Reklama

Olympus porzuca aparaty fotograficzne. Ale ma już nowy napęd

Olympus – to obok takich marek jak Canon, Kodak, Leica, Pentax i Nikon – niemal synonim aparatu fotograficznego. Firma, która działała na tym rynku od 100 lat, sprzedaje właśnie swój biznes.

Publikacja: 24.06.2020 19:47

Olympus porzuca aparaty fotograficzne. Ale ma już nowy napęd

Foto: Kiyoshi Ota/Bloomberg

W efekcie działalność Olympus Imaging zostanie przeniesiona (razem z produkcją rejestratorów dźwięku) do Japan Industrial Partners (JIP). Wartości transakcji nie ujawniono.

Olympus i JIP to japońskie przedsiębiorstwa, biznes pozostanie więc w Kraju Kwitnącej Wiśni. Podpisanie ostatecznej umowy sprzedaży strony zaplanowały na 30 września. Jak zapewnia spółka, do tego czasu klienci nie powinni mieć powodów do obaw, ponieważ dział sprzedaży, marketingu i przede wszystkim serwis będą pracować w tym samym trybie. – Wszelkie działania związane z wprowadzaniem na rynek nowych produktów również będą realizowane zgodnie z planem – wyjaśnia Jacek Jamiołkowski, dyrektor sprzedaży Olympus Polska.

CZYTAJ TAKŻE: Koniec kultowej marki? Chińczycy porzucają „Jeżynkę”

Marka Olympus znana jest nie tylko z produkcji aparatów fotograficznych i rejestratorów dźwięku. Firma jest również wiodącym producentem endoskopów medycznych oraz dostawcą systemowych rozwiązań do badań naukowych i zastosowań klinicznych.

Pierwotnie, w 1919 r., firma nazywała się Takachiho Seisakusho. Nazwa Olympus po raz pierwszy pojawiła się dopiero dwa lata później. W 2013 r. głównym udziałowcem (niecałe 12 proc.) został inny japoński koncern – Sony.

Reklama
Reklama

W naszym kraju marka obecna jest od 1997 r.

Globalne Interesy
Brin i Page gonią Muska. Założyciele Google korzystają z rekordowej wyceny koncernu
Globalne Interesy
Australia zakazała social mediów dla nastolatków. Widać już skutki
Globalne Interesy
„Potrzebujemy więcej krajów jak Polska". Elon Musk komentuje weto prezydenta
Globalne Interesy
Twórcy Microsoftu, Amazona i OpenAI zainwestowali na Grenlandii. Ruszył wyścig po złoża
Globalne Interesy
Spór o Grenlandię może skończyć się sankcjami. Na celowniku Google, Meta i Microsoft
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama