Reklama

Elektroniczny sposób na agresję w szkołach okazał się klapą

Specjalne detektory agresji miały pomóc nauczycielom w słynących z przemocy amerykańskich szkołach. Elektroniczny system oparty o technologię uczenia maszynowego jednak zawiódł.

Publikacja: 28.06.2019 07:32

W głośnym filmie z lat 90. „Młodzi gniewni” Michelle Pfeiffer musi sobie radzić z agresją w szkole b

W głośnym filmie z lat 90. „Młodzi gniewni” Michelle Pfeiffer musi sobie radzić z agresją w szkole bez pomocy wyszukanej elektroniki

Foto: YouTube

Dziennikarze portalu „ProPublica” ustalili, że urządzenia nasłuchujące dźwięki na terenie szkół mylą wybuchy radości z wybuchami agresji, tym samym uruchamiają niepotrzebne alarmy. „ProPublica” wydała specjalny raport dotyczący efektywności, a raczej jej braku detektorów agresji.

CZYTAJ TAKŻE: Pierwsze miasto wolne od monitoringu ze skanowaniem twarzy

Urządzenia firmy Sound Intelligence, które miały być przełomem, pomóc nauczycielom i uspokoić rodziców, montowane są w przestrzeniach publicznych takich jak korytarze, sale wykładowe czy nawet w toaletach. Przedsiębiorstwo oferuje wykrywanie różnych zagrożeń w zależności od wykupionego pakietu i urządzenia. Od podstawowego skupiania się na eskalacji agresji, przez nasłuchiwanie dźwięków broni palnej, aż po możliwość wykrywania tego czy uczniowie nie korzystają z e-papierosów w szkolnej łazience. Technologia monitoringu opiera się o uczenie maszynowe, nasłuchując napięcia w dźwięku, jego barwy i natężenia. Nie analizuje jednak znaczenia wypowiadanych wyrazów na skutek czego dochodzi do pomyłek.

CZYTAJ TAKŻE: Niemcy chcą zakazać smartfonów w szkołach. I nie tylko oni

Dziennikarze przeprowadzili testy w szkole sztuk pięknych im. Franka Sinatry w Queens mające na celu sprawdzenie technologii, podczas jednego z nich uczniowie oczekiwali na dostawę pizzy, gdy dojechała wybuchł duży rumor, co system odebrał to jako agresję.

Reklama
Reklama

Dodatkową kwestią zastosowania takiego typu monitoringu jest aspekt prywatności uczniów. Rzecznik Louroe Electronics, firmy specjalizującej się w opracowywaniu mikrofonów do takich detektorów twierdzi w rozmowie dla „ProPublica” stwierdził, że urządzenia nie będą naruszały niczyjej prywatności, bo nie skupiają się na treści, a na wzorach dźwięków uznanych przez oprogramowanie za agresywne.

CZYTAJ TAKŻE: Amazon popilnuje domu z drona. Ma już patent

Jednak prawda jest taka, że urządzenia zapisują wszystkie nagrania, a administracja szkoły czy osoby mające władze nad systemem mogą odtwarzać wszystkie usłyszane rozmowy w nieskończoność i wyciągać “brudy” wychowanków.

Technologie
Apple rzuca wyzwanie OpenAI. Szykuje urządzenie AI do noszenia na ubraniu
Technologie
Robot nauczył się mówić i śpiewać jak człowiek. Wystarczyły mu filmy z YouTube’a
Technologie
Te koncerny chcą zarabiać na edukacji. Nauczyciele ostrzegają
Technologie
Narządy na zamówienie. Naukowcy stworzyli wątrobą 3D, powstaną kolejne organy
Technologie
Zagadka czerwonej kropki na zdjęciu z drona. AI widzi to, co umyka ludzkiemu oku
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama