Świat rezygnuje z Zooma. W Polsce to potentat

Gabby Jones/Bloomberg

Kolejne kraje, firmy i instytucje za granicą zakazują stosowania kontrowersyjnej aplikacji do wideokonferencji. Chodzi o względy bezpieczeństwa. Mimo to aplikacja „króluje” w polskich szkołach.

Problem z ochroną danych użytkowników, włamania na telekonferencje, emisja obscenicznych treści to wierzchołek góry lodowej problemów, z którymi zmaga się dziś jedno z najbardziej popularnych rozwiązań do zdalnej pracy i nauki. Nie bez powodu firma Zoom Video Communiactions (ZVC) jest pod ostrzałem. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zamierza jednak ani zakazywać, ani rekomendować szkołom wycofania się z tej aplikacji.

CZYTAJ TAKŻE: Zoom przeżywa boom. Światowe szaleństwo wideokonferencji

Popyt na aplikację Zoom wystrzelił wraz z pandemią koronawirusa. Na narzędzie do prowadzenia wideokonferencji, również dostępne bezpłatnie, rzuciły się firmy, które chciały mieć kontakt z pracownikami, a także szkoły, w celu prowadzenia zdalnej nauki.

Ofiary zoom-bombingu

Nic dziwnego zatem, że notowany na nowojorskiej giełdzie producent zwiększył swoją wartość w ledwie trzy miesiące br. o ponad 100 proc. Jeszcze w grudniu kapitalizacja ZVC sięgała 15 mld dol., a z platformy korzystało 10 mln klientów. Dziś wycena to już ok. 35 mld dol., a liczba użytkowników – ponad 200 mln. Firma nie była jednak przygotowana na taki boom: bezpieczeństwo aplikacji okazało się kompletną porażką. Mnożą się mniej lub bardziej poważne incydenty (smaczku dodaje fakt, iż ruch sieciowy konferencji Zoom przechodzi przez Chiny). W konsekwencji równie szybko użytkownicy zaczynają rezygnować z tego narzędzia.

Zrobiły to m.in. koncern Google oraz należąca do Elona Muska spółka z branży kosmicznej – SpaceX. Rzecznik Google’a, Jose Castaneda, mówi wprost: Zoom nie spełnia naszych standardów.

Popyt na aplikację Zoom wystrzelił wraz z pandemią koronawirusa

Służby bezpieczeństwa zabroniły korzystać z tego rozwiązania brytyjskiemu premierowi (początkowo w ten sposób Boris Johnson organizował zdalne spotkania gabinetu). Podobnie brytyjski resort obrony, niemieckie Ministerstwo Zdrowia oraz Senat USA. Eksperci z FBI ostrzegają, że stosowanie Zoom grozi utratą prywatności i danych. Władze Tajwanu nie pozwalają swoim agencjom i niektórym organizacjom pozarządowym na używanie tej platformy. Władze Nowego Jorku zakazały wszystkim szkołom sięgania po Zoom, to samo – resort edukacji w Singapurze.

CZYTAJ TAKŻE: Zoom z zakazem. Uczniowie nie mogą korzystać z aplikacji

Chodzi nie tylko o możliwe „wycieki”, ale o włamania podczas wideokonferencji i niekontrolowane wyświetlanie treści, w tym pornograficznych czy rasistowskich. To tzw. zoom-bombing. Jego ofiarą padła również rodzima spółka CCC, kiedy to podobne treści pojawiły się podczas konferencji online z dziennikarzami, akcjonariuszami i analitykami.

Winni są użytkownicy?

MEN nie dostrzega jednak problemu. Nie ma w planach zakazywania Zooma (niektóre kuratoria również wskazują je jako preferowane rozwiązanie), który widnieje też na liście rekomendowanych przez MEN platform. Dziś z tego narzędzia do zdalnej nauki rodzime szkoły korzystają najczęściej. Ministerstwo nie wie jednak, ile i które szkoły używają ryzykownego rozwiązania. Spytaliśmy o statystyki i ustosunkowanie się do potencjalnego zagrożenia stosowania tej aplikacji. Resort jednak nie odpowiedział na nasze pytania. W jednym z oficjalnych pism MEN czytamy natomiast, że resort nie narzuca konkretnych form pracy na odległość, a o wykorzystaniu danego narzędzia decyduje dyrektor danej szkoły.

CZYTAJ TAKŻE: Szkolne „zrób to sam”. Darmowa platforma do zdalnej nauki

W związku z epidemią MEN wydłużył kształcenie zdalne do 26 kwietnia. W tym samym czasie świat obiegła kolejna informacja – do sieci wyciekło ponad 0,5 mln kont użytkowników Zooma (adresy e-mail, hasła, osobisty adres URL spotkania czy klucze dostępowe). Na liście znalazły się dane znanych firm, w tym banków, oraz licznych instytucji edukacyjnych. Co ciekawe, Krzysztof Kontek, prezes firmy Acnet, która jest partnerem Zooma w Polsce, wini samych użytkowników. Wskazuje na brak u nich elementarnej wiedzy na temat zabezpieczeń. – Szkoły, które chcą stosować Zooma, powinny przejść podstawowy instruktaż na temat funkcjonalności systemu – kwituje. Według niego Zoom jest bezpieczny.

Z pewnością ZVC podjęło kroki, by tak było. Firma założona w USA przez chińskiego miliardera Erica Yuana, zaczęła łatać luki w zabezpieczeniach, zatrudniła też byłego szefa ds. bezpieczeństwa w Facebooku.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ikea chce otworzyć e-sklep, także z meblami innych producentów

Szwedzki koncern pracuje nad własną platformą typu marketplace. Będzie na niej sprzedawać nie tylko ...

Kosmiczne pieniądze. Szansa dla polskich firm

Ministerialna rada Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) przegłosowała największy budżet w jej historii. Państwa członkowskie ...

Polacy nadal biją rekordy. Sklepy internetowe popularnie jak nigdy dotąd

Choć e-sklepy największy szturm przeżyły w marcu i kwietniu to kolejne miesiące pokazują, że ...

Sylwestrowy wyścig stacji TV. Zenek Martyniuk rozbił bank

TVP 2, Polsat, TVN – tak wygląda kolejność telewizyjnych stacji pod względem widowni w ...

Sztandarowy projekt Elona Muska w tarapatach

Innowacyjny podziemny system transportowy, który Elon Musk buduje w Las Vegas, nie będzie w ...

Michał Szułdrzyński: Początek e-rewolucji

Pełne wdrożenie recept elektronicznych przez rząd kilka dni temu to jedno z tych wydarzeń, ...