7 mld zł, czyli quo vadis Internet

Jeszcze przez 2-3 lata przychody operatorów telekomunikacyjnych z mobilnego dostępu mogą rosnąć w tempie dwucyfrowym – uważają analitycy finansowi obserwujący przedstawicieli branży notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Nie odmawiają też potencjału wzrostowi dostępu stacjonarnemu, choć ten, będzie ich zdaniem dużo wolniejszy i nie będzie wynikał ze wzrostu cen. Na razie – oceniają, internetowa obietnica nie spełniła się i operatorom nie udało się powstrzymać dzięki usłudze spadku przychodów.

Publikacja: 21.07.2015 08:00

7 mld zł, czyli quo vadis Internet

Foto: ROL

Wpływy operatorów telekomunikacyjnych z usługi dostępu do Internetu rosną, ale ciągle nie na tyle, aby załatać ubytek innych przychodów.

„Patrząc w przyszłość należy mieć na uwadze przede wszystkim znaczny rozwój segmentu dostępu do Internetu, zarówno stacjonarnego jak i mobilnego” – nie mają wątpliwości autorzy analizy „Raport o stanie rynku telekomunikacyjnego w Polsce w 2014 r.” opisującej wyniki krajowych telekomów, wydanej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej.

30 procent mobilnego wzrostu

Nie tylko UKE, ale także inni eksperci od telekomunikacji nie mają wątpliwości, że dostęp do internetu to dziś najważniejsza usługa operatorów. Największe telekomy postawiły na nią kilka lat temu, wierząc, że dzięki temu poradzą sobie ze spadkiem przychodów, jakie zafundowali im regulatorzy tnąc stawki hurtowe i wymuszając także spadek cen detalicznych rozmów i SMS-ów.

Internetowe strategie jak dotąd nie dały jednak ciągle oczekiwanych rezultatów. – Strategie w zakresie usługi internetowej operatorów nie spełniły na razie oczekiwań: spadki w pozostałych segmentach sprzedażowych są głębsze i usługa dostępowa nie zdołała ich zrekompensować – mówi Hanna Kędziora, analityk Domu Maklerskiego Trigon.

Aktualne jest więc pytanie, co będzie dalej. W ubiegłym roku, internet odpowiadał maksymalnie za kilkanaście procent przychodów branży, ale z drugiej strony trzeba mieć na uwadze to, że wpływy z usługi wciąż rosną. Zdaniem Konrada Księżopolskiego, analityka BESI to główny argument „za” usługą i powód do satysfakcji operatorów mobilnych. W jego ocenie poszczególne typy operatorów mogą mieć jednak różną ocenę realizacji internetowych strategii.

– Kablarze mają powód do zadowolenia: ich udział rynkowy rośnie ze względu na prędkość, jakość i skuteczność pakietyzacji dostępu z telewizją. Grupa, której reprezentantem jest Netia i gdzie baza klientów internetowych znacząco urosła na kanwie liberalizacji rynku, a dziś ponownie topnieje – może mieć inne zdanie. Gdyby spojrzeć zaś na Orange, to myślę, że do czasu uwolnienia rynku, byli z usługi dostępowej zadowoleni. Do tego czasu oferowali dostęp o niskich parametrach, a użytkowników im nie ubywało. Sytuacja się zmieniła po uwolnieniu rynku. Dziś starają się zatrzymać klientów łączami szybszymi, w technologii VDSL. Niby wyniki przyłączeń cieszą zarząd, ale biorąc pod uwagę skalę inwestycji pewnie można się było wyższych dynamik – mówi Księżopolski.

Ile warty jest rynek

Według metodologii UKE, w ubiegłym roku wzrost ten sięgnął 11,5 proc. (do około 5,1 mld zł w porównaniu z 2013 r.). Internet stacjonarny, z którego korzysta 7,2 mln gospodarstw domowych odpowiadał za ponad połowę tej kwoty (3,5 mld zł vs. 3,3 mld zł w 2013 r.). Rosły przede wszystkim wpływy z usługi mobilnej, oferowanej przez największe cztery sieci komórkowe i ich partnerów.

Raport UKE nie oddaje przy tym pełnego obrazu sytuacji, obejmuje bowiem tylko jeden rodzaj usług sieci komórkowych: tę przeznaczoną do laptopów i domowych routerów WiFi. Pomija zaś korzystanie z Internetu z użyciem smartfonów. To dlatego, według danych regulatora, w grudniu ubiegłego roku z mobilnego transferu korzystało zaledwie 5,79 mln użytkowników, a przychody telekomów z tego tytułu wyniosły tylko 1,62 mld zł.

Z kolei na podstawie sprawozdań finansowych samych telekomów można wnioskować, że łączne wpływy branży z usługi mobilnej są przynajmniej dwukrotnie wyższe. UKE ma rację w jednym: rosną o ponad 30 proc. rocznie. Dla przykładu Orange Polska w ubiegłym roku zanotował z mobilnej transmisji danych 987 mln zł przychodów, podczas gdy w 2013 r. ok. 760 mln zł. Jeśli przyjąć, że podobnie wiedzie się pozostałym trzem operatorom, to tylko sam mobilny dostęp może rocznie przynosić branży około 4 mld zł.

W sumie wartość rynku może wynosić więc nawet około 7 mld zł, a dostęp mobilny może mieć w nim wyższy udział niż stacjonarny.

Miejsce na światłowody, ale nie na wzrost cen

Analitycy oceniają, że zarówno wykorzystanie mobilnego internetu, jak i przychody operatorów z tego tytułu mogą rosnąć nadal relatywnie szybciej niż rynek stacjonarnego dostępu.

– Oceniałbym, że po mobilnym Internecie jeszcze w perspektywie 2-3 lat możemy oczekiwać kontynuacji trendu wzrostowego zarówno jeśli chodzi o zużycie danych, jak i przychody operatorów. Trudno jednak wyrokować, czy Internet zdoła zasypać dziurę w wynikach operatorów po topniejących przychodach z usług głosowych. Dziś, jak widać po danych Orange Polska, nie stanowi on nadal znaczącego źródła wpływów telekomów – mówi Jakub Viscardi, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.

– Myślę, że w najbliższym czasie wpływy telekomów z usługi mobilnego dostępu będą nadal rosły w dwucyfrowym tempie, choć wolniej niż w poprzednich latach – mówi Hanna Kędziora. Jej zdaniem nie można przy tym jednoznacznie stwierdzić, że potencjał wzrostu ma tylko internet mobilny.

– Infrastruktury kablowej jest w Polsce na tyle mało, że w wielu miejscach konsumenci nie mają wyboru i pozostaje im dostęp radiowy. Oceniając perspektywy stacjonarnej usługi dostępowej trzeba by odpowiedzieć na kilka pytań – ocenia specjalistka. Po pierwsze czy i w jakim tempie operatorzy będą inwestowali w światłowody. Wiadomo, że taki plan mają niektóre kablówki, jak Inea oraz Orange Polska, choć na razie ogłosił tylko zamiary na bieżący rok.

– Operatorzy pewnie będą inwestować w światłowody, ale w sposób wybiórczy, ewentualnie z dofinansowaniem ze środków unijnych – przypuszcza Kędziora. Po drugie, czy telekomy stacjonarne będą w stanie podnieść cenę za usługę. – Wydaje się, że nie, ponieważ ograniczeniem jest konkurencja oraz oczekiwania potencjalnych abonentów, którzy w telekomunikacji nie akceptują podwyżek, a raczej oczekują więcej za tę samą cenę – wylicza specjalistka.

Orange, Solorz-Żak i drobnica

W sumie w grudniu ub.r. abonament za usługę dostępu do internetu (nie licząc pakietów dla posiadaczy smartfonów) płaciło 13,01 mln użytkowników. Największy udział w tak liczonym torcie miał Orange Polska.

Ilościowy udział operatora jednak spadł rok do roku do 29,1 proc., czyli o około 3 pkt. proc. Drugie miejsce zajmowała grupa Zygmunta Solorza-Żaka: Polkomtel, Cyfrowy Polsat i spółka Aero2 (oferuje głównie bezpłatny dostęp – BDI).

Według danych UKE w sumie obsługiwały one 16,7 proc. użytkowników, czyli więcej niż w 2013 r. , gdy było to 14,4 proc. Trzecie miejsce należało do T-Mobile (8,3 proc., po spadku z 9,5 proc.), czwarte do UPC (7,6 proc.) , a piąte do sieci Play (7 proc.). Udział małych dostawców wzrósł z 11,5 proc. do 16,1 proc.

Wpływy operatorów telekomunikacyjnych z usługi dostępu do Internetu rosną, ale ciągle nie na tyle, aby załatać ubytek innych przychodów.

„Patrząc w przyszłość należy mieć na uwadze przede wszystkim znaczny rozwój segmentu dostępu do Internetu, zarówno stacjonarnego jak i mobilnego” – nie mają wątpliwości autorzy analizy „Raport o stanie rynku telekomunikacyjnego w Polsce w 2014 r.” opisującej wyniki krajowych telekomów, wydanej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Telekomunikacja
To ma być przełom w tworzeniu ultraszybkiego internetu 6G. Znika wielka przeszkoda
Materiał Promocyjny
Mobilne ekspozycje Huawei już w Polsce – 16 maja odwiedzi Katowice
Telekomunikacja
Eldorado 5G dobiega końca, a firmy tną etaty. Co z Polską?
Telekomunikacja
Do kogo przenoszą się klienci sieci komórkowych. Jest największy przegrany
Telekomunikacja
To już wojna w telefonii na kartę. Sieci komórkowe mają nowy haczyk na klientów
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?