Obecnie za naszą wschodnią granicą nie można korzystać z tej konwersacyjnej sztucznej inteligencji, gdyż OpenAI zamknęło dostęp na kilku rynkach. Użytkownik jest wykrywany na zasadzie geolokalizacji i – jeśli kraj, w którym przebywa, znajduje się na swoistej liście sankcyjnej, nie uruchomi algorytmów. Takie ograniczenia objęły m.in. Rosję, Białoruś i Iran, ale paradoksalnie w tej grupie znalazła się i Ukraina.
Wiceminister Ołeksandr Borniakow wystosował w tej sprawie pismo do OpenAI. „Branża IT zawsze wspiera wartości wolności i demokracji. Ukraina walczy o nie każdego dnia kosztem życia ludzi, którzy starali się zmienić ten świat na lepsze. OpenAI, jak widać, mamy wspólny cel – czekamy na Waszą decyzję. Tylko zjednoczony cywilizowany świat jest w stanie pokonać wroga w tej walce” – napisał przedstawiciel ukraińskiego rządu. Na razie firma nie odpowiedziała.