Czy mLegitymacja, legitymacja szkolna czy studencka w telefonie, się przyjęła?
Mogę potwierdzić, że tak. To rozwiązanie cieszy się coraz większym zainteresowaniem, zwłaszcza mLegitymacja studencka. Wydawanie jest często zautomatyzowane i nie wymaga nawet wizyty w dziekanacie. Do programu dołączyło już ponad 130 uczelni, a około 20 proc. ich studentów ma już taką legitymację. Ponieważ to w większości duże uczelnie, ponad połowa polskich studentów ma obecnie możliwość jej wyrobienia.
Co daje taki e-dokument?
To odpowiednik standardowego dokumentu i daje te same uprawnienia. Tam są te same dane i okres ważności. Studenci mogą chować plastik do szuflady i okazywać uprawnienie na smartfonie podczas podróży komunikacją miejską, w bibliotekach czy muzeach. To wielkie ułatwienie w czasach pandemii, gdy trzeba przedłużyć sobie legitymację i nie trzeba wcale jechać do dziekanatu, by tę nalepkę uzyskać. Wystarczy skorzystać z aplikacji.
Jakie jeszcze funkcjonalności można do niej dodać?
mLegitymacja to część większego systemu – systemu mObywatel, odpowiednika portfela, w którym możemy trzymać różne dokumenty, ale i usługi. Uruchomienie mLegitymacji jest możliwe w aplikacji mObywatel, która jest dostępna w sklepach Google Play i App Store, na smartfonach z systemem Android i iOS. Możemy przy okazji zainstalować także inne dokumenty elektroniczne, w tym zawierający dane z dowodu osobistego, którym jest mObywatel, możemy też uruchomić mobilne prawo jazdy z użyteczną funkcjonalnością, bo można sprawdzać punkty karne. Można także uruchomić e-recepty i paszport covidowy, który pozwala podróżować.
Co ważne, te dokumenty w mObywatelu są offline’owe. Gdy je zainstalujemy, nie potrzebujemy później internetu, by je okazywać. Jest to przydatne zwłaszcza w podróży. Kolejne dostępne dokumenty to mPojazd, czyli odzwierciedlenie tego, co mamy w dowodzie rejestracyjnym, łącznie z ubezpieczeniem. Aplikacja przypomina o różnych ważnych terminach, np. badaniu technicznym. W grę wchodzą też legitymacje branżowe. Ostatnio uruchomiliśmy legitymację kolejarza (Ulgowa Usługa Transportowa – przyp. red.), która pozwala skorzystać z ulg. Bardzo istotnym dokumentem jest Karta Dużej Rodziny, którą też można uruchomić w mObywatelu.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Do sklepów trafiła właśnie nowa wersja rządowej aplikacji mObywatel. Co się zmieni?
To przede wszystkim wzmocnienie algorytmów szyfrowania. Musimy cały czas obserwować, co się dzieje wokół cyberbezpieczeństwa, i aktualizować system, był spełniał jak najwyższe standardy. Zmiany wynikają także z wymagań producentów systemów operacyjnych, które musimy cały czas aktualizować. Dodatkowo użytkownicy zyskali możliwość szybszego logowania się do aplikacji. Gdy ustawimy sobie możliwość logowania biometrycznego czy też Face ID/FaceUnlock, dodatkowo musimy potwierdzać autoryzację PIN-em. Teraz będzie to łatwiejsze. Często pada pytanie, dlaczego wymagamy dodatkowo PIN-u? Takie wzmocnienie to odpowiedź na próby obejścia zabezpieczeń biometrycznych.
Czy to znaczy, że te aplikacje są w pełni bezpieczne?
Dokładnie. Cały czas dbamy, by dokumenty w aplikacji były odpowiednio zabezpieczone, choć czasem użytkownicy narzekają, że logowanie jest uciążliwe i pewne rzeczy są trochę cięższe niż w innych aplikacjach. Ale musimy sobie zdawać sprawę, że to są nasze dane osobowe i muszą być naprawdę dobrze zabezpieczone. Na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo.
Warto wspomnieć, że oprócz mObywatela istnieje druga aplikacja mWeryfikator, która pozwala sprawdzić dany dokument nie tylko wizualnie, ale i warstwę kryptograficzną. Dodatkowo wiemy także online, czy ten dokument po naszym zgłoszeniu o zaginięciu jest już zastrzeżony.
W jakim kierunku może pójść rozwój tych aplikacji w najbliższych latach?
W Unii Europejskiej trwają prace nad tzw. europejskim portfelem cyfrowym i tu mObywatel jest stawiany jako wzór. Użytkownicy sugerują nam, że warto pójść w kierunku aplikacji bardziej usługowej, z produktami z zakresu administracji publicznej, z których można korzystać poprzez smartfona.
Wokół mObywatela powstanie cały ekosystem, umożliwiając samorządom łatwiejsze wydawanie dokumentów, np. kart miejskich czy biletów. Zmiany czekają również legitymacje szkolne: chcielibyśmy, by proces ich wydawania był scentralizowany i zdalny, a więc by nie wymagał wizyty w szkole.
To może całkowicie zastąpić legitymację plastikową?
To mniej zależy od technologii, a bardziej od kwestii legislacyjnych. Rozwiązanie mamy gotowe. Może nadejdzie taki czas. Trochę czasu będzie na pewno potrzebne na przyzwyczajenie się nie tylko użytkowników, ale również osób kontrolujących dokumenty.
A paszport covidowy w telefonie?
Tu jesteśmy mocno uzależnieni od tego, co się dzieje na świecie, bo sytuacja pandemiczna jest bardzo dynamiczna. Każda zmiana w ramach standardów Unii Europejskiej wymaga odpowiedniego dostosowania tego elementu aplikacji. Obecnie pracujemy nad tym, by w mObywatelu pokazywany był nie tylko ostatni certyfikat, ale i te historyczne. Kolejny gorący obecnie temat to certyfikat dla dzieci.
W przyszłym roku rodzice będą mogli go pokazywać z wykorzystaniem właśnie mObywatela.