Coraz więcej leków bierzemy z sieci

Już niewiele mniej Polaków deklaruje zakupy w internecie niż w stacjonarnych aptekach. Na razie można w ten sposób kupić tylko leki bez recepty.

Publikacja: 01.07.2019 23:35

Coraz więcej leków bierzemy z sieci

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

Choć produkty farmaceutyczne nigdy nie były traktowane jako flagowa oferta sklepów internetowych to okazuje się, że Polacy wyjątkowo często kupują online właśnie tę kategorię.

Z najnowszego raportu Mobile Institute dla Izby Gospodarki Elektronicznej wynika, że o ile 30 proc. ankietowanych kupuje produkty farmaceutyczne w placówkach stacjonarnych, to już 28 proc. robi to także w e-sklepach, a co piąty wskazał też platformy internetowe, np. Allegro. Wyższym odsetkiem kupujących w kanałach internetowych mogą się pochwalić tylko sprzedawcy sprzętu elektronicznego, branży tradycyjnie mocno nastawionej na online. Tymczasem apteki, choć wciąż mogą w ten sposób sprzedawać tylko produkty bez recepty, szybko rosną właśnie w tym segmencie.

Więcej e-aptek

Jak wynika z danych Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET w Polsce działa już 170 aptek internetowych, które odpowiadają za 3–4 proc. rynku leków bez recepty, co pozwala szacować wartość sprzedaży na 550–650 mln zł rocznie.

Oprócz tego apteki stacjonarne mają też często swój kanał internetowy, przez który sprzedają leki taniej. W dodatku to wygodna forma. Np. Klient zamawia z domu i w aptece odbiera już skompletowane zamówienie.

– Spośród kilkunastu tysięcy sklepów korzystających z naszego oprogramowania co ósmy sprzedawca wybrał kategorię zdrowie i uroda jako najlepiej opisującą własny asortyment. Warto pamiętać, że pod nazwą tą kryją się nie tylko lekarstwa, ale przede wszystkim kosmetyki i artykuły zielarskie – mówi Dominik Cisoń, specjalista z firmy Shoper. – Sprzedawane w sieci farmaceutyki to w znacznej mierze suplementy diety, których zresztą wielu Polaków nie odróżnia od leków lub traktuje jak ich pełnoprawne zamienniki.

CZYTAJ TAKŻE: Janusz Cieszyński: E-zdrowie to ogromne korzyści

Firma podkreśla, że ten podział jest zresztą nieostry, bo wiele sklepów w tej kategorii oferuje zarówno leki, suplementy jak i kosmetyki. – Wyselekcjonowaliśmy jednak ok. 200 z nich, które wewnętrznie opisujemy jako apteki z prawdziwego zdarzenia. W tej grupie między majem 2018 r. a majem 2019 r. liczba transakcji w sklepach wzrosła średnio o 104 proc. a przychody o 122 proc. – wyjaśnia Dominik Cisoń. – To pokazuje, że Polacy w coraz mniejszym stopniu potrzebują nabyć poszukiwane specyfiki z pierwszej ręki od farmaceuty za szybą apteki, a bardzo szybko rośnie ich zaufanie do kupowania leków przez internet.

Czołowe firmy na rynku także chcą się mocno rozwijać w kanale online.

– Usługi internetowe to kierunek, w którym bezsprzecznie będzie się rozwijać rynek. Dotyczy to każdej z branż. Spółki należące do Pelion, chcąc odpowiedzieć na ten trend, od lat rozwijają usługi internetowe. W ten sposób odpowiadają na rosnące oczekiwania i potrzeby użytkowników – mówi Olga Rosłonek z biura prasowego Pelion. W ramach grupy działają choćby sieci aptek DOZ czy Drogerie Natura.

Trudna promocja

– Zarząd spółki ma świadomość i dostrzega potencjał, jaki drzemie w rozwoju sprzedaży internetowej – wynika to z jednej strony z dynamiki wzrostu przychodów z tego kanału sprzedaży u nas w sieci, a także dynamiki rozwoju całego rynku e-commerce w Polsce i na świecie – mówi Michał Pieprzak, dyrektor e-commerce Dr. Max. Ta środkowoeuropejska grupa uruchomiła po raz pierwszy sprzedaż internetową w Czechach w 2012 r., a w Polsce apteka internetowa ruszyła w 2017 r.

