Decyzja o zablokowaniu wartego 2 mld dol. przejęcia start-upu Manus o chińskich korzeniach, rozwijającego agentowe systemy AI, przez koncern Meta, pokazuje, że chiński nadzór nad AI sięga dziś znacznie dalej niż granice kontynentalnych Chin – obejmując również firmy zarejestrowane w Singapurze. To także fundamentalne ostrzeżenie Pekinu dla sektora technologicznego.

– Po sprawie Manusgate założyciele firm będą wiedzieć, że jeśli zaczynasz w Chinach, zostajesz w Chinach – wskazuje Duncan Clark, doradca koncernu Alibaba i prezes firmy konsultingowej BDA China w wypowiedzi dla CNBC. – Wiedzieliśmy, że umowa jest zagrożona, ale ten drakoński obrót spraw znajduje się po ekstremalnej stronie prawdopodobnych scenariuszy – dodaje.

Nowy front wojny technologicznej

Blokada transakcji zbiega się w czasie z planowaną publikacją wyników finansowych właściciela Facebooka oraz wizytą prezydenta USA Donalda Trumpa w Pekinie. Jednak poza kontekstem politycznym sprawa ujawnia nowy etap amerykańsko-chińskiej rywalizacji technologicznej. Po fazie walki o sprzęt (półprzewodniki) i oprogramowanie rywalizacja przenosi się na poziom talentów i własności intelektualnej.

Czytaj więcej

USA oskarżają Chiny o masową kradzież sztucznej inteligencji

Manus przeniósł swoją siedzibę z Chin do Singapuru tuż przed zawarciem umowy z Metą w grudniu 2025 roku Strategia ta, określana jako „Singapore washing”, miała w teorii chronić spółkę przed jurysdykcją Pekinu i kontrolą Waszyngtonu. Chris Pereira, dyrektor generalny iMpact, podkreśla jednak, że sama rejestracja w Singapurze nie eliminuje ryzyka regulacyjnego ze strony Chin. – Właśnie otworzył się nowy front w rywalizacji między USA a Chinami – dodaje Pereira.

To sygnał, że geografia rejestracji spółki przestaje mieć znaczenie wobec pochodzenia technologii i danych.

Jak Pekin blokuje transfer technologii

Chińskie władze, nakazując stronom wycofanie się z transakcji kilka miesięcy po wszczęciu dochodzenia, po raz pierwszy tak restrykcyjnie zastosowały przepisy o kontroli inwestycji zagranicznych wprowadzone w 2020 r. Kluczowym organem decyzyjnym jest tu specjalne biuro przy Narodowej Komisji Rozwoju i Reform (NDRC).

Ostra reakcja Pekinu pokazuje, że nie postrzega on już AI jedynie przez pryzmat gotowych produktów, lecz jako surowiec strategiczny. Winston Ma, profesor prawa na NYU, zauważa, że Chiny obawiają się nie tyle transferu gotowych modeli, co „wytransferowania strategicznie wrażliwych technologii, danych i talentów, które za nimi stoją”.

Czytaj więcej

Biograf twórcy Nvidii: Jensen Huang rozgryzł kod Trumpa, manipuluje nim

Najbardziej skomplikowanym aspektem technologicznym jest tu proces tzw. data reversal. Wycofanie się z transakcji w świecie cyfrowym jest znacznie trudniejsze niż zwrot fizycznych towarów. Eksperci przekonują, że dla Mety może to oznaczać konieczność usunięcia specyficznych zbiorów danych lub wręcz „oduczenia” części algorytmów z wiedzy nabytej od zespołu Manus. Przynajmniej teoretycznie. To pierwszy przypadek, gdy problemem staje się nie tylko własność kodu, ale „pamięć” modelu.

Dlaczego Manus stał się celem

Entuzjazm wokół Manusa, dla którego technologię stworzyli chińscy inżynierowie Timothy Wang oraz Mao Yan, wynikał z jego rodowodu. Start-up wypuścił narzędzie AI zdolne do autonomicznego wykonywania zadań w marcu 2025 r., tuż po sukcesie DeepSeek. Chińskie media państwowe określiły Manus mianem „następcy DeepSeek”, a władze Pekinu podkreślały, że technologia powstała w lokalnej firmie Beijing Red Butterfly Technology.

Dziennik „Global Times” postawił sprawę jasno: „Kluczową kwestią nie jest to, gdzie firma jest zarejestrowana, ale zakres jej powiązań technologicznych i danych z Chinami”. W ocenie Pekinu transakcja mogłaby naruszyć „interesy bezpieczeństwa przemysłowego i rozwoju Chin”.

Czytaj więcej

Mark Zuckerberg idzie na całość. Meta wydaje miliardy na chińską gwiazdę AI

Dlaczego Meta jest tak zdeterminowana, by przejąć Manusa? Chodzi o przejście od modeli konwersacyjnych do tzw. agentic AI. Podczas gdy DeepSeek udowodnił, że Chiny potrafią budować potężne modele bazowe przy ułamku kosztów amerykańskich, Manus wykonał kolejny krok: stworzył pierwszego w pełni autonomicznego agenta ogólnego przeznaczenia. W przeciwieństwie do standardowych chatbotów, Manus nie tylko odpowiada na pytania, ale samodzielnie planuje i wykonuje złożone procesy – od rezerwacji podróży po pisanie, testowanie i wdrażanie oprogramowania bez ingerencji człowieka.

Dla Mety przejęcie tej technologii oznaczałoby ogromny skok. Integracja Manusa z modelami Llama pozwoliłaby stworzyć system zdolny do realizacji realnych zadań, a nie tylko interakcji. Blokada Pekinu to zatem nie tylko zatrzymanie transakcji kapitałowej, ale utrudnienie dostępu do kluczowych narzędzi w rozwoju AI.

Cios w Metę i sygnał dla rynku

Dla koncernu Marka Zuckerberga blokada jest poważnym ciosem, choć finansowo Meta pozostaje poza bezpośrednim zasięgiem Pekinu. Gary Dvorchak z Blueshirt Group mówi CNBC, że Chiny nie mają realnego wpływu na przychody Mety. Ostrzega jednak, że Pekin może sparaliżować działalność operacyjną samego Manusa, co uczyniłoby start-up „bezwartościowym” dla Mety.

Czytaj więcej

Chińskie firmy sprytnie omijają sankcje USA. Nie muszą już przemycać chipów

Sprawa „Manusgate” staje się precedensem. Dla globalnych inwestorów to jasny sygnał: w 2026 roku innowacje powstałe w Chinach pozostają pod kontrolą państwa, niezależnie od struktury własności. To rodzi pytanie, czy USA odpowiedzą podobnymi restrykcjami wobec chińskich inwestycji. Do tej pory Waszyngton blokował sprzedaż do Chin najbardziej wydajnych procesorów i maszyn litograficznych (np. holenderskiej firmy ASML).

Przyszłość transakcji zależy od determinacji Mety i elastyczności Pekinu. Analitycy wskazują trzy scenariusze.

Pierwszy zakłada rezygnację Mety z przejęcia i poszukiwanie przez Manus finansowania w Chinach lub na Bliskim Wschodzie.

Drugi to scenariusz „rozłamu”, w którym Meta przejmuje zespół, ale nie technologię – co może rodzić konsekwencje prawne.

Trzeci, najbardziej prawdopodobny, zakłada wykorzystanie sprawy jako elementu negocjacji politycznych między USA a Chinami – np. w kontekście eksportu chipów.

Niezależnie od finału spór o Manusa pokazuje, że rywalizacja USA–Chiny w AI nie dotyczy już tylko innowacji, lecz kontroli nad przepływem technologii i talentów. Granica między rynkiem a bezpieczeństwem państwa coraz bardziej się zaciera.