– Budowa sieci dystrybucyjnej szerokopasmowego internetu jest priorytetem, jeżeli chodzi o działania ministerstwa. Do końca przyszłego roku powstanie 45 tys. km sieci światłowodowej – zadeklarował w czwartek szef MAC, Andrzej Halicki.

Informację o zamierzeniach swojego resortu w zakresie informatyzacji i rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce Halicki przedstawił na posiedzeniu sejmowej komisji innowacyjności i nowoczesnych technologii.

– Jednym z najistotniejszych i największych projektów, który wymaga bardzo ścisłego nadzoru i od października w gruncie rzeczy dzieje się to codziennie, jest kontrola tego, jak realizowana jest budowa sieci światłowodowych związanych z Narodowym Programem Szerokopasmowym (program rozbudowy sieci szybkiego internetu w Polsce w oparciu o założenia europejskiej agendy cyfrowej – PAP). Mamy dwa województwa, które prace budowlane już zakończyły; myślę, że w tym roku będziemy mogli powiedzieć przynajmniej o jeszcze jednym województwie, które do tego grona dołączy – mówił Halicki.

Zapewniał posłów, że cały projekt będzie zrealizowany do końca przyszłego roku. Dodał też, że później MAC przystąpi do rozbudowy sieci dostępowej.

Posłowie (PAP cytuje Antoniego Mężydło – red.) pytali Halickiego m.in. o perspektywę pełnej realizacji założeń europejskiej agendy cyfrowej do roku 2020. Wróciła w tym kontekście krytyka ogłoszonej w październiku przez Urząd Komunikacji Elektronicznej aukcji na rezerwację częstotliwości 800 MHz i 2,6 GHz, w efekcie której powinien znacznie zwiększyć się zasięg mobilnego Internetu.

– Mamy w tej chwili 48 tys. miejscowości, które leżą w białych plamach (rejonach, w których dostęp do usług związanych z bezprzewodową transmisją danych jest ograniczony – PAP). (…) Infrastruktura nie nadąża, a zapotrzebowanie na internet będzie rosło. (…) Jeżeli podzielimy częstotliwości, to przysporzy to tylko problemów – za pomocą LTE nie zrealizujemy standardów europejskiej agendy cyfrowej, bo nikt nie jest w stanie zapewnić w tej technologii szybkości łącza na poziomie 30 Mb/s. Do 24 listopada ma pan czas, żeby wstrzymać tę aukcję – mówił Antoni Mężydło.

– Nie ja jestem decydentem w tej sprawie, nie ja uruchamiam te procedury i nie ja je zatrzymuję, robi to regulator – mówił Halicki.

Ocenił również, że pokrycie mobilnego i stacjonarnego internetu muszą się uzupełniać; w ten sposób osiągniemy cele europejskiej agendy cyfrowej.

– Przypominam, że przyznanie koncesji na nowe częstotliwości to także bardzo poważne zobowiązanie inwestycyjne – zaznaczył minister.

W nawiązaniu do uwag posłów i publikowanych w mediach opinii (także na łamach „Rzeczpospolitej”, siostrzanego tytułu rpkom.pl) prezes UKE opublikowała dziś dodatkowe wyjaśnienie.

„W związku z rozpowszechnianymi w ostatnich dniach nieprawdziwymi informacjami, że w wyniku prowadzonej przez Prezesa UKE aukcji na częstotliwości z zakresu 800 MHz część obszaru Polski zostanie pozbawiona dostępu do Internetu, czy też nie powstaną na pewnym obszarze Polski nowoczesne sieci radiowe Prezes UKE wskazuje, że w wyniku aukcji przedsiębiorcy, którzy nabędą częstotliwości zostaną zobowiązani do pokrycia zasięgiem sieci prawie 90 proc. gmin w Polsce.

Są to wszystkie gminy w Polsce, w których zasięg sieci na chwilę ustalania wykazu był niższy aniżeli 80 proc. terytorium gminy. Zobowiązania aukcyjne są więc bardzo rygorystycznie nakierowane na pokrycie kraju siecią szybkiego Internetu, w szczególności na tych obszarach, gdzie dziś szybki Internet jest trudno dostępny.

Należy wskazać, że tryb sprzedaży częstotliwości – czy jest to przetarg, aukcja, czy konkurs – nie ma jakiegokolwiek znaczenia dla wskazanych powyżej zobowiązań pokryciowych” – czytamy m.in. w wyjaśnieniu.