Xiaomi traci gwałtownie na wartości

W chwili debiutu analitycy wierzyli, że wartość spółki sięgnie 100 mld dol., obecnie jest ponad trzykrotnie niższa
Bloomberg

Słabnący rynek smartfonów, spowalniająca gospodarka i zaostrzająca się konkurencja z takimi firmami jak Huawei czy OPPO uderzają w przychody i zyski działającej na polskim rynku firmy. Kurs akcji pikuje, ale część akcjonariuszy wcale nie ma powodów do narzekania.

W ciągu pół roku od debiutu giełdowego w Hongkongu akcje Xiaomi straciły około 30 proc., czyniąc debiut tej spółki najgorszym wśród ofert o wartości co najmniej 3 miliardów dolarów. Obecnie firma jest warta 30 mld dol. po spadku w ciągu kilku dni o ponad 6 mld dol.

Wyprzedaż akcji przyspieszyła w tym tygodniu, kiedy zakończył się tzw lock-up, czyli okres w którym część akcjonariuszy nie mogła pozbywać się swoich papierów.

Ci inwestorzy, którzy załapali się na pierwszą rundę finansowania chińskiego giganta i za akcje płacili zaledwie 1,95 centa hongkońskiego między wrześniem 2010 roku a majem 2011 r. mogli zarobić – mimo ostatnich spadków aż 56 823 proc., sprzedając akcje po cenie zamknięcia z wtorku wynoszącej 11,10 lokalnych dolarów.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zabrał hasła do grobu. Klienci nie mogą wypłacić 190 mln dol.

QuadrigaCX, kanadyjska firma zajmująca się handlem kryptowalutami informuje, że nie jest w stanie wypłacić ...

Blackberry wejdzie w lodówki i telewizory

Smartfony legendarnej marki, mimo prób powrotu, sukcesu nie odniosły. Teraz jednak zaproponuje coś zupełnie ...

Fintechy niczym skrzynka szampana

Ciągła zmiana i współpraca startupów z korporacjami to w sektorze finansowym napęd nowej ery. ...

Facebook łączy usługi komunikacyjne Instagrama, WhatsAppa i Messengera

Takie rewolucyjne rozwiązanie ma zapewnić kontrolę nad rozrastającymi się oddziałami firm, gdy „działalność całej ...

Algorytmy stają się rasistami i seksistami

Systemy oparte na sztucznej inteligencji są szybsze, dokładniejsze i bardziej wydajne, ale niestety nie ...

Australijscy parlamentarzyści i partie ofiarą cyberataku

Premier Australii Scott Morrison poinformował, że parlament i główne partie polityczne kraju były celem ...