Głównym założeniem autonomicznych pojazdów jest bezpieczeństwo – komputery i sztuczna inteligencja drastycznie ograniczą liczbę wypadków spowodowanych błędami ludzkimi. Taka nadzieja i cel przyświecają badaniom oraz inwestycjom w pojazdy autonomiczne. Ludzie popełniają błędy, a AI nie.

Jest jednak haczyk. Tworzenie zrobotyzowanych samochodów, które mogą jeździć bezpieczniej niż ludzie, jest niezwykle trudne, ponieważ samosterujące się systemy oprogramowania po prostu nie mają zdolności ludzi do szybkiego przewidywania i oceny ryzyka, zwłaszcza w przypadku nieoczekiwanych incydentów lub „przypadków skrajnych” – pisze Reuters.

Kyle Vogt, dyrektor generalny Cruise, jednostki General Motors, uważa, że zdalni nadzorcy pojazdów autonomicznych powinni bezwzględnie zostać. – Mogą zapewnić moim klientom spokój ducha, wiedząc, że w razie potrzeby zawsze jest człowiek, który może im pomóc – powiedział Vogt. – Nie wiem, dlaczego miałbym kiedykolwiek chcieć się tego pozbyć – dodał.

Czytaj więcej

Polski pojazd ominie korki w Singapurze. Czas mikroaut

To pierwszy raz, kiedy firma Cruise potwierdziła długoterminową potrzebę posiadania zdalnych operatorów. Podobnie jak kontrolerzy ruchu lotniczego, tacy ludzie nadzorujący mogą siedzieć w odległych miejscach i monitorować przekaz wideo z wielu pojazdów, czasami nawet, przejmując kontrolę nad kierownicą, są gotowi do wkroczenia i pomocy, kiedy na przykład pojazd utknie w miejscu, z którego nie będzie wiedział, jak wyjechać. Co już się zdarzało. Sztuczna inteligencja po prostu zatrzymuje pojazd w miejscu, kiedy nie potrafi znaleźć rozwiązania.

GM poprawił i zaktualizował oprogramowanie w 80 samojezdnych pojazdach Cruise w tym miesiącu po czerwcowej katastrofie w San Francisco, w której dwie osoby zostały ranne. Amerykańskie organy bezpieczeństwa poinformowały, że wycofane oprogramowanie może „niepoprawnie przewidzieć” tor nadjeżdżającego pojazdu, a Cruise zapewnił, że taki scenariusz nie powtórzy się po aktualizacji. Dlatego też pomysły całkowitej rezygnacji z nadzoru ludzi nad autonomicznymi pojazdami w najbliższej przyszłości jest całkowicie nierealne.

W 2018 r. koncern GM wystąpił o zgodę rządu USA na w pełni autonomiczny samochód bez kierownicy, hamulca lub pedałów przyspieszenia, który wejdzie do komercyjnej floty pojazdów wspólnych w 2019 r. Ten pojazd, Cruise Origin, ma rozpocząć produkcję dopiero na wiosnę 2023 – powiedział Kyle Vogt.

Elon Musk już w 2019 r. zapowiadał, że „za rok” pojawią się całkowicie autonomiczne samochody. Teraz koncern nie chce komentować informacji o opóźnieniach w ich produkcji – pisze Reuters. Wydaje się, że po początkowym optymizmie droga do wypuszczenia na ulice prawdziwych pojazdów autonomicznych jest jednak dość długa. Dlatego też wiele startupów zajmujących się technologią AI, zezwalającą na autonomiczną jazdę stawia jednak na system nadzorowany przez ludzi z centrali.

– Kiedy kierowca robot natrafia na skrajny przypadek, „podnosi ręce i mówi: »Nie wiem, co się dzieje«” – powiedział Koosha Kaveh, dyrektor generalny Imperium Drive, która wykorzystuje ludzi jako zdalnych operatorów samochodów w angielskim mieście Milton Keynes. Z czasem osoby te będą pełnić rolę drogowych „kontrolerów ruchu lotniczego”, nadzorując rosnącą liczbę autonomicznych samochodów na drogach. Na razie jednak zajmują się problemami, z którymi nie radzi sobie AI.