin otwarcia zoo wraz ze zwiedzającymi, którzy będą mogli wejść w interakcje z chorymi dziećmi. Ma to dać chorym komfort psychiczny, aby chociaż na chwilę oderwali się od szpitalnego marazmu.

CZYTAJ TAKŻE: Pies przyszłości. Ten robot potrafi robić salta

Fundacja jest na etapie podpisywania umów ze Szpitalem im. Degi w Poznaniu, co pozwoli na stworzenie ,,Przyjaznej Gawry” – sali zabaw i edukacji pod opieką wolontariuszy. Kolejną innowacją, którą zdradza nam Łukasz Bodnarowski jest plan, aby wolontariuszami były osoby starsze. Seniorzy mający już wnuki uwielbiają kontakty z dziećmi, a maluchy mogłyby nauczyć się wiele od doświadczonych życiem ochotników.

Twórca akcji zapytany o przyszłość projektu zdradza ,,Rzeczpospolitej” nieznane dotąd plany fundacji: – Planujemy wprowadzenie robota do teatrów. Mali pacjenci mogliby wtedy oglądać spektakle na żywo. W przyszłym tygodniu rusza strona internetowa, gdzie będzie znajdować się 30 okienek, każde odpowiadające za jednego robota – zapowiada Bodnarowski.

CZYTAJ TAKŻE: Robot stał się bóstwem. Będzie nauczał w buddyjskiej świątyni

Docelowo twórcy planują umożliwić firmom sponsorowanie robotów, np. będą nosiły koszulkę przedsiębiorstwa. Sponsoring pozwoli fundacji na dalszy, szybszy rozwój projektu i wdrażanie go w coraz to nowych miejscach.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Facebook płacił nawet dzieciom za instalację aplikacji „szpiegującej”

20 dolarów miesięcznie płacił społecznościowy gigant za instalowanie oprogramowania, które „szpiegowało” użytkowników – ustalił ...

Po euforii nie ma już śladu. Lyft niepokoi jednorożce

Kurs akcji największego rywala Ubera na rynku amerykańskim szybko znalazł się poniżej ceny z ...

Giganci technologiczni zarabiają krocie w banalny sposób

Suma przychodów pięciu największych firm technologicznych na świecie dałaby im 19. miejsce wśród największych ...

Mistrzowie gier podatkowych

Rockstar nie zapłacił przez ostatnie dziesięć lat ani pensa podatku dochodowego w Wielkiej Brytanii, ...

Polska gra rozpętała światową burzę. Jest blokowana

Gra polskiego studia zbiera dobre opinie, ale twórcy mają potężny problem z jej promocją. ...

Harley-Davidson z pedałami. Czy fanów marki to nie oburzy?

Rynek tzw. elektromobilności miejskiej ma ogromny potencjał – różnego rodzaju skutery i e-rowery podbijają ...