Każdy może dostać pieniądze za dane dla sztucznej inteligencji. Wzorem... Alaska

Czy pomysł rodem z Alaski rozwiąże problem trenowania algorytmów na treściach z sieci? Model tzw. dywidendy AI jest prosty i może przynieść korzyści obywatelom, nie zatrzymując rozwoju sztucznej inteligencji.

Aktualizacja: 12.07.2023 11:58 Publikacja: 11.07.2023 09:30

Wydobycie ropy na Alasce i system opłat, które koncerny naftowe uiszczają, by dzielić się zyskami z

Wydobycie ropy na Alasce i system opłat, które koncerny naftowe uiszczają, by dzielić się zyskami z lokalnymi mieszkańcami, to pomysł, który można przenieść do sektora sztucznej inteligencji

Foto: shutterstock

Sztuczna inteligencja nie może istnieć bez danych, a technologia ta staje się tym potężniejsza, im więcej informacji zgromadzi. Stąd szkolenie AI to dziś kluczowe wyzwanie dla firm z branży. Problem w tym, że algorytmy „uczone” są na danych dostępnych w sieci, twórczości wielu osób, często na dziełach chronionych prawem autorskim. Świat stanął przed dylematem, jak uregulować korzystanie z tych zasobów i w jaki sposób gratyfikować ich twórców, a jednocześnie nie zahamować dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji. Tak zrodziła się koncepcja tzw. dywidendy AI. Jak pisze „Politico”, koncept nie jest nowy, bo od lat stosowany jest na Alasce, tyle że w kontekście eksploatacji surowców naturalnych, a nie danych wykorzystywanych przez BigTechy.

Opłata za jednostkę danych

Dywidenda AI to swoisty podatek od firm technologicznych, które pracują nad algorytmami. Chodzi o opłatę za szkolenie algorytmów, którą przedsiębiorstwa miałyby wpłacać na specjalny fundusz. Pieniądze następnie byłyby redystrybuowane równo wśród obywateli – na zasadzie comiesięcznej „pensji”. Pomysł zaczerpnięto z Alaska Permanent Fund, działającego prawie pięć dekad funduszu, na który korporacje naftowe wpłacają pieniądze za wydobycie ropy w tamtym regionie. Co miesiąc mieszkańcy Alaski otrzymują czeki jako swoistą rekompensatę za eksploatację ich zasobów naturalnych. W USA pojawił się postulat, by taka sama formuła odnosiła się do eksploatacji danych z internetu. „Firmy płaciłyby, za szkolenie sztucznej inteligencji na danych publicznych, niewielką opłatę licencyjną – za słowo, piksel lub odpowiednią jednostkę danych” – pisze o projekcie „Politico”.

Część analityków zwraca uwagę, że ustalanie już teraz parapodatków od AI, której rozwój dopiero jest na początkowym etapie, jest dzieleniem skóry na niedźwiedziu. Autorzy pomysłu są jednak przekonani, iż ustalenie zawczasu reguł, jakich powinny przestrzegać firmy z branży sztucznej inteligencji, pozwoli na większą stabilizację i przewidywalność prac nad tego typu technologiami.

Czytaj więcej

Twórcy ChatGPT boją się „superinteligencji”. Tworzą specjalną grupę

Jednak wielu ekspertów ma wątpliwości, czy dywidenda AI to dobry ruch. Rafał Pisz, dyrektor generalny w firmie QuantUp, podkreśla, że kwestie wykorzystania danych są już objęte przez prawo autorskie. – Jeśli zatem jestem autorem, a ktoś korzysta z mojego dzieła, to nie powinno to się odbywać bez mojej zgody oraz należy mi się za to wynagrodzenie. Kwestia ta wydaje się więc dobrze usankcjonowana i niewymagająca dalszego regulowania – przekonuje.

