OceanOneK z przodu przypomina człowieka z ramionami, rękami i oczami widzącymi w 3D, rejestrując podwodny świat w kolorze. Z tyłu zaś znajdują się komputery i osiem wielokierunkowych pędników, które pomagają mu ostrożnie manewrować. Kiedy operator na powierzchni oceanu steruje robotem, dotykowy system sprzężenia zwrotnego powoduje, że czuje opór wody, a także kontury przedmiotów.

Dyrektor Stanford Robotics Lab Oussama Khatib i jego studenci połączyli siły z archeologami głębinowymi i zaczęli wysyłać robota w głębiny we wrześniu ubiegłego roku. Zespół właśnie zakończył kolejną podwodną ekspedycję, eksplorując rzymski statek z II wieku naszej ery u wybrzeży Korsyki i wydobywając cenne amfory.

Jak podaje CNN, do tej pory OceanOneK zbadał jeszcze zatopiony samolot Beechcraft Baron F-GDPV, włoski parowiec Le Francesco Crispi, samolot P-38 Lightning z II wojny światowej i okręt podwodny Le Protée.

Znajdują się w miejscach nieosiągalnych dla nurków. Np. parowiec Crispi spoczywa około 500 metrów pod powierzchnią Morza Śródziemnego. – Nigdy w życiu nie doświadczyłem czegoś takiego. Mogę powiedzieć, że jestem tym, który dotknął Crispi na 500 metrach. Poczułem go – mówi Oussama Khatib cytowany przez CNN Business.

Czytaj więcej

Terminator przestaje być tworem s-f. To maszyna zdecyduje, czy zabić

Wyzwaniem w stworzeniu OceanOneK i jego poprzednika OceanOne było zbudowanie robota, który mógłby wytrzymać ciśnienie 100-krotnie większe niż na poziomie morza. OceanOne zadebiutował w 2016 roku, badając rozbity okręt flagowy króla Ludwika XIV La Lune, który znajduje się na głębokości 100 metrów, 32 kilometry od południowego wybrzeża Francji.

OceanOneK może nurkować pięciokrotnie głębiej niż poprzednik. Ma 1,5 metra długości, a jego mózg może zarejestrować, jak ostrożnie musi obchodzić się z delikatnymi obiektami, jak koralowce czy artefakty. Operator może kontrolować urządzenie, ale jest ono wyposażone w czujniki i algorytmy, dzięki czemu może działać autonomicznie i unikać kolizji. – Projekt wiąże się z nieznanymi dotąd wyzwaniami – mówi Wesley Guo, doktorant w Stanford's School of Engineering. – Wymaga to dużo nieszablonowego myślenia.

Zaplanowano już kolejne misje robota-nurka. Zbada m.in. zatopiony parowiec na jeziorze Titicaca na granicy Peru i Boliwii. Jednak innowacje związane z OceanOneK kładą też podwaliny pod bezpieczniejsze podwodne projekty inżynieryjne, takie jak naprawa statków, pomostów i rurociągów.

Ale Khatib i jego zespół mają jeszcze ambitniejsze plany. Europejska Agencja Kosmiczna wyraziła zainteresowanie robotem, bo to, co robi w wodzie, mógłby z powodzeniem robić w kosmosie.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM