Notowana na Nasdaqu spółka nie schodzi z celownika inwestorów, którzy w czasie koronawirusa szukają okazji. Od początku roku jej notowania wzrosły już o ponad 570 proc. Ostatni impuls do wzrostów dały bardzo dobre wyniki za poprzedni kwartał. We wtorek akcje Zoom’a zdrożały o 41 proc. a kapitalizacja sięga już 129 mld dol.

Przychody w drugim kwartale wyniosły 663,5 mln dol., co stanowi wzrost o 355 proc. rok do roku. Z kolei zysk netto wyniósł 185,7 mln dol., co oznacza poprawę o blisko 3300 proc. Dzięki dobrym wynikom Zoom podniósł swoje prognozy dotyczące całorocznych przychodów do poziomu 2,37 – 2,39 mld dol. Wcześniej oczekiwano od 1,775 do 1,8 mld dol. przychodów.

CZYTAJ TAKŻE: Wideokonferencje biją rekordy przez wirusa. Zoom zbiera owoce

Pod względem geograficznym, łączne przychody z regionu Azji i Pacyfiku oraz Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki wzrosły o ponad 600 proc. i stanowią już jedną trzecią całości. Sprzedaż z obu Ameryk wzrosła o prawie 300 proc.

– Będziemy nadal inwestować w ekspansję międzynarodową, aby wykorzystać świadomość naszej marki i zwiększyć globalne możliwości – powiedział Eric Yuan, prezes Zoom’a.

Pod koniec lipca Zoom miał około 370 tys. klientów korporacyjnych (zatrudniających powyżej 10 pracowników), czyli o 460 proc. więcej niż przed rokiem. Najwięksi klienci płacą za usługę ponad 100 tys. USD rocznie. Jest ich obecnie blisko tysiąc, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej. Z usług Zoom’a zaczynają korzystać giganci z USA. W zeszłym kwartale był to m.in. ExxonMobil.

CZYTAJ TAKŻE: Zoom będzie miał konkurenta. Stoi za nim jeden z najbogatszych ludzi

Rosnąca popularność platformy rodzi jednak problemy. W zeszłym miesiącu doszło do poważnej awarii z powodu przeciążenia platformy w różnych częściach świata. Spółka zapowiedziała jednak, że będzie otwierać nowe centra danych.