Jego zdaniem potencjalna dywidenda to rozwiązanie typu „podzielmy się nie swoimi pieniędzmi”. – Dane mają swoich właścicieli, to oni powinni nimi dysponować i uzyskiwać wynagrodzenie za ich wykorzystanie – dodaje Rafał Pisz.

Nie hamować branży sztucznej inteligencji

Jak tłumaczy nam Sebastian Zieliński, senior associate w kancelarii Crido, różnego rodzaju postulaty powszechnej partycypacji w zyskach wygenerowanych przez przetwarzanie danych są prezentowane od lat, zarówno przez naukowców, jak i przedstawicieli biznesu. – Chris Hughes, współzałożyciel Facebooka, jeszcze w 2018 r. w „The Guardian” – notabene, powołując się na tożsamą alegorię z wydobyciem ropy naftowej na Alasce – przedstawił główne problemy, nad którymi należy pracować, aby „dywidenda od danych” miała sens – wskazuje Zieliński. I zaznacza, że proponowany obecnie model dywidendy AI jest prosty i sprowadza się do pobierania przez państwo przymusowego świadczenia w związku z przetworzeniem danych.

– Konstrukcja jest zatem charakterystyczna dla podatku. Świadczenie przedsiębiorcy będzie nieodpłatne, przymusowe i bezzwrotne. Modyfikacja polega jednak na tym, że środki miałyby trafiać nie do Skarbu Państwa, ale do specjalnie w tym celu utworzonego funduszu, który będzie następnie dystrybuował te środki bezpośrednio do obywateli. Proponowany model nie ma zatem na celu precyzyjnego uregulowania zasad sprawiedliwej płatności za wykorzystane dane – argumentuje ekspert.

Jak wyjaśnia, chodziłoby wyłącznie o zobowiązanie przedsiębiorców czerpiących zyski z wykorzystania AI do przymusowego oddania ich części obywatelom. – Projekt nie zapewnia, że rozwój AI będzie pozbawiony wad – kwestia dywidendy AI nie eliminuje żadnych ryzyk związanych z rozwojem sztucznej inteligencji, ale ma zapewnić prostą partycypację obywateli w zyskach sektora – kontynuuje nasz rozmówca. – Zanim zaczniemy redystrybuować w społeczeństwie przyszłe, potencjalnie gigantyczne zyski, powinniśmy się skupić na przyjęciu regulacji, które zamiast hamulcem będą motorem napędowym tego sektora w UE. Obecnie żadna z dziesięciu firm posiadających największą liczbę patentów w dziedzinie AI nie jest bowiem firmą europejską – zauważa Zieliński.

Sztuczna inteligencja nie może istnieć bez danych, a technologia ta staje się tym potężniejsza, im więcej informacji zgromadzi. Stąd szkolenie AI to dziś kluczowe wyzwanie dla firm z branży. Problem w tym, że algorytmy „uczone” są na danych dostępnych w sieci, twórczości wielu osób, często na dziełach chronionych prawem autorskim. Świat stanął przed dylematem, jak uregulować korzystanie z tych zasobów i w jaki sposób gratyfikować ich twórców, a jednocześnie nie zahamować dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji. Tak zrodziła się koncepcja tzw. dywidendy AI. Jak pisze „Politico”, koncept nie jest nowy, bo od lat stosowany jest na Alasce, tyle że w kontekście eksploatacji surowców naturalnych, a nie danych wykorzystywanych przez BigTechy.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Technologie
Armia amerykańska stawia na roboty. Co trzeci żołnierz będzie maszyną
Technologie
To już koniec krzemu. Powstają chipy 20 tys. razy cieńsze od ludzkiego włosa
Technologie
Będą miały sześć nóg. Niewidomym pomogą „psy przewodniki”
Technologie
Elektryki będą dużo tańsze? Naukowcy stworzyli rewolucyjną baterię
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Technologie
„Psy wojny” odmienią pole bitwy. Czworonożne roboty będą walczyć i zabijać
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą