Reklama

Jedno demo i miliardy wyparowały. Twórcy gier wstrząśnięci AI od Google

Google Genie mocno wystraszyło producentów gier i inwestorów. Nie ma wątpliwości, że może odmienić świat rozrywki.– Na razie mamy do czynienia z obiecującym poligonem doświadczalnym, a nie gotowym produktem – uspokajają polskie studia.

Publikacja: 06.02.2026 10:29

Akcje producentów gier jak Roblox tąpnęły na giełdach w ślad za informacjami o nowym projekcie Genie

Akcje producentów gier jak Roblox tąpnęły na giełdach w ślad za informacjami o nowym projekcie Genie

Foto: Bloomberg

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie zmiany Google Genie może przynieść w branży gier?
  • Dlaczego Google Genie budzi obawy wśród inwestorów i producentów gier?
  • Które studia mogą skorzystać, a które ucierpieć na implementacji Google Genie?
  • Co o przyszłości AI w branży gier sądzą eksperci z różnych studiów deweloperskich?

Kilka miliardów złotych wyparowało z giełdowej wyceny CD Projektu w ciągu jednego dnia w ślad za informacjami o nowym projekcie Genie od koncernu Google. Potężna przecena dotknęła też akcje zagranicznych gigantów oraz mniejszych polskich producentów gier. Zapytaliśmy przedstawicieli branży, czy rzeczywiście jesteśmy świadkami zmierzchu sektora.

Czytaj więcej

Ludzki mózg przypomina AI bardziej, niż myśleliśmy. Badacze pokazują dowody

Genie to na razie narzędzie, nie rewolucja

Project Genie to prototyp aplikacji, który generuje, wprowadza zmiany i pozwala eksplorować trójwymiarowe wirtualne światy, tworzone na podstawie opisu tekstowego lub przesłanych obrazów.

– To innowacja, która zaskakuje, ale pamiętajmy: na razie mamy do czynienia z obiecującym poligonem doświadczalnym, a nie gotowym produktem. Rynek zareagował na wyrost, zapominając, że wdrożenie takich rozwiązań na masową skalę zajmuje lata. Poczekałbym również na twarde dane dotyczące kosztów i zasad współpracy, bo to one, a nie techniczne dema, określą przyszłość tej technologii – mówi Przemysław Marszał, prezes 11 bit studios. Wtóruje mu Robert Baranowski, szef Purple Ray Studio. Podkreśla, że Genie nie zmienia kluczowego faktu, że dobre gry powstają z pomysłu oraz świadomych decyzji projektowych.

Reklama
Reklama

– Na obecnym etapie jest to przede wszystkim narzędzie oferujące nowe możliwości wizualizacji i prototypowania. Choć rozwój AI jest bardzo szybki i dynamiczny, dziś nadal mówimy o kolejnym narzędziu wspierającym pracę twórców, a nie o jej zastępstwie – uważa Baranowski.

W opinii ekspertów uznawanie wygenerowanego przez aplikację świata za grę jest niedopuszczalne. Każdy płatny tytuł wydany w takim stanie zostałby natychmiast uznany za niegrywalny, a gracze domagaliby się zwrotu pieniędzy.

– Narzędzie to jest też na tyle zasobochłonne i energochłonne, że o ile nadaje się do tworzenia krótkiego filmu, o tyle angażowanie go do jakiegoś większego projektu, jako głównego narzędzia twórczego, jest póki co kompletnie nieefektywne. Oczywiście będzie ono rozwijane i rozwój ten warto śledzić, jednak należy mieć świadomość, że nawet jeżeli uda się rozwiązać wspomniany problem efektywności, wyzwaniem wciąż pozostają aspekty prawne – podkreśla Adam Torchała, dyrektor finansowy i operacyjny w FFH. Sceptyczni co do szerokiego wykorzystania AI są póki co również sami gracze.

– Modele generatywne nie zastąpią relacji ze społecznością graczy, która pozostaje jednym z kluczowych elementów przy tworzeniu udanych tytułów. Genie jest zatem fajną ciekawostką, której warto się przyglądać, jednak nie wywróci ona nagle branży do góry nogami – mówi Torchała. Jego zdaniem wszystko to sprawia, że ryzyko, iż Steam w ciągu kilku lat zasypią jakościowe gry premium stworzone przez Genie jest bardzo niskie.

Czytaj więcej

Polska branża gier może być mocniejsza. Rząd szykuje nową strategię

Duże studia bezpieczne, mniejsze pod presją

Zdaniem Piotra Poniatowskiego, analityka BM mBanku, Google Genie może być szansą dla mocnych dużych studiów (bo ich tytuły i marki i tak się obronią), ale stanowić zagrożenie dla mniejszych. Te ostatnie nie są rozpoznawalne same z siebie i to przede wszystkim one będą musiały zmierzyć się z nową falą konkurencji.

Reklama
Reklama

O opinię poprosiliśmy prezesa i założyciela grupy PlayWay, Krzysztofa Kostowskiego. PlayWay jest ewenementem na skalę globalną – zrzesza aż kilkadziesiąt studiów. Kostowski nowego narzędzia od Google się nie boi.

– Myślę, że dla małych zespołów może nadejść ciekawy czas. Dwu- czy trzyosobowy zespół będzie mógł zrobić solidną grę i nie będzie potrzebował do tego dużego sztabu ludzi. Wiele rzeczy będzie można zrobić łatwiej i taniej – uważa. Dodaje, że studia PlayWaya nie stosują własnych silników. Korzystają z zewnętrznych, jak Unity i Unreal.

– Nowe rozwiązanie od Google’a może docelowo sprawić, że silniki autorskie staną pod znakiem zapytania, bo wchodzące silniki AI mocno przyspieszą prace – mówi szef PlayWaya.

AI obniży próg wejścia, ale może zalać rynek treścią

Nowe oprogramowanie AI może ułatwić projektowanie różnych światów i rozwiązań z pomocą promptów. Czy pozwoli to artystom lepiej, sprawniej i bardziej obrazowo zaprezentować swoją wizję zespołom decyzyjnym?

– To zależy od tego, czy organizacje będzie w ogóle stać na korzystanie z tych narzędzi, gdyż kluczową barierą pozostają koszty. Przy pracy całych zespołów miesięczne koszty mogą sięgać kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dla dużych studiów jest to poziom akceptowalny, natomiast dla mniejszych może stanowić istotne ograniczenie – mówi Krzysztof Król, wiceprezes 7Levels.

Rynek gier znajduje się w ciekawym momencie. AI demokratyzuje produkcję, obniża próg wejścia, ale jednocześnie może zalać rynek masą treści o niskiej jakości i podkopać ekonomię dużych, dopracowanych projektów komercyjnych realizowanych jeszcze w oparciu o zasady „starej” ekonomii.

Reklama
Reklama

– Trochę przypomina to efekt, jaki platformy streamingowe, takie jak Netflix, wywarły na branżę dystrybucji filmów: więcej treści, szybsza konsumpcja, ale i trudniej zbudować wydarzenie, przekuć uwagę widzów i utrzymać wysokie budżety produkcyjne. Obawiam się, że z AI może być podobnie. Gry staną się tańsze do „wygenerowania”, ale znacznie trudniejsze do sprzedania, a klientom coraz trudniej będzie odróżnić, co jest grą, a co prototypem – mówi Michał Gembicki, szef działu wydawniczego Bloober Teamu. Przestrzega, że jeśli pójdziemy w pełną automatyzację, ryzykujemy spadek jakości i dewaluację produktu premium.

AI
Przełom w diagnostyce raka płuc. AI i roboty wykryją chorobę lata wcześniej
AI
Reklamy w AI? Amerykański potentat mówi „nie” i uderza w ChatGPT
AI
Maszyny zaczęły czcić „Wielkiego Homara”. Tak działa AI bez ludzkiej kontroli?
AI
Boom na AI napędza Google. Koncern szykuje rekordowe wydatki
AI
Ten polski start-up osiągnął właśnie astronomiczną wycenę. CD Projekt daleko w tyle
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama