4,33 mld kart SIM trafi na globalny rynek w br. – prognozują analitycy ABI Research. To oznacza, że podaż skurczy się rok do roku o niemal 9 proc. W głównej mierze to efekt kryzysu w sektorze półprzewodników. Ale nałożyło się na to zjawisko z okresu pandemii, z którym dostawcy wciąż się zmagają (zerwane łańcuchy dostaw), spotęgowane przez inflację. Eksperci już zapowiadają, że problemy te nie pozostaną bez wpływu na rynek telekomunikacji także i w przyszłym roku. Phil Sealy, dyrektor ds. badań w ABI Research, podkreśla, że branża chipów zastanawia się, „jak najlepiej poruszać się po tym, co można dziś opisać jedynie jako totalną burzę geopolityczną i gospodarczą”. Jak wiadomo, w tle toczy się wojna technologiczna między USA i Chinami, w której gra toczy się o dostęp do wiedzy i możliwości produkcji zaawansowanych układów scalonych.

Czytaj więcej

USA kontratakują w technologii. Chcą zablokować plany Chin

Niejako rykoszetem w tej sytuacji oberwał segment kart SIM. Analitycy już skorygowali swoje wcześniejsze przewidywania dotyczące 2023 r. i zredukowali oczekiwania odnośnie do wzrostu tego rynku z 7,2 do 1,8 proc. Sealy uważa, że deficyt kart ograniczy technologia e-SIM. Ich wpływ rynek odczuje za sprawą najnowszych iPhone’ów właśnie w przyszłym roku. – Choć Apple ograniczy na początku wdrażanie iPhone’ów 14 obsługujących tylko e-SIM do Stanów Zjednoczonych, to i tak będzie to miało znaczenie – przekonuje dyrektor w ABI Research.

Szacuje się, że w 2023 r. podaż kart SIM w USA stopnieje o około 50–60 mln. Ale w branży telekomunikacyjnej kryzys dotyka również popytu na smartfony. W III kwartale br. ich sprzedaż runęła (był to najgorszy III kwartał od 2014 r.). Eksperci nie wierzą już, by IV kwartał przyniósł branży odbicie (w tym roku rynek notuje już trzeci z rzędu spadek sprzedaży). Dane firmy Canalys pokazują, że rynek smartfonów na świecie stopniał o 9 proc. Analitycy twierdzą, że „ponure perspektywy gospodarcze skłoniły konsumentów do opóźnienia zakupu sprzętu elektronicznego”. Ci priorytetowo traktują dziś inne wydatki. A to sprawia, że przez kolejne miesiące będzie trudno zahamować ów negatywny trend. Murata Manufacturing (kluczowy dostawca Apple) spodziewa się, że tegoroczny spadek sprzedaży utrzyma się w 2023 r.

Dane wskazują, że na rynku smartfonów prym nieustannie wiedzie Samsung. Do koreańskiego koncernu należy 22 proc. rynku. Rok do roku powiększył więc swój udział o 1 pkt proc. Największą dynamiką wzrostową może pochwalić się jednak Apple. Gigant z logo nadgryzionego jabłka w III kwartale zwiększył swój udział do 18 proc. (rok wcześniej było to 15 proc.). Pozycja Xiaomi w branży pozostała niezmieniona, natomiast spadki odnotowali inni chińscy producenci – Oppo oraz Vivo.

Ale branża telekomunikacyjna i smartfony to niejedyne sektory rynku nowych technologii, których dosięgnął kryzys. Jeszcze mocniej hamowanie odczuwają producenci komputerów. Analitycy Digitimes spodziewają się, że październik przyniesie aż 75-proc. spadki w zamówieniach notebooków w porównaniu z wrześniem br. W listopadzie ów dołek może być jeszcze głębszy i sięgnąć 90 proc. (chodzi o popyt na sprzęt firm ODM, produkujących urządzenia dla markowych dostawców). Canalys podał, że łączne dostawy PC w III kwartale br. stopniały o 18 proc. W tym wypadku trend spadkowy też ma utrzymać się w przyszłym roku.