W Polsce działa już 170 aptek internetowych, które odpowiadają za 3–4 proc. rynku leków bez recepty

– Ze względu na obowiązujący zakaz reklamy aptek w naszym kraju, możliwości marketingu i reklamy w e-commerce są ograniczone praktycznie do zera. W związku z tym głównym źródłem ruchu dla aptek internetowych są przede wszystkim wyszukiwarka Google oraz porównywarki cenowe, co najczęściej prowadzi do ostrej walki cenowej – mówi Michał Pieprzak. – Zakazane jest wykorzystywanie najpopularniejszych form w marketingu internetowym, takich jak reklama na FB, w wyszukiwarce Google czy remarketing.

CZYTAJ TAKŻE: Przełom w cyfryzacji służby zdrowia

Polskie prawo bardzo rygorystycznie podchodzi do sprzedaży internetowej leków. Co prawda, resort zdrowia planował od 1 lipca wprowadzenie możliwości kupowania online leków na receptę online (miało być to możliwe jedynie dla osób posiadających orzeczenie o niepełnosprawności lub o stopniu niepełnosprawności), to projekt ten wciąż pozostaje na papierze.

Tymczasem w wielu krajach leki można już przez internet swobodnie kupować, ponieważ dzięki systemom recept elektronicznych nie trzeba się już z nimi pojawiać w aptece.

Nowe prawo

– Taka możliwość w Polsce już istnieje, ale w mocno ograniczonym zakresie. Dotyczy wyłącznie możliwości zamówienia leku na receptę z odbiorem w aptece [oczywiście wcześniej za okazaniem przez pacjenta recepty papierowej lub elektronicznej bezpośrednio w aptece – red.]. Nie ma na tę chwilę możliwości wysyłki leków na receptę bezpośrednio do klienta pod wskazany adres – podaje sieć Dr. Max.

Wielokrotnie otwieranie rynku na kanał internetowy krytykował samorząd aptekarski, którego zdaniem ten kanał podnosi ryzyko sprzedaży leków sfałszowanych. Transport do klienta nie gwarantuje także, że leki będą przechowywane w temperaturze, jakiej wymaga producent.

Do zarzutów ustosunkował się także resort zdrowia, podkreślając, że warunki przechowywania będą określone, powstanie też katalog leków zawierających substancje bardzo silnie działające, środki odurzające i substancje psychotropowe jako produktów leczniczych, w przypadku których niedopuszczalna jest sprzedaż wysyłkowa.

Na dalszą liberalizację handlu lekami online raczej się nie zanosi, choć ten internetowy kanał nadal – według ekspertów – będzie rósł w siłę.

Choć produkty farmaceutyczne nigdy nie były traktowane jako flagowa oferta sklepów internetowych to okazuje się, że Polacy wyjątkowo często kupują online właśnie tę kategorię.

Z najnowszego raportu Mobile Institute dla Izby Gospodarki Elektronicznej wynika, że o ile 30 proc. ankietowanych kupuje produkty farmaceutyczne w placówkach stacjonarnych, to już 28 proc. robi to także w e-sklepach, a co piąty wskazał też platformy internetowe, np. Allegro. Wyższym odsetkiem kupujących w kanałach internetowych mogą się pochwalić tylko sprzedawcy sprzętu elektronicznego, branży tradycyjnie mocno nastawionej na online. Tymczasem apteki, choć wciąż mogą w ten sposób sprzedawać tylko produkty bez recepty, szybko rosną właśnie w tym segmencie.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
E-Commerce
Klapa dostawczych robotów. Giganci wierzyli, że to przyszłość e-handlu
E-Commerce
Rewolucja w opakowaniach. Ekologiczne i same się naprawią
E-Commerce
Mimo inflacji na te produkty Polacy chcą zwiększyć wydatki
E-Commerce
Awatar i wirtualna przymierzalnia. Tym nas kusi e-commerce