Polityczny sojusznik Trumpa pozywa Twittera za dowcipy i cenzurę

Twitter

Konserwatywny kongresmen domaga się 250 mln dolarów od Twittera za fałszywe konta i cenzurę. Jego przykład pokazuje, że z internetem trudno wygrać, a takie działania przynoszą skutek odwrotny od oczekiwanego.

Kongresmen z Partii Republikańskiej Devin Nunes pozwał do sądu Twittera. Chce nie tylko odszkodowania w wysokości 250 mln dolarów, ale także nałożenia na portal społecznościowy kary za to, że pozwala działać fałszywym kontom, które służą do naśmiewania się z kongresmena.

Devin Nunes w pozwie pisze, że na kontach nie tylko się go ośmiesza i zniesławia, ale także cenzurowane są wpisy jego zwolenników.

Według konserwatywnego kongresmena w działalność kilku kont zaangażowani są członkowie Partii Republikańskiej i „niektórzy” jej sponsorzy. Nie przedstawia na to, co prawda dowodów, ale w pozwie pisze, że „pełny zakres spisku, łącznie z nazwiskami jego uczestników oraz stopniem (…) będzie odkryty w trakcie postępowania”.

Już teraz Nunes twierdzi, że jedną ze stron prowadzi Liz Mair, która pracowała jako doradca medialny dla kilku polityków Partii Republikańskiej, ale także dla Ricka Perryego, obecnego sekretarza ds. energii w administracji Donalda Trumpa

Devin Nunes twierdzi też, że Twitter świadomie ogranicza możliwość odnalezienia jego prawdziwej strony poprzez wyszukiwarkę serwisu.

Na razie jedyne, co udało się osiągnąć konserwatywnemu kongresmenowi to znaczne zwiększenie popularności fałszywych kont, z którymi walczy.

Jeden z profili @DevinCow, który udaje krowę należącą do Devina Nunesa, miał nieco ponad 2 tys. obserwujących przed pozwem. Po złożeniu pozwu liczba obserwujących wciągu dwóch dni skoczyła do ponad 500 tysięcy i nadal rośnie. Sam Nunes ma niespełna 400 tys. obserwujących.

CZYTAJ TAKŻE: Brexit: Skrajna prawica atakuje na Twitterze

Strona @DevinCow to ewidentna satyra i naśmiewanie się z konserwatywnego polityka, który wychował się na wsi. Jego rodzice byli właścicielami farmy mlecznej. Nunes zawsze z dumą podkreśla swoje pochodzenie. A strona z upodobaniem publikuje dowcipy i memy z krową w roli głównej.

Twitter broni się przed oskarżeniami polityka. Przedstawiciele portalu przypominają, że wyłączyli profil @DevinNunesMom, po skardze prawdziwej matki polityka – informuje CNN.

Internet zareagował na pozew nie tylko wzrostem popularności satyrycznych kont na Twitterze, ale także w sieci pojawiły się niezliczone prześmiewcze memy i filmiki, a jedna ze stron internetowych oferuje nawet za 19,95 dolara koszulki z logo @DevinCow.

Devin Nunes wywołał swoim pozwem tzw. efekt Streisand – internetowe zjawisko polegające na tym, że na skutek prób cenzurowania lub usuwania plików, zdjęć czy nawet całych stron internetowych dochodzi w krótkim czasie do rozpowszechnienia ich wśród jak najszerszej grupy odbiorców, na przykład poprzez stosowanie tzw. mirrorów oraz przez sieci peer-to-peer. Efekt zaobserwowano pierwszy raz na początku lat 2000, kiedy to piosenkarka i aktorka Barbra Streisand pozwała fotografa Kennetha Adelmana za umieszczenie w sieci zdjęcia lotniczego jej domu. Zażądała jego usunięcia i 50 mln dolarów zadośćuczynienia. Internauci byli oburzeni, ponieważ zdjęcie było jednym z 12 tys., które dokumentowały postępującą erozję wybrzeża Kalifornii.

Nunes nie zamierza się jednak poddawać i w telewizji Fox powiedział, że to dopiero początek jego wali z „fake news”.

CZYTAJ TAKŻE: „Jadł tylko to, co osobiście zabił”. Prezes Twittera wspomina obiad z Zuckerbergiem

– Przekonanie, że będzie to rzeczywisty, ważny pozew, jest naciągane – uważa Laura Coates, analityk prawny CNN. Jej zdaniem prawo chroni platformy takie jak Twitter, przed nieuzasadnionymi pozwami.

Jennifer Jacquet, profesor Uniwersytetu w Nowym Jorku uważa, że satyryczne strony na Twitterze nie są tylko reakcją na działalność Nunesa, ale całej polityki obecnej administracji oraz prezydenta Trumpa, który także źle znosi krytykę na Twitterze.

Ludzie wciąż używają Twittera, aby mówić o sobie paskudne rzeczy. Jeśli Twitter zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za takie strony, to nie można wykluczyć, że platforma będzie pozywana tysiąc razy dziennie – uważa nbcnews.com. To samo może dotyczyć niemal każdego medium społecznościowego. NBC zwraca uwagę, że Twittera chroni prawo (Communications Decency Act of 1996 (CDA), według którego to nie platforma odpowiada za treść, ale ten, kto ją tam umieszcza.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zbliża się finał konkursu dla startupów w Luksemburgu

Przed zagranicznymi inwestorami zaprezentuje się 12 młodych polskich firm technologicznych. 13 grudnia odbędzie się ...

Przejmują ABC Datę i liczą na lepszy rok w na rynku komputerowym

Międzynarodowy koncern Also wraz z funduszem MCI chcą przejąć ABC Datę. To nowy rozdział ...

Kreml wzywa Google na dywanik. Chodzi o Krym

Przewodniczący Dumy wzywa amerykański koncern Google, by wyjaśnił mające zdaniem Rosjan miejsce, łamanie rosyjskiej ...

Niewiarygodne. Pierwszy dron poleci w kosmos

NASA wyśle na jeden z księżyców Saturna atomowego drona badawczego o nazwie Dragonfly (Ważka). ...

Polacy ubrani online

Online kupuje już 11 mln Polaków w wieku do 64 lat, ale w tej ...

Cyfrowe giganty stają się jeszcze większe

Spółki technologiczne, w tym przede wszystkim internetowe zdetronizowały pod względem wartości rynkowej korporacyjnych gigantów